niedziela, 14 czerwca 2015

ROZDZIAŁ III

Nie wiem co to było. Chyba nie wytrzymałam tego. Nikt nie walą Kath, ale ja tak. Jestem ze mnie dumna. Nie uciekłam. Nie płakałam. Tylko walłam ją. To pierwszy raz kogo uderzyłam. Mimo tego, że ręka mnie boli jestem szczęśliwa. Już mnie nie obchodziła czy Kath mi odda. Nie obchodzi mnie co nauczyciel powie. Czy mnie wyślę do dyrektora? Pewnie tak.
-Coś ty zrobiła?!-wykrzyczał pan Alaric.
-To co trzeba było zrobić od początku-uśmiechnęłam się.
Cała klasa zaniemówiła. Tak, cicha i spokojna dziewczyna nie wytrzymała. Uderzyła największą sukę w szkole. Nikt nie pomógł tej dziwce dać. Cieszyłam się jak mała dziewczynka. To było moje marzenie. Od nie pamiętnych czasów wymyślała o mnie różne płotki. Przez to nie miałam znajomych. To ona zniszczyła mi życie. Teraz ma za swoje. Jakbym mogła ją walnąć jeszcze raz. Cała klasa nie pomogła jej. Jak widać ma przyjaciół gdy jest na górze.
-Ty szmato!-wykrzyczała Kath masując obolałe miejsce. Czyli policzek.
Ja tylko stałam i patrzałam. Widziałam, że w jej oczach napływają łzy. Może teraz poczuje się tak jak ja. Tak się czuje jak ona wymyśla plotki.
-Jak się nazywać?-zapytał pan Alaric już uspokojonym głosem.
-Stella-odpowiedziałam
-Stella jak?-chyba pisał mi uwagę.
-Stella MacCartney.
-Stella MacCartney?-zapytał zdziwiony. Pokiwałam głową twierdząco.-Do dyrektora
Podeszłam do mojej ławki i zabrałam rzeczy. Zayn tylko lekko się uśmiechnął. Ja natomiast nie zareagowałam. Wyszłam z klasy.
Gdy poszłam w stronę dyrektora zrozumiałam co zrobiłam. Ogarnął mnie lęk. Co jeśli mnie dyrektor zawiesi? A może wywali mnie ze szkoły? Dość Stella! Nie może cie wywalić za uderzenie kogoś. Przez to nie miało by sensu. Jednak zatrzymałam się. Ten lęk przed wejściem do tak jakby szefa. Odwróciłam się i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi od kabiny i zaczęłam myśleć. Jaką kare może wymyślesz dyrektor?!
Po piętnastu minutach myślenia wyszłam z nową bliną. Powędrowałam prosto do dyrektora. Chyba dyrektor dowiedział się, bo ciekał na mnie przed swoim kabinetem. Ma założone ręce i nie zbyt przyjemną twarz. Ubrany w siwy garnitur i jasno zieloną koszulę. Idealnie komponował się z jego siwymi włosami i brodą.
Zaprosił mnie do środka z sztucznym uśmiechem. Boje się. Co powie? Co zrobi? Jaką mi ta kare?
-Stella, jesteś najlepszą uczennicą w naszym liceum. Masz najlepsze oceny. Jesteś miłą i pomocną dziewczyną. Masz najlepszą średnią w historii liceum. Możesz mi powiedzieć czemu uderzyłaś w twarz Kath?-powiedział miło i spokojnie.
-Zdenerwowała mnie.-powiedziałam obojednie.
-Czemu musiałaś stosować przemoc? Mogłaś jej przecież powiedzieć jej, że denerwuje cie.
-Tak, jasne. Bo ona będzie kogoś słuchać. Zwłaszcza mnie.-powiedziałam zirytowana.
-Czemu cie zdenerwowała?-zapytał zapisując coś.
-Bo chciałam coś usłyszeć z tej lekcji. Jednak Kath gadała z Zayn'em.-powiedziałam prawdę.
-Yhym...hymm...Jesteś najlepszą uczennicą w naszym liceum, wiec zamiast zawieśś cie w prawach uczniach, przeprosić ją przy całej klasę.-odpowiedział bez odczucia żadnego.
Że co?! Mam przeprosić ją ?! Tą sukę?! Tą szmatę?! Nigdy! NIGDY W ŻYCIU! Nawet jeśli, by mi mówili, że od tego moje życie zależy.
-Teraz iść na lekcję-powiedział nie odrywając wzroku od papierów. Jedynie to się uśmiechnął.
Nie chciałam iść na lekcję. Nie mam ochoty widzieć jej twarzy cały dzień. Musiałam się w to pakować?! Mogłam siedzieć cicho i nic nie mówić. Pewnie dyrektor zadzwoń do mojego ojca. No nic. Zwijam się ze szkoły. Nie mam ochoty siedzieć i patrzeć jak szepczą. Idę do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz