poniedziałek, 24 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ XIV

Obudził mnie dźwięk budzika w telefonie. Gdyby nie to, że tej nocy włamał się przez okno Zayn, bym nie wstała. Chodzi mi o to, że zapomniałam zamknąć okna. Przez nie wylewają się promienie słońca. Świetnie, już nie zasnę. Popatrzyłam na telefon, który leżał na szafce nocnej. Jest ósma. Rewelacyjnie, spałam nie całe trzy godziny.
Jednak nie chcę bez czynnie leżeć. Zaczęłam myśleć nad wydarzeniami dzisiejszej nocy. Czemu Zayn się do mnie włamał? Czemu tak w ogóle pozwoliłam spać mu u mnie? Właśnie, Zayn. Odwróciłam się. Dalej spał. Jego ręką uwierała mi na tali.
Ostrożnie, ale też delikatnie wżęłam ją, po czym usiadłam.
Zastanawiam się. Co ja robię? Czemu on tu jest? Czemu on tak na mnie działa?
Bym zapomniała, miałam odpowiedzieć Niall'owi. Jeszcze raz zobaczyłam czy Zayn śpi, śpi. Okey, mogę bezpiecznie odpisać.
Do: Niall
Hej :) Jasne
Po tym jak odpisałam, odłożyłam telefon. Mam nadzieje, że Zayn się o tym nie dowie. Nie chce znów przeżywać to co w klubie. I też nie chce, żeby znów się zaczęli zabijali się. Jestem ciekawa o co im chodzi, zwłaszcza teraz. Zayn jest zazdrosny o Niall'a, ale czemu? Przecież to mój stary przyjaciel. A nie mój były. Nie rozumiem tego. Muszę się dowiedzieć o co chodzi. Ale nie chce zapytać się Zayn'a, bo nie wiadomo czy nie wpadnie w furie. Tylko chce się dowiedzieć. Alaric przestrzegali mnie przed nim, a on ostrzegał mnie przed Niall'em. Niall i Zayn coś ukrywają. Tylko co? Przez od tak nienawidzi się człowieka, prawda?
Nic nie mogę zrobić. Za dużo tego. Od kogoś muszę się dowiedzieć.
Idę pod prysznic. Podeszłam do szafy. Zabrałam bieliznę, czarne rurki i czarną opcislą bluzkę z wilkami w tle z rękawami 3/4.
*15 MINUT PÓŹNIEJ*
Po wyjściu z kabiny, wytarłam ciało i wysuszam włosy. Kocham brać prysznic. Wtedy mogę wszystko przemyśleć. Bez stresu. Bez czasu.
Gdy włożyłam bieliznę, popatrzyłam w lustro. Zobaczyłam bladą dziewczynę, która jest zagubiona w tym świecie. Po prostu zmęczona tym wszystkim. Witać to po kreskach na jej rękach. Po bliznach na jej ciele. Po bladej twarzy. Po oczach w kolorze piwnego.
Może Zayn ma rację? Każdy widzi moją urodę, lecz ja nie chce tego wiedzieć.
Ubrałam to co wybrałam. Z szafki pod umywalką wszełam zdjęcie. Zdjęcie mojej mamy. Mojej zmarłej matki. Uśmiechnięta i piękna. Mówią, że ją przypominam. Ktoś z rodziny mojej matki, kiedyś powiedział, że jestem jej młodszą wersją. Fakt, mam jej rysy twarzy, takie same oczy, ten sam nos, te same usta. Lecz na zdjęciu jest uśmiechnięta, a ja? Cały czas się ranie fizycznie i psychicznie. Obwiniam się o śmierć mojej matki, zamiast tego co ona chciała. Poświęciła własne życie, aby mnie radować. Dała mi szansę, abym poznała chłopaka, żebym mogła normalnie żyć.
Same łzy poleciały. Lecz nie łzy żalu, lecz łzy szczęścia. Właśnie w takich momentach chce się przytulić do matki, której nie mam.
Uśmiechnęłam się lekko do zdjęcia. Moja mama dała mi życie, żebym przeżyła całe życie. A nie odebrała sobie przez nią. Odarłam łzy śmiejąc się przez łzy. Schowałam je. Zbojdziałam w lustro jeszcze raz. I teraz zobaczyłam. Z uśmiechem wyglądam identycznie jak ona.
Umalowałam się lekko. Jednak chciałabym coś zmienić. Babcia opowiadała mi, że jak moja mama jak miała osiemnaście lat, miała waze na czerwone szminki. Mocno czerwoną szminkę. Wyciągnęłam jedną mocno czerwoną szminkę. Nałożyłam ją na moje usta. Teraz wyglądam jak ona. Wyglądam jak moja matka, za którą tęsknię. Co czuje? Smutek. Jednak myślę, że jest przy mnie zawsze. Na tą myśl uśmiechnęłam się.
Wyszłam z łazienki z uśmiechem. Popatrzyłam na łóżko. Puste. Gdzie Malik? Przecież nie mógł wyparować. Może zwiał? Też bym zawiała jakbym obudziła się w obcym łóżku.
Z szuflady wżęłam czapkę. Nałożyłam ją na głowę. Nałożyłam jeszcze kilka bransoletkę i pierścionków. Na szyje założyłam naszyjnik z srebrnym krzyżem, który włożyłam pod bluzkę. Dostałam go od babcia, gdy miałam jedenaście lat. A na bluzkę założyłam wizurek z pół księżycem. Jeszcze ostatnia poprawka przed lustrem. Okey. Jestem gotowa. Spakowałam potrzebne mi książki i wyszłam z pokoju z torbą.
-Kurwa!-usłyszałam głos Malik'a z dołu. Nie zwiał? Okey, teraz to nie ważne. Muszę się dowiedzieć czemu wyżera się na cały dom. Przynajmniej nikogo nie ma w domu. Zwłaszcza Alaric'a.
Szybko zeszłam ze schodów. Głos dochodził z kuchni. Odłożyłam torbę na ziemię koło schodów i pobiegłam do kuchni.
-Coś się stało?-zapytałam mulata, który trzymał dłoń zaciśniętą wokół drugiej.
-Przeciąłem się.-przyznał. Dzięki Bogu. Jednak nie mogłam, zaśmiałam się.-Tak, śmiej się z rannego.-udawał obrażonego.
-Oj, przeprowadzam. Usiądź. Ja pójdę po bandaż, aby opatrzyć twoją ranne wojenną z nożem.-powiedziałam, po czym poszłam na górę. Weszłam do mojej łazienki. Śmiejąc się wszełam wodę utlenioną i bandaż. Ten chłopak nie ma szczęścia. Zwłaszcza, gdy podchodzi do mnie.
Zamknęłam szafkę i powróciłam do mulata, który siedzi tam gdzie poprzednio.
-No Malik, nie masz dziś szczęścia.-powiedziałam trzymając jego dłoń którą miał zakrwawioną. Nie chciałam, aby krew wpłynęła po ręce, więc kucnęłam. Jak to dziwnie wygląda.
-No nie mam. Najpierw zaatakowałaś mnie kijem bejsbolowym-mówi to, a ja dałam na jego lewą dłoń wodę utlenioną, przy czym sykną.-A teraz twój nóż-zaśmialiśmy się wspólnie.
Po tym jak wszełam jego dłoń zabandażowałam, podniosłam się.
-A tak w ogóle co chciałeś zrobisz?-zapytałam się patrząc na deskę i nóż, a obok pomidory.
-Chciałem zrobić nam śniadanie-stwierdził łapać się za kark. Zaczerwienił się.
-A co konkretnie?
-Jajecznice
-Aha,typowe dla faceta-powiedziałam pod nosem.-Siedź biedaku. Ja to zrobię.-Okey. Zabieram się za to.
*20 MINUT PÓŹNIEJ*
-Mam pytanie-powiedziałam zabierając talerze do zlewu.
-Jakie?-zapytał popijając kawę ciesząc się jak idiota.
-Czemu tu przyszedłeś?-zastanawia mnie to i to bardzo.
-Nie mogłem doczekać się rana-odpowiedział zarumieniając się.-Teraz ja-odparł z uśmiechem.
-Dawaj-oparłam się o blat i popijając sok.
-Czemu się tniesz?-jego pytanie zabrzmiało poważnie.
Nagle z mojej miny zszedł uśmiech. Na jego miejscu pojawił się smutek.
Nie odpowiedziałam. Nie mogę. Odłożyłam szklankę. Wrócił ból. Miałam ochotę pójść do łazienki i zrobić kreskę.
Mulat patrzy się w moje oczy czekając na moją odpowiedzieć. Jednak ja jej nie dam. Nie mogę wytrzymać jego wzroku na sobie. Zwłaszcza, że coś do niego poczułam. Nie strach, tylko coś przeciwnego.
Wyszłam z kuchni z słonymi łzami w oczach. Poszłam do mojego pokoju zamykając drzwi. Nie wiem co mam zrobić. Nie jestem gotowa na to. Na szczerość przed nim. Nie chce go zdradzić. Tak jak ją. Dalej mam po niej żałobę.
Podeszłam do wielkiej szafy, gdzie trzymam ubrania. Z dołu wyciągnęłam pudełko po butach. Otworzyłam je. Przeszłości mnie dobada na każdym kroku.
------------------------------------------------------
Hej
I co myślicie?
Co wyciągnęła?
Co jest w tym pudełku?
Dajcie znasz w komentarzu

 Oceniajcie, komentujcie
Jeśli będzie trochę tu aktywnie, dodam dziś nowy rozdział.
Miłego dnia :)

ROZDZIAŁ XIII

Jest już trzecia nad ranem. Czas demonów-tak mówiła babcia, gdy chciała mnie wygonisz do łóżka jak oglądałam do tej godziny telewizor.
Leże na łóżku. Nie mogę zasnąć. Postanowiłam iść do kuchni, napić się wody.
Nagle usłyszałam jakiś hałas z góry. Szybko zareagowałam. Wiem, powinnam zostać w kuchni. Ale posłuchałam serca. Przez te oglądanie takich filmów, zawsze kończy się, że osoba która jest w kuchni, jest zamordowana.
Wrzałam szybko kij bejsbolowy-metalowy. Ojciec bał się o nas. Bał się, że jak on jest w pracy do późna, zostawia nas bez obrony. Wiadomo, że kij jest bezpieczny. A nie trzeba mieć pozwolenia.
Powoli weszłam po schodach. Hałas dochodził z mojego pokoju. Drzwi są otwarte. Pokoju jest ciemno. Nie zaświecie. Będę musiała to załatwić po ciemku. Zauważyłam, że okno jest otwarte. Więc to nie nikt z domu.
Boję się. Ale nie tak, że jak boją, że ktoś mnie zamorduje. Raczej strach połączone z adrenaliną. Tak, właśnie tego zdania szukałam. Zacisnęłam mocno kij. Przekroczyłam bruk pokoju. Wzrokiem szukałam kto tu jest. Jeśli to włamywacz? Na filmach zawsze giną osoby co się bronią przed nimi, dość. Moja podświadomość wariuje takich chwilach.
Widzie postać. Nie wiem kto to. Ta postać zbliża się do mnie. Nie myśl, uderz. Szybko zamachałam się i uderzyłam, tak jak robią zawodowcy. Trafiłam w brzuch. Postać upadła. Na pewno bolało. Przecież to metalowy kij. Nie drewno.
Sykną. Gdy poczułam, że nic mi nie zrobi. Zaświeciłam światło.
-O kurwa!-tylko to powiedziałam zasłaniając usta ręką.
Leżał (raczej zdychał z bólu) na podłoże nie to inny jak Malik.
Szybko odłożyłam kij i pomogłam mu położyć się na moim łóżku. Trzymał się za brzuch. Po prostu zwijał się z bólu.
-Tak wita się gości?-zapytał trzymając się za brzuch. Mówiąc to zacisnął zęby.
-Przepraszam, nie wychodź stąd-odpowiedziałam zamykając drzwi na klucz.
-Nie mam jak iść-zawarczał.
Pobiegłam do mojej łazienki. Otworzyłam lustrzane szafkę, która widzi nad umywalką.
Wżęłam z niej tabletki przeciw bólowe i bandaż. Z szafki, która jest połączona z umywalką, wżęłam białą szmatkę. Podstawiłam ją pod kran. Ustawiłam ją na wodę lodowatą.
Gdy wycisnęłam wodę ze szmatki, poszłam do mojego pokoju.
-Bardzo boli?-zapytałam, gdy go opatrywałam.
-A jak kurwa myślisz?-zapytał patrząc na sufit.
Jest wkurwiony. No ładnie Stella, jakiś chłopak tobą się zainteresował, a ty potraktowałaś go kijem bejsbolowym.
-Przepraszam-powiedziałam kładąc lodowatą szmatkę na jego umięśnionym brzuchu.
Gdy popatrzał na mnie, jego oczy wyjaśniały.
Po opatrzeniu go, siedziałam w fotelu. Usiadłam po turecku. Czytam książkę. Jednak nie mogę się skupić na niej. Myślę o nim, o Zayn'nie. Popatrzałam na niego. Leży bez ruchu na moim łóżku założoną lewą rękę za głowę.
Bym poszła spać, ale jest na łóżku. CO może mi zrobić?
-Nie udawaj, że czytasz. Chodź-poklepał miejsce koło niego.
-Skąd wiesz, że nie czytam?-zapytałam.
-Widzę po twoich oczach-popatrzył się na mnie tymi jego oczami, już normalnego koloru.
Odłożyłam książkę na biurko i wykonałam jego rozkaz.
Położyłam się po prawej stronie, bo lewą ziają Zayn. Przykryłam się.
Nie chcę patrzyć w jego oczy. Boję się, że znów pociemniały. Nie mam odwagi no to.
Zastanawiam się jak to wygląda. Dziewczyna, która nie ma znajomych i obok jej chłopak, który jest popularny i ma na zawołanie każdą dziewczynę.
Usłyszałam dźwięk rozsuwania bluzy. Czy będzie ze mną spał? Nie, nie mam ochoty ani siły go wykaniac. Tylko mnie jedno zastanawia, czemu do mnie przyszedł?
Usłyszałam, a nawet poczułam, że się położył.
-Dobranoc księżniczko-powiedział przytulając się do mnie na tak zwaną łyżeczkę.
-Nie jestem nią-odpowiedziałam.
-Dla mnie jesteś-powiedział całując mnie w szyję.
-Dobranoc-odpowiedziałam, ta rozmowa jest już skończona.
Może babcia miała racje? Może demony budzą się po trzeciej w noc?
Z tych przemyśleń nic nie pozostało, bo już odpłynęłam.

ROZDZIAŁ XII

-Stella czekaj!-zakrzyczał głos za mną. Głos dobrze mi znany. Odwróciłam się do Mulata.
-Co chcesz?-zapytałam. No, kto o tej godzinie stoi w lecie z niebezpiecznym kolesiem. No tak, ja.-I skąd się tu wziąłeś?
-Przejeżdżałem-odparł podchodząc do mnie.
-Przejeżdżałeś?-powtórzyłam unosząc brew.-Czego człowieku chcesz ode mnie? Ale tak szczerze.
-Chcesz wiedziesz?-zapytał z uśmiechem złego chłopca.-Siadaj!-powiedział tym uwodzicielskim głosem.
-Nie?!-powiedziałam odpychając go od siebie.
-Ooo, ostra z ciebie sztuka!-obliczał wargi.
Teraz wyczułam. Jest pijany. Może po głosie nie brzmi jak by był pijany, ale wyczuwam od niego to. Alkor, papierosy i mięta.
-Człowieku lepiej idź do domu!-zasugerowałam.
-Taki kawał?-spytał pokazując na drogę przed nami.-Wole pojechać-odpowiedział kierując się do auta.
Jest minimalnie pijany, ale nie chcę go mieć na sumieniu.
-Zayn, czekaj!-rozkazałam, a on wykonał porecienie. Czekał. Jednak plecami do mnie.
Nic mi nie zostanie jeśli do niego podbiegnę.
-W takim stanie, nigdzie nie pojedziesz-powiedziałam pewną siebie.
-A jak mam dotrzeć do domu?-zapytał mnie odwracając się.
-Ja poprowadzę-odparłam.
Wreszcie lekcję nauki jazdy u taty na coś się przydadzą.
-Ty?-zapytał pokazując na mnie palcem.
-Tak ja!-poirytowana musiałam odpowiedzieć.
-Dobra-odpowiedział Zayn dając klucze od swojego auta i wkładając ręce do kieszeni.
-Ok.-siedliśmy do jego auta.
Jazda jego autem była nawet fajna. Zawsze chciałam jeździć mustangiem. Odkąd zobaczyłam pierwszy raz w życiu to cudo. Uśmiechnęłam się gdy zmieniałam biegi, przy tym przyspieszając. Mulat chyba to zauważył, bo lekko się uśmiechną w moją stronę. Patrzył się na mnie jakbym tylko ja istniała. Jak dziś rano. Zarumieniłam się. Stella, nie patrz się na niego. Skup się na drodze. Zacisnęłam kierownice. Nie mogłam się skupić na drodze, gdy on patrzył na mnie. W końcu przerwałam tą cisze.
-Mam coś na twarzy, że na mnie patrzyć?-zapytałam się wciąć patrząc na drogę.
-Nie-zaprzeszły poprawiając się.
-To czemu tak się na mnie gapisz?-zapytałam patrząc przez ułamek sekundy w jego czekoladowe oczy.
-Lubię patrzeć na piękne dziewczyny.-odparł szczerze.
-Daj spokój.-powierzałam to przewracając oczami.
-Taka prawda. Może ty nie wierzyć w to, ale inni widzą to.-mówił patrząc już na drogę.
Nie wiem co powiedzieć. Zatkało mnie. Choć coś poczułam w sercu. Co poczułam? Nie wiem. Jednak było to miłe uczycie. Aż się uśmiechnęłam.
Resztę drogi przemilczeliśmy. Aż do chwili, gdy wjechaliśmy do miasteczka.
-To gdzie mieszkasz?-zapytałam się szukając drogi.
-Jedź prosto aż do ulicy Yollow. Tam prosto aż będzie wielki dom z czerwonym dachem i białymi ścianami.-powiedział nie chętnie.
-Ok-przytaknęłam.
Popatrzałam na telefon. Jest już północ. O cholera! Pięć nie odebranych połączeń:
Tata
Emma
Tata
Emma
Alaric
No to pięknie. Jak odwodzie Malik'a, zadzwonię, że... Musie pomyśleć co powiedzieć. Nie powiem, że odwiozłam kolegę z klasy, bo Alaric się wkurzy. Wiem, powiem, że mam projekt z koleżanką z klasy. Zasiedziałam się u niej, a telefon był w drugim pokoju. Na pewno uwierzą w to.
Popatrzałam jeszcze raz na Zayn'a. Uśmiechnęłam się. Spał. Tak słodko. Nie miała bym serca, gdybym go teraz obudziła. Więc pojechałam jak kazał Zayn-do jego domu. Gdy skręciłam zauważyłam, że miasteczko którym mieszkam i się w nim wychowałam, jest piękne nocą. Teraz to zauważyłam. Dostrzegam nie zauważalne rzeczy odkąd przyjechał tu on. Nie, dość. Nie myśl tak. Nie myśl o tym, o nim.
Zaparkowałam przed domem który opisał mi Zayn. Jest piękny. Pamiętam go. Stał tu przed moim przyjazdem. Teraz go wyremontowali. Nie zwykłe. Pamiętam, że ten dom był opuściony. Tu było moje miejsce i Niall'a. Przychodziliśmy tu kiedy lało. Czyli dość często. Pamiętam, że bawiliśmy się w dom-mój pomysł. Nie miał wtedy nic do gadania, tylko udawać tatę po pracy, a ja idealną żonę, która gotuje i zajmuje się dzieckiem. Uśmiechnęłam się na te wspomnienia.
Teraz dom wygląda inaczej. Bardziej zadbany. Bardziej nie ten sam co pamiętam.
Skaziłam silnik przy tym wyłączyłam reflektory od mustanga.
Przez kilka minut siedziałam wpatrując się w telefon. Dostałam sms od nieznanego numeru. Ciekawe od kogo. Może od operatora. Odblokowałam telefon i naciskam na sms'a.
Od: Nieznany numer
Hej stell. Może spotkamy się w piątek? Chciałem jutro ale wiem że masz szkołe więc jeśli być chciała napisz :) xoxo Niall
Wow. Tego bym się nie spodziewała. Nie wiem co odpisać. Był moim przyjacielem. Tylko boję się redakcji Zayn'a. Czy będzie zły jak w klubie? Czy pierwszej lepszej okazji zabije mnie i Niall'a? Nie boję się o siebie, lecz o tego debila.
Moje przemyślenia przerwał Malik który stał. Szybkim ruchem schowałam telefon. Nie chcę, żeby się odwiedzał o sms'e.
Wygląda słodko z tymi zaspanymi oczami. Uśmiechną się do mnie. Odwzajemniłam jego uśmiech. -Wiesz co?!-widać, że nad czymś się zastanawia.-Ty masz piętnaście minut do siebie, więc pojedź moim autem.
-Żartujesz?-zapytałam go.
-A czemu? Nie chcę, aby jakiś dres czy ktoś na ciebie napadł.-mówił krótko i ściśle.
-Zayn nie-odmówiłam.
-Weź go. Oddać mi go potem-powiedział.
-Ale jak miałabym ci oddać? Przecież jak Alaric cię zobaczy to...
-Mam inne wyjście- odparł przerywając mi.
-Jakie?-zdziwiłam się.
-Przyjedziesz tu przed szkołą-zaproponował.
-Ok. Czyli będę mieć tu piętnaście minut plus stąd do szkoły dwadzieścia pięć minut-gdy to wyliczałam zaczął się śmiać-Co?
Wyszedł z auta. Zamykając drzwi oparł się o okno od strony pasażera.
-Nie mój się. Ja cię odwiozę.-poklepał dach i odszedł w stronę wielkiego domu.

ROZDZIAŁ XI

Poniedziałek-dzień którego najbardziej nie lubię. Wstałam z łóżka uśmiechając się. Ten pocałunek Zayn'a. Dotknęłam ust. Jeszcze raz chcę poczuć jego usta. Jego... Stop! Nie zakochaj się w nim Stell. Widziałaś co zrobił z Niall'em.
Ubrałam czarną sukienkę, a na nogi ubrałam czarne trampki. Na palce założyłam kilka pierścionków, a na rękach kilka bransoletek.
Gdy zeszłam na dół, powitał mnie tata całusem i przygotowanymi już płatkami. Zajadałam je oglądając telewizor. Gdy odłożyłam miskę, wszedł do kuchni Alaric. Ubrany jest w ciemno fioletową koszule, jansy i klasyczne buty. Jak mogą czymś takim chodzić?! Jakby można określić człowieka po butach, to bym powiedziała, że jest stary. A on ma trzydzieści lat. Nie rozumiem tej mody.
-Cześć Em...-przerwał patrząc na mnie.-Dla kogo tak się wystroiłaś?
-Dla nikogo.-nie powiem, że dla Zayn'a.
-Alaric, przecież ty jesteś w jej szkole. Powinieneś wiedziesz-zaśmiał się tata.
-Jestem nauczycielem, a nie obserwatorem-dodał Alaric podchodząc do taty. Dla żartów zaczęli się uderzać. Po prostu jak dzieci.
Śmialiśmy się z tego. Niezwykłe. Mimo, że oddalili się tysiąc kilometrów, aż ocean to moją takie same kontakty kiedy wyjeżdżaliśmy.
Już jestem w szkole. W duchu proszę o to, żeby Kath nie powiedziała nic do mnie. Nienawidzę jej. Żałuję co zrobiłam? Ani trochę. Należało się jej. Jak można być aż tak podłym?! Gnębi mnie od przedszkola. Ok. Spoko. Rozumiem. Przyjaźniłam się z tym co podkochiwała, ale to było dekadę temu. Kto by pamiętał o takich sprawach?!
Jeszcze minuta do dzwonka. Zauważyłam, że pod tą klasą jest nie tylko moja klasa, lecz też jakaś dziewczyna. Jest piękna (żeby nie było-no homo). Jest blondynką o karnacji oliwkowej i dużych zielonych oczach. Ubrana tak zwykle, aż podziałowałam , że jestem w sukience. Ubrana w obcisły biały na ramiąska podkoszulek i ciemne jasny. Na nogach ma czarne Air Maxy.
Pewnie Kath powie jej swoją nową plotkę o mnie. Nie rozumiem, jak ludzie mogą to wierzyć?!
-Ej Stella-zakrzyczał głos za mną. Dobrze mi znany. Tylko nie to.
-Co chcesz Kath?-odwróciłam się z uśmiechem, który mówił jasno "weź ode mnie spieprzaj".
-Co taka ubrana? Chcesz, żebym ci załatwiła sponsora?-zaśmiała się do swojego "plebsu".
-Ja potrzebuje? Ty masz buty zeszłego sezonu-popatrzyłam na jej buty.
Cała jest czerwona. I o to chodziło.
Już miała coś powiedzieć, gdy wszedł między nas Zayn. Zayn ubrany jest w koszulce z ramionstkami z napisem "NIRWANA" , czarne obcisłe rurki i białe jordany. Z kilkudniowym zarostem wygląda nieźle.
-Co jest?-zapytał Zayn patrząc jedynie na mnie. Jakby świat nie istniał. Jednak te chwilę się zakończą przez terror Kath.
-Co jest? Ta szmata obraziła mnie-powiedziała rozpaczliwie Kath.
-Co proszę? Ja? Nie no ludzie trzymajcie mnie-powiedziałam zirytowana.
-Kto powie o co poszło?-zapytał Zayn.
-O to, że...-mówił głos za mną. Odwróciłam się, żeby sprawdzić kto teraz mówi. O! Nowa dziewczyna.
-Co to za zbiorowisko?!-teraz zauważyłam, że jest tu pan Criv-do klasy.
Poczekałam aż każdy wejście do klasy-nie lubię tłumu mieć za sobą. Nowa dziewczyna też czekała na to. W końcu weszłam. Przelotnie popatrzyłam na mulata. Teraz siedzi z Kath. Zayn coś mówi Kath. Mówi tak cicho, że ledwie coś słyszę. Może mówi jej jak jego się boję? Albo Kath mówi mu o sytuacji dzisiejszej?
Usiadłam w ostatniej ławce. Wysiąknęłam książkę od chemii.Jeszcze długopis znajdź i jestem godowa do lekcji. Ta dziewczyna dalej stała. Nauczyciel coś do niej mówi. Pewnie do zajmie trochę minut. Więc zacznę czytać na telefonie książką co pobrałam.
Pięć minut później z czytania książki wyrwał mnie szept Zayn'a.
-Hej!-szeptał. Stał nade mną wybijając czekoladowe oczy w moje.
-Hej!-odpowiedziałam odkładając telefon.
-Chciałem się przeprosisz za...-nie dokończył, bo obok mnie stała nowa dziewczyna.
-Hej, pan od chemii kazał mi z tobą usiąść.-powiedziała nowa.
-Jasne. Siadaj-odłożyłam torbę na podłogę.
-To ja pójdę.-odparł Zayn.
Odprowadziam go wzrokiem, po chwili odwróciłam się do tej nowej.
-Jestem Rebecca-powiedziała po chwili, jak się dowieszałam Rebecca.
-Stella-odparłam uśmiechając się.
-Czy ta blondyna to ta z tych co "o matko złamałam paznokiec"?-zagbila z tego.
-Raczej "tylko ja jestem królową. Jeśli nie będę cię lubisz, zabije!-mówię z własnego doświadczenia.
-Haha-zaśmiała się.-Liczę, że się zaprzyjaźnimy.
-Też tak liczę-odpowiedziałam.
Gdy skończyłam lekcję, razem z Rebecc'ą szliśmy przez długi korytasz. -Zapomniałam!-przypomniałam sobie, że bluzę zostawiłam w klasę chemicznej.
-O czym?-spytała.
-Bluzę. Jest w klasę chemicznej.
-Idź z tobą?
-Nie. Zaraz przyjdę. Mam szczęście, że pan Criv ma dziś kółko.
-Będę przed szkołą.-powiedziała to i odeszła.
Ja natomiast powędrowałam do klasy chemicznej licząc, że jeszcze będzie tam bluza. Weszłam po ogromnych schodach na pierwszy piętrze. Szkoła jest pusta. Co się dziwić?! Przecież jest 16:00. Nikt z własnej woli by nie został.
Poszłam w stronę pracowni chemicznej. Otwarłam drzwi od niej.
-Ooo! Panna Stella-powiedział pan Criv ściągając okulary z nosa z wielkim uśmiechem.
-Ja tylko przyszłam po bluzę.-podeszłam do mojej ławki. Wszełam bluzę.
-Dobrze-wrócił do zajęcia.
-To widzienia-powiedziałam wychodziąc z klasy.
Ok. Teraz idę do domu.
Właśnie ominęłam stołówkę, i co zobaczyłam, zamarłam. Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że coś złego się stanie.
Schowałam się, aby mnie nie zauważył Zayn ani Kath.
-Co ona ci zrobiła?-zadał pytanie mulat pocierając jedną ręką czoło.
-Zasłużyła-przyznała się do tego Kath, która założyła rękę na jego ramię.
-Weź mnie nie dotykaj!-zakrzyzał. Chyba jest zły. Chyba? Na pewno!
-Zayn, nie wiesz, że to ja tu rządzie?!-zapytała obejmując go.
Odstawił ją. Tak właśnie uwozi chłopaków.
-To jest szmata, Zayn. Nie zasługujesz na nią.-powiedziała, gdy Zayn chciał odejść.
Już chciał idź w moją stronę, jednak po tych słowach odwrócił się do niej. Przyspieszył. Uderzył ją. Padła na ziemię. Co?! Czemu ją uderzył?! Może o mnie chodzi? Może nie wytrzymał tego, że mnie obraca? Ale przecież on ją uderzył! To nie tłumaczy jego zachowania. Może Kath jest najwredniejszą dziewczyną, ale nie może ją bić.
-Zapamiętaj, nigdy nie nazywaj ją tak!-powiedział Zayn uśmiechając się dziwnie.
Po tej sytuacji pobiegłam szybko po schodach i szybko wyszłam ze szkoły. Musie szybko wejść do domu. Do mojego bezpiecznego miejsca.
Rebecca stała przed szkołą. Nie zwracając na nią uwagi, przyspieszyłam. Nie mogę w to uwierzyć. Czemu Zayn taki jest?! Co zrobił, że policja była wpradana?! Tak wiele pytani, a tak mało odpowiedz.
-Stella stój!-zakrzyzał głos za mną.
Zatrzymałam się ocierając łzy, które cały czas napływały.
-Co?!-jestem zmęczona tym wszystkim.
-Co jest?-zapytała Rebecca podchodziąc do mnie powoli.
-Nie chcę o tym gadać. Jeszcze na ulicy.
-Chodźmy do mnie. Mojej ciotki nie ma.-powiedziała podzielając moje plecy.
-Ok.-uśmiechnęłam się przez łzy.
Siedzieliśmy jej pokoju. Choć jest małe, to przutulne. Jest w kolorze czerwieni. Połowę pokoju zajmuje wielkie i wygodne łóżko. Za nim jest okno o normalnych wymiarach. A po wolnej stronie znajduje się dębowa szafa i też kartony.
Właśnie oglądam krajobraz za oknem. Jest przepiękny. Może to nie jest taki Miami, że witać ocean. Tu witać wielkie jezioro, a za nim duży las.
-Piękny widok,prawda?-zapyła Reb podając mi herbatę, którą poszła zrobisz.
-Piękny-odpowiedziałam popijając ciepłą żurawinową herbatę.
-Więc czemu wybiegłaś ze szkoły?
-No bo... To długa historia.
-Mamy czas. Opowiadaj.-zachedziała.
-Więc tak...
Opowiedziałam jej od tego jak mnie gnębiła Kath do sytuacji jaka była w stołówce. Nie ominęłam nawet pobica Niall'a i pocałunku Zayn'a po tym.
-Wow.-powiedziała Reb patrząc na już pusty kubek po herbacie.
-Teraz ty. Jak tu trafiłaś?-zapytałam zmieniając temat.
-Wiesz...
Wysłano ją do ciotki, aby nie mieć kontaktu z dawnymi "znajomymi". Tak "znajomymi", czyli co dirują, ćpają, upijają się itp.
Przez to miała rozprawę w sądzie. Za dirowanie. Twierdzi, że ona sama nie ćpała.
Jej rodzice mieli dość wykupywania jej z więzienia, więc postanowili przeniec ją do ciotki, siostry matki.
Kurator pozwolił jej na to. Teraz ma innego kuratora.
-Nieźle-tylko to powiedziałam. Jej historia jest... Nie mam jak to określić. -Która godzina?-zapytałam zmieniając temat.
-Co? Aaa zaraz-popatrzyła na telefon-jest półto jedenastej.
-Powinnam już iść. Jutro szkoła-powiedziałam ubierając bluzę.
-Jasne. Odprowadze cię do drzwi.
Stanęliśmy na równe nogi i powędrowaliśmy do wyjścia. Zanim wyszłam założyłam trampki.
Pożegnałam się z nią i wyszłam.
Droga powrotna jest hymm...trudna. Nie chodzi o to, że przez góry czy coś. Jest przez las. Ja zbytnio nie lubię chodzić po lesie w środku nocy. Jednak mam latarkę w telefonie. Czuje się pewniej, bardzieji bezpieczna.
Dobrze, że chodzac jest tu droga.
Wyszłam z lasu kierując się na drogę. Trochę zimno mi. Jednak trzeba zacisnąłć zęby i iść. Jedyne co mi towarzycy to księżyc,ciemny las i droga.
Założyłam słuchawki. Puściłam na full piosenkę. Jednak słyszę co się dzieje wokół mnie.
Nagle usłyszałam za sobą samochód. Nie obchodził mnie on. Nie odwróciłam się. Szłam dalej.
Dziwne. Samochód mnie nie ominą. A może to jakiś morderca, który czeka na dziewczyny takie jak ja? Same?
Przyspieszyłam. Zq dużo filmów oglądasz Stella.
Słyszę dźwięk zamykanych drzwi od auta. Nie chcę się odwracać. Nie chcę. Boję się.
Wyłączyłam muzykę, aby usłyszeć kroki za mną. Kroki? Raczej bieg.
-Stella! Czekaj!

ROZDZIAŁ X

-Gdzie ja jestem?-zapytał widząc rozmażane plamki. Czułam papierosy i mięty.
-Bezpieczna-powiedział mi dobrze znany głos.
Nagle się odcgnełam. To samochód Zayn'a. Gdzie mnie wiedzie?! Gdzie?!
-Wypusz mnie!-powiedziałam pewna siebie.
-Nigdy-popatrzył na mnie zmieniając biegi przy tym przyspieszając.
Podjechaliśmy pod mój dom. Mój dom. Moje bezpieczne miejsce. Moja izolacja od świata.
Wysiadłam z jego auta. Cieszyłam się w duchu, jednak na zewnątrz jestem obojętna.
Tylko przejść drogę do domu i będę bezpieczna. Jestem już w połowie drogi do domu, gdy nagle usłyszałam zamykanie drzwi od auta. Odwróciłam się, żeby zobaczyć jak mulat podbiega do mnie. Co znowu chcę ode mnie? Nie dość, że pobił mojego przyjaciela to jeszcze chcę coś ode mnie. On jest psycholem. Jak inaczej nazwać go?! Psychopada? Niezrównacony? Agresywny? I jeszcze coś bym dodała jednak jestem już zmęczona tym dniem.
-Stella czekaj.-poprosił. Czy on właśnie poprosił? Czy uszy mnie nie mylą?
-Co chcesz?-zapytałam zmęczonym głosem.
-Przeprosić.-teraz przeprasza? Czy on mnie przeprowadził? Zayn Malik przeprasza. Musie to zapisać w kalendarzu.
-I myślisz, że jak mnie przeprosisz to zapomnę o tym wszystkim?!-prychnełam.
-Nie, ale...-przerwał szukając słowa.
-Ale co?-zapytałam zmęczona.
-Ale ja cie...-przerwał, bo ktoś z tyłu zatrabi.
Obytwoje odwróciliśmy się do samochodu, który zatrąbił. Zaparkował ma podejdzie. To BMV. To nie taty ani Emmy samochód. Więc kogo? Zaraz się dowiem. Wysiadł z niego blondyn.
Jeśli będą się bić, wychodzę.
-Jeszcze ci mało?-zapytał z szerokim uśmiechem Zayn.
-Nie do ciebie przyjechałem!-odpowiedzał Nall zamykając drzwi od BMV.
-Do niej?-zapytał pokazując mnie palcem.
-Tak!-powiedział stanowczo.
-Stella idź do domu, proszę.-zachowuje się jakby był moim ojcem. Ale nie mam nic do gadania.
-Ok!-powiedziałam podnosząc ręce na znak poddania się. Odwróciłam się. Poszłam do domu.
* Z PERSPEKTYWY ZAYN'A*
Co ten debil sobie wyobraża? Nie dam skrzywdzić Stelli. Dobra, ja też pieprzyłem sprawę.
Miało być miło. Miałem być miły. Jednak... Ona przyprowadziła tego gnoja.
-Słuchaj nie mam ochoty z tobą bić się, wiesz powiem wprost. Jeśli ją skrzywdzić, ja skrzywdze ciebie!-powiedziałem stanowczo.
-Ja? To ty jesteś ten "wielki ganster"-gdy powiedział "wielki ganster"zrobił w powietrzu cudzysłów.
-Spieprzaj stąd!-wykrzyknęłem.
-Zobaczymy kogo wybierze.-uśmiechną się i wsiadł do samochodu.
*Z PERSPEKTYWY STELLI*
Siedziałam w pokoju czekając na... No właśnie. Na kogo? Zayn'a? A może Niall'a?
Słyszę, że ktoś idzie ciężko po schodach. Kto to może być? Zayn? Niall? Ta ciekawość.
Drzwi od pokoju odwożyły się delikatnie. Za nich wyłonił się Zayn. Teraz zauważyłam, że jest cały poobijany. Ma rozciety łuk brwiowy i też lekko podbite oko.
Mimo tego, że pobił Niall'a, to i tak mi go żal.
Wszedł do mojego pokoju. Usiadł na łóżku. Nic nie mówił. Tylko patrz na przestrzeń przed sobą. Jego twarz jest tak sama jak w klubie. Zimny. Ja nie wiem co zrobisz. Uciec? Czy zostać z nim? Będę pewnie tego żałowała.
Wstałam z łóżka. Po cichu powędrowałam do łazienki. Zayn śledził mnie wzrokiem. Czułam jakby jego oczy mnie przeżelały.
Przyniosłam z łazienki apteczke. Usiadłam na łóżku. Otworzyłam ją. Nałożyłam na watę wodę utlenioną i przystawiłam ją do łuku brwowego mulata. Sykną, lecz nie poruszył się.
Po zakończeniu opatrywać jego brwi. Zajęłam się jego wargą. Jeszcze raz zrobiłam to co z brwią. Nie jestem lekarzem, ale myślę, że będzie miał blizne koło wargi.
Bez żadnego oszczedzenia wbił swoje usta w moje. Szok! Jednak go odebchnęłam. Nie może?! Najpierw mnie szmucia do wyjścia, potem pobił mojego przyjaciela, a teraz mnie całuje? Jestem wciegła. Jak może?! Uderzyłam go w policzek.
-Przepraszam-powiedział dotykając swój policzek. Chyba zrozumiał swój błąd.
Jednak... Jego usta są... Nikt mnie tak nie całował. Stella nikt cię nie całował. -To ja już pójdę-powiedział stając.
-Poczekaj!-złapałam go za nadgarstek.
Jak na rozkaz usiadł. Nie wiem czy to będzie mój największy błąd jednak...
Zaczęłam przybliżać się do niego, czekając na jego ruch. Nie musie na ten ruch czekać, bo już zaczął mnie całować. Nie jak wcześniej. Teraz pocałunki są delikatne, lecz też głębsze i dłuższe.
Zayn położył mnie na łóżku. Leżał na mnie. Dalej całował. Całuje tak dobrze. Jego ręce zjechały w dół. Zatrzymały się na moich posladkach. Nie! Dość! Co ja myślałam?! Nie chcę z nim tego robisz!
Nagle go odsunęłam od siebie. On z wzrokiem zdziwienia podniósł rękę. Ja natomiast wstałam z łóżka. Musie ochłonąć. Nie mogę z nim tego zrobić. Nie chodzi, że jestem dziewicą, tylko o zasady.
Podeszłam do okna. Już po pierwszej. Szybkim ruchem podeszłam do Zayn'a, który jest wie o co chodzi.
-Powinnes już idź.
-Tak, powinnem.-poszedł w stronę drzwi. Jednak po chwili dodał-Zrób do dla siebie samej. Nie zadawaj się z Niall'em.
Po tych słowach wsiadł do auta. Odjechał czarnym Mustangiem.

ROZDZIAŁ IX

Boję się. Tak cholernie się boję.
Włamał się do domu, też może włamać się do mojego pokoju. Walenie ustało. Usiadłam na łóżku krzyżując nogi.
Po kilku minutach otworzyły się z wielkim hukiem drzwi. Na progu stał Zayn. Światło z korytaca ledwie docierało. W moim pokoju było ciemno. Nie widzę twarzy, jednak po budowie ciała mogę stwierdzić, że to Zayn. Mogę się domyślić, że jego oczy pociemniały.
Podszedł do mnie. Co mi zrobi?! Może uderzy mnie w twarz?! A może zabije?!
-Ubiorej się!-krzyknął na mnie.
-Nie!-też krzyknęłam. Nie wiem skąd mam tyle odwagi.
-Nie?-zapytał wciegły.
Podszedł do mnie bliżej. Czułam jego oddech. Czułam jego zapach. Czułam jego wzrok. Czułam każdą jego emocje.
Przybliżał się coraz bardzej. Ja natomiast odszuwałam się od niego. Nie chcę wiedzieć co mi zrobi. Może to sen?!
Jestem już na zgraju łóżka. Nie mam gdzie ucieknac.
Mulat usiadł na łóżku. Wyją coś.
Stał. Podszedł do drzwi, gdzie koło nich jest wyłącznik światła. Włączył je. Zpowrotem wrócił na skraj łóżka. Teraz widzę co wyciągną. Papieros.Wyłożył papierosa do ust. Wyciągną z kieszeni kurtki zapalniczkę. Podpalił papierosa. Palił w moim pokoju. Jak może?! Nie dość, że się włamał to jeszcze pali w moim pokoju! Co ja zrobiłam, że Boże mnie pokarałesz nim?!
Skończył papierosa. Wreszcie!
-Jeszcze raz ci powiem, bo chyba nie zrozumiałaś. Ubiorej się- powiedział spokojnym głosem.
-Ale...-nie. Walka z nim nie ma sensu.-Daj mi chwilę. Musieli się ogarnąć.-powiedziałam po czym ruszyłam do łazienki.
-Grzeczna dziewczynka-powiedział z uśmiechem złego chłopca.-Będę na dole!-zakrzyszał gdy zamknęłam drzwi od łazienki.
Wykąpana i sucha wróciłam do pokoju. Zauważyłam mój telefon. Może zadzwonie do Alaric'a? Jednak Malik, by mi nie dał spokoju!
Tą myśl przerwał mulat, który wchodził po schodach. Szybko podeszłam do szafy zostawiająć telefon ma łóżku.
-Gotowa?-zapytał nie wchodząc do mojego pokoju.
-Nie wchodź!
-A bo co mi...-wszedł. No fajnie.-Ooo-powiedział zagwistując na mój widok. Przecież powiedziałam, że ma nie wchodzić!-Stejmi ten ręcznik. Zostajemy w domu.-ten jego uśmiech.
-Zapomniałesz? Mamy gdzieś idź-uśmiechnęłam się z krymazem.
-To ubierz coś na siebie. Nie załamuj mnie tym ciałem.
-Przecież ty tu wszedłeś!-czy ja flirtuje? Chyba tak.
-Zaraz się rozbiorę.
-Zapomni!-powiedziałam to zamykając drzwi.
Uśmiechnęłam się. No nieźle. Ta się z nim pogadać normalnie. A nawet poflirtować. Nie! Dość! O czym ja myślę?!
Ubrałam czarny stajnik, a na to błękitną opcisłą koszulkę zawiązaną na subek, czarne rybacki z paskiem i łańcuszkiem. Na nogi ubrałam białe Air Maxy. Poszłam jeszcze do łazienki, aby zrobić makijaż. Ok. Jestem gotowa.
Zeszłam na dół.
-Wow!-powiedział tylko to.
Ja natomiast puszciłam głowę, aby mulat nie zauważył mojego uśmiechu.
Zamknęłam drzwi od domu i powędrowałam za mulatem. Gdy poszłam do jego auta, odważył mi drzwi. Powiem, że zaimponował mi. Lekko się uśmiechnęłam do niego. Wsiadłem.
Jedziemy w milczeniu. Nie mam o czym nim gadać. Nic nas nie łączy. Więc czemu mnie wybrał? Czy jestem jego ofiarą?
Jedziemy już jakieś dwadzieścia minut.
Wkońcu zatrzymaliśmy się. Zaparkował czarnego Mustanga na parkingu. Zauważyłam, że jest mnóstwo aut. Gdzie mnie zabiera?
Zayn wysiadł i szybko podbiegł do drzwi samochodu pasażera. No, no. Ładnie. Jakby nie było tej sytuacji, to bym pomyślała, że chcę mi zaimponować.
Otworzył mi drzwi. Wysłam z auta. Mulat wzął mnie za rękę. Czy to tak imponuje dziewczyną?!
Wciągną mnie do ciemnej alejki. Na pewno mnie zamorduje! Czy będą mnie słyszeć?
Czekałam na najgorze. Jednak się myliłam. Zayn zabrał mnie pod metalowe drzwi. Przed nimi stali ludzie. Różni ludzie. Większość jest wytatuowana. Przybliżyłam się do Malika. Ci ludzie są przerażająci. Mulat tylko się uśmiechnął do mnie. Ocknełam się. Odrzunełam się od niego.
Przed drzwiami stał potężny, łysy czarnoskóry ochroniarz z krzyzowanymi rękami. Ubrany jest w czarną opisałą koszulke. Idealnie podkreśla jego mięśnie. Ma jakieś trzydzieści, może wieszej.
-Siema stary!-przywitał się jak na chłopaków przystało.
-Siema, wchodz-bramkarz wpuścił go.-Ona jest z tobą?-zapytał zatrzymując mnie.
-Tak!-powiedział Zayn pociągając mnie za nadgarstek.
Szliśmy przez długi, wąski korytaz. Pomalowany chyba na czarno. Nie wiem. Ściany są pokryte licznymi graffiti.
Wyszliśmy z korytarza do dłużej, a tak dokładniej ogromnej sali. Chyba to była fabryka.
Prowadził mnie na górę. Na schodach zobaczyłam kilku chłopaków z mojej szkoły. No nieźle!
Na górze jest mniej tłoczno niż na dole. Czy to dla VIP'ów?
Po prawej stronie jest stoły bilardowe. Po lewej są barierki. A na środku stoliki. Tylko jeden nie jest zajęty. Zayn znów pociągnął mnie za nadgarstek. Nie zdziwiła bym się, gdym miała po tym siniaki.
Usiadłam na przeciwko jego.
-Idę po piwo. Chcesz coś?-mówiąc staną.
-Wishi z colą-powiedziałam kładąc nogę na nogę.
-Na pewno?-zapytał miesząc mnie wzrokiem.
-Tak!
Mulat poszedł w stronę baru, który stai koło stołów bilardowych. Patrze jak brunet zamawia nam napoje.
Oglądam się ze wszystkich stron, że zorientować co się wokół mnie dzieje. Gdy tak rozglądałam się, ktoś mnie złamał za ramię. Niemal moje serce stanęło. Powoli odwróciłam się.
-Mogę się przysiąść?-zapytał brunet o niebieskich oczach.
-Spadaj stąd Liam!-warkną głos za mną. Odwróciłam się.
-Aaa to ona?!-zapytał, jak się dowiedziałam Liam.
-Tak. A teraz spierdalaj!
Liam uniósł dłonie jak na znak, że się poddaje oddalając się.
-No, no. Mnie tylko minutę nie ma, a już chłopaki cię atakują. Musie cię chyba zabierać ze sobą.-zagbił.
-To nie...-nie da mi nawet dokończyć, bo już poszedł głąb klubu.
Jaki dupek! Ale skoro jestem w klubie, może pójdę potańczyć. Wypiłam na hejnał whishi i zeszłam po schodach na dół. Jest duża liczba ludzi. Alkohol chyba zaczął działać, bo czuje się pewna siebie. Nie obchodziło mnie czy ludzie patrzeć jak na wariatke. Chcę się bawić. Dupie mam Zayn'a. Pewnie mnie zostawił dla dziewczyny o blond utlenionych włosach i dużymi bierciami w miniówce odsłaniającą dolną część cała.
Weszłam na parkiet. Czuję, że alkohol wpływa do moich żył. Nie jestem w stresie, ani nie czuje niepewności.
Oglądam jak inni tańczą. Czuje alkohol, papierosy i narkotyki. Nie chcę się wyróżniać z tłumu. I powiem, to duży tłum.
Zaczęłam ruszać biotrami lewo i prawo. Leczyła "Cira-1,2 Step". Kocham tą piosenkę. Przy niej rusza się "sexownie".
Nikt mnie tu nie zna, więc zaczęłam tańczyć. Coś w środku mówiło mi, żebym coś pokazywała. Teraz ma głos serce. Zaczęłam tańczyć. Jednak nie tak jak inni. Tylko inaczej. Bardziej "sexowniej". Tańcze bawiąc się włosami. Nagle poczułam, że ktoś mnie dotykną w plecy. Jednak nie odszuną się. Odwróciłam się, aby sprawdzić kto mnie obejmuje. Nie, raczej obmaszuje.
W moich oczach stał blondyn. Nawet przystojny. Nie widzę jego koloru oczu. Światła klubu oslepiają mnie.
-Hej piękna!-przekrzygiwał muzykę. Ten głos. Gdzie go słyszałam.
-Hej!-odpowiedziełam mu do ucha.
-Zatańczymy?-zapytał docierając się o mnie.
-Jasne!-Zayn pewnie nie będzie zadowolony, ale chcę się odegrać.
Po pięciu utworach opuściłam parkiet. Obadam z sił. Usiadłam na wolnej kanapie. Jest w kolorze białym. Kilka centymetrów dalej stoi szklany stolik. A na nim resztki białego proszku (chyba kokainy).
Patrzę właśnie na ludzi, co są na parkiecie. Jak mogą tak wytrzymać w takiej duchocie?! Zauważyłam, że tańczą ci co widziałam na początku, gdy przyszłam. Chyba lubią tańczyć. Czuje, że ktoś siada obok mnie. Otwarciam głowę. W moich oczach ukazuje się ten sam blondyn. Uśmiecha się. Z grzeczność odzajemnjam uśmiech.
-Jak masz na imię?-zapytał bawiąc się moimi włosami.
-Stella, a ty?-zapytałam, jestem ciekawa.
-Niall-odpowiedzieciał bez namiętnie.
-Znałam jednego o takim imieniu.
-No widzisz. To poznać mnie lepiej jeśli chcieć.-powiedział przybliżając się do mnie.
-Zaraz. Masz na nazwisko Horan?-odsunęłam się przypomniając sobie o przyjacielu z dzieciństwa.
-Tak. A co? Słyszałaś coś o mnie?-zapytał zatrzymując swoją twarz przy mojej.
-O nie. Fuj!-wykrzyknęłam. On był kiedyś jak mój brat. A nie będę się całowała z bratem. Jak to by brzmiało. Fuuj!
-Co jest kur...-nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Nie będę się obmacywala z tobą.-stałam.
-A to czemu?-zapytał wzrokiem zdziwienia.
-Nie pamiętasz mnie? Stella.
-Co? Kiedyś cię przygnołem?
-Nawet za milion lat, nie pójdę z tobą do łóżka.
-Tylko tak mówisz. A w nocy będziesz krzyczeć moje imię-powiedział poruszając brwiami.
-Chyba twoich snach.-powiedziałam zadowolona z siebie.
-W moich snach? Raczej twoich.
-Na serio mnie nie pamiętasz En?!-En to szklud od Niall'a. Tak nazywałam go jak mieszkał w Mitcham.
-Zaraz. Co?! Nikt do mnie nie mówi. Tylko...-urwał przyglądając się mnie.-Stella?-zapytał
-No brawo geniuszu.-powiedziałan sarkastycznie.
-Sorry za...-przerwał. Widać, że był zakłopotany. Złapał jedno ręką za tył głowy. Mina? Bez cenna.-Może od tym zapominamy, ok?
-Ok.-powiedziałam śmiejąc się z tego instytentu. Teraz jest niezręcznie.
-Więc co tam u ciebie?-zapytał zmieniając temat.
-Nic ciekawego-przecież nie powiem mu, że Kath mnie torturuje z Zayn'em.
-Sama tu jesteś?
-Właśnie przyszłam z kimś.
-Ooo! No, no. Kto to taki?-zapytał poruszając brwiami.
-To tylko znajomy!-jestem zirytowana tym.
-To chodźmy do twojego "znajomego"-gdy powiedział "znajomego" zrobił w powietrzu cudzysłów.
Już siedzieliśmy przy stole gdzie zostawił mnie Zayn. Pewnie wyrywa jakąś laskę.
Siedzimy tu jakieś dwadzieścia minut. Gadamy jakby nie minęło cztery lata.
-No proszę, a kogo ja tu widzę?!-ten głos. Mogę rozpoznać go.-Czego chcesz od niej Niall?
Oni się znają? I o co chodzi? Ten głos jest jakby "stary? Zabije cię!".
-To moja stara przyjaciółka-odpowiedzieł blondyn odszuwając się od stołu.
Nagle Zayn uderzył Niall'a, gdy tylko się odwrócił do niego.
-Masz rację. Zasłużyłem!-powiedział Niall dotykając nosa, którego lała się krew.
Czemu Malik uderzył Niall'a? I co ma na myśli, że zasłużył?
-Masz rację. Przez ciebie spędziłem tam pół roku. I wiesz co?! Myślałem o tym. I postanowiłem się zemścić.
-Będziesz ze mną walczyć?-zapytał blondyn.-Przy damie?-pokazał ręką na mnie.
Nim blondyn się odwrócił do bruneta, ten już uderzył go pieńcią w jego policzek. Blondyn upadł dotykając bolacego miejsca. Jednak szybko wstał.
-Na to się tylko stać?!-zagpił brunet.
Wymachiwał pięściami na prawo i lewo. Zayn tego unikał. Tak jakby znał ruchy Niall'ego. Jednak nie moge na to patrzeć. Musie ich rozdzielić. Już tłum jest.
-Przestańcie!-zakrzyzalam, lecz nie słuchali. Tak jakby mnie tu nie było.
Blondyn upadł na ziemię już drugi raz. Jednak po minie Zayn'a nie pozwoli mu stać. Malik jakby wpadł w rutynę. Cały czas go kopał. Musie go powstrzymać.
-Zostaw go!-podbiegłam, żeby ich rozdzielić.
Popatrzałam na Zayn'a, żeby go przytrzymać. Jego oczy? Puste. Jakby nie miał duszy. Z łzami oczach patrzyłam na niego. Jaka jest twarz? Zimna. Bez emocji. Bez niczego.
Tylko mnie odepchną. Upadłam na podłogę.
Nie mam sił. Już nie dam rady. Oczy zamykają mi się.

ROZDZIAŁ VIII

-Hej Alaric!-nie wiem co mam powiedzieć. Dobra, wypale pewnie coś głupiego.-Jak randka?-uśmiechnęłam się zakłopotana.
-Świetnie! A teraz, co on tu robi?- powierzał to w złości. Ale dlaczego?!
-No właśnie, on wychodził-stałam razem z Zayn'em. Popchnęłam go lekko rękami za plecy .
-Ale...-Zayn stał już w drzwiach frontowych.-...mieliśmy zrobisz projekt. Pamiętasz?-zapytał oblizując wargi. Wygląda tak nieziemsko. Nie! Dość!
-Jutro, okey?-zapytałam twierdząco.
-Okey.-powierzał całując mnie w policzek.-Dobranoc Stella.-ten jego uśmiech.-Dobranoc panu!-zakrzyczał podnosząc rękę i puszczając mi oczko.
Zamknęłam drzwi. Czułam, że jestem lekko zaczerwieniona. Odwróciłam się do Alaric'a, który wygląda na bardzo złego. No nieźle! Może znam go od dwóch tygodni, ale wiem jedno o nim. Ma zbyt impulsywny charakter.
-No to...idę na górę -powiedziałam Alaric'owi. On tylko pokiwał głową już włączając telewizor i pijąc piwo.
Jest już północ. Obejrzałam ostatni odcinek "Dawno Dawno Temu". To niesamowity serial. Wszystkie postacie z baśni w jednym świecie. To magiczne. Ukazuje postacie w naszym realnym, bez magii świecie. Ok. Życia to nie bajka! Nie ma happy endów. Zwłaszcza w mojej. Są tylko kłamstwa i tylko kłamstwa.
Ułożyłam się wygodnie pod kocem. Tak wygodnie. Tak miękko. I rozmyślałam nad tym co się wydarzyło między mną, a Zayn'em. Uśmiechnęłam się na myśl co chciał zrobić. Ciekawe czy będzie pamiętał o tym. Czy w szkole będzie się zachowywał normalnie? A może byłam jego rozrywką? Stella, tylko się nie rozmarz! Moja podświadomość ma racje. O czym ja marze?!
Zachowuje się jak jakaś zakochana nastolatka.
Idę spać.
Nagle ktoś zapukał do moich drzwi.Która godzina? Popatrzałam na wyświetlać na telefonie. No chyba robicie sobie jaja?! Jest dziewiąta rano. Jednak nie mam siły na otwieranie. No hej, jest sobota rano. Po trzech pukaniach wszedł Alaric. Przebrany w piżamę. Ma na sobie dół od piżamy i luźną niebieską koszulkę. Jego włosy nie są ułożone. Wszystkie są w nieładzie. Jego oczy są zaspane. Ciekawe kiedy poszedł spać?! Usiadłam na łóżku. Pewnie wyglądam jak on. Zaspane oczy i włosy ze wszystkie strony.
-Stella?-zapytał
-Tak?-zdziwiona podniosłam brew.
-Możemy pogadać?
-Jasne!-powiedziałam zaspanym głosem.
-Może nie tu?-Powiedział siadając na łóżku.
-To gdzie?-zapytałam jeszcze nie wyraźnie.
-Ubiesz się i przejdziemy się gdzieś-uśmiechną się i wyszedł z pokoju.
Ok. To dziwne. Co chce mi powiedzieć? A może jest zły, że tu był Zayn? Albo... Albo co?!
Poszłam się umyć. Myślałam nad Zayn'em. Też nad tym jak Alaric zareagował na Zayn'a. O co mu chodzi? Dobra, wiem, że jestem bratanicą jego, ale, żeby tak zareagował na ucznia, który mnie całuje. To dziwne. Nawet na niego.
Ubrałam czarne obcisłe rurki, granatowe vansy i białą bokserkę. Kok czy coś innego? Albo rozpuszczę włosy. Czarne włosy komponowali się idealnie na mojej koszulce. Jednak nie chce, aby zauważyli, że mam blizny, więc założyłam szarą dużą bluzę. Jest o dużo, dużo większa od mojego rozmialu, ale jest wygodna i też ciepła. A ponieważ jest taka pogoda, że nie wiadomo czy będzie lało czy nie, więc postanowiłam, że ubiorę tą bluzę. Jednak to Anglia, więc pewnie będzie padało.
Jeszcze robię lekki makijaż i już jestem gotowa.
Zeszłam na dół gdzie siedział przy stole Alaric patrząc na telefon. Ciekawe co wyniknie z tej randki. Może będzie mieć dziewczynę? No nieźle, jest tu od dwóch tygodni i będzie mieć dziewczynę, a ja tu mieszkam od dziecka i nie mam nawet znajomych.
Jest już jedynasta. Pewnie tata jest już w pracy, a Emma pewnie jeszcze śpi.
-Chodźmy!-nakazał Alaric.
Jest dwunasta. Siedze w kawiarni z Alaric'em. Kawiarnia jest z widokiem na park. Piękny widok. Od parku dzieli tylko ulica. Można zobaczyć, że koło ławki rośną kwiaty. Głównie fioletowe tulipany. Też żółte tulipany. Idealnie komponują się.
-Słuchaj, przepraszam.-powiedział popijając kawę.
-Co?! Za co?!-o czym on mówi?!
-No, że tak zareagowałem.
-To chyba normalną reakcja wujka-zaśmiałam się. On też.
-Żarty żartami, ale nie o to chodzi.-brzmi poważnie.-Ten Zayn nie jest dla ciebie.
-Co?-zdziwiona podniosłam brew. O czym on mówi?
-Mam kolegę, który pracuję w policji w Londynie. Poprosiłem, aby sprawdził tego całego Zayn'a. I to co się dowiedziałem o nim to bym nawet nie domyślał.-powiedział lekko zdenerwowany.
-Co?!-o czym on kurwa mówi?!-O czy ty mówisz?-jestem zorientowana.
-O tym, że nie jest ciebie wart. Znajdź innego chłopca, proszę.-płakał.
-Ale co on zrobił?-jestem ciekawa.
-Nie chcę ci mówić. Jednak jego przeszłość jest bardzo zla.-mówi jak jakiś opętany.
Powiedziałam Alaric'owi, że sama pójdę do domu. Nie wiem co zrobić. Alaric nie powiedział ani słowa co zrobił Zayn. Co zrobił Zayn, że policja go zatrzymała?! Może zrobił coś bardzo złego?! Może kogoś zamordował albo coś innego?! Co zrobił?! Czemu Alaric tak mnie ostrzega?! Przed czym?!
Autobus zatrzymał się przede mną. Poczekałam aż wszyscy wyjdą z autobusu. Nie zbyt lubię wchodzić do autobusu, gdy każdy wychodzi z niego.
Usiadłam na wolnym miejscu przy oknie. Wyciągnełam słuchawki. Wyłożyłam słuchawki do telefonu. Wpuściłam muzykę. Leci teraz "Nelly-Just A Dream". Kocham tą piosenkę. Opowiada o tym jak jego miłość, jego żona odeszła. Że na zewnątrz jest twardy, lecz w środku jest słaby. To smutne.
Patrzyłam przez szybę na ulice. To wszystko jest dla trudne. Co zrobił Zayn? Coś poważnego? Przed czym chcę mnie uchronić Alaric?
Nagle poczułam, że dostałam esa. Wystraszyłam się. Kto to znów? Tylko dostawałam esy od Niall'a. No dostawałam. Dopóki nie poznał ludzi z Londynu. Od tego czasu nie kontaktuje się ze mną. Czyli jakieś cztery lata. Powinnam usunąć jego esy i numer jednak mam nadzieję, że jeszcze się odezwie.
Popatrzyłam na telefon. O boże. Nie czułam, że ktoś do mnie dzwonił. Mam 11 nieodpieranych połączeń i 5 esów. Odblokowałam telefon i zamarłam.
11 nieodpierantych połączeń: Zayn
5 sms:Zayn
Wcisknełam na esemesy.
Od: Zayn
Siena Stell, wiec kiedy robimy projekt?? ^^ U ciebie? :*
Od: Zayn
Jestes tam?
Od: Zayn
Dzwonie i dzwonie. Czemu nie odbierasz??
Od: Zayn
Odbierz ten cholerny telefon
Od: Zayn
Jeśli nie odbierzesz tego pieprzonego telefonu przyjade i tego porzalujesz.
Tą wiadomość dostałam teraz. O co mu chodzi?! Co ma na myśli mówiąc, że "tego porzałujesz"?!
Autobus się zatrzymał. Szybko wysiadłam. Zauważyłam na przystanku Kath. Samą. Nie jest mi jej nawet żal.
Szybkim krokiem poszłam do domu. Nie chcę, żeby Zayn robił nic głupiego. Jak na przykład wyłamać drzwi czy coś w tym stylu. Chcę wiedzieć o co chodzi z nim. Alaric powiedział, że zapytał znajomego w policji. To źle wróży. Co on zrobił, że policja była wmierzana?!
Jestem już przy domu. Jest zaparkowane przed domem auto. A dokładnie Mustang z 69 w kolorze czarnym. Pewnie to Zayn'a.
No, mam racje. O maskę samochodu opiera się mulat. Jest ubrany w czarne rurki, białą obciął koszulkę, która idealnie podkreśla jego umięsnony tors. A na to czarną skórzana kurtka. Na nogach na czarne jordany.
-Hej!-powiedziałam nie zręcznie.
-Gdzieś ty była?!-wykrzyknął. Teraz zauważyłam, że ma w ręku papierosa. -Nie krzyś na mnie-cicho powiedziałam puszczając wzrok.
-Będę krzyczeć!-powiedział chropowatym głosem.
Nic nie odpowiedziałam. Może przed tym chciał ochronić Alaric?!
-Kurwa odpowiadaj!-w jego oczach pojawił się gniew. Jego oczy. Jego oczy pociemniały. Co mu zrobiłam?! Przecież był miły, a teraz...
-Byłam z Alaric'em.-odpowiedziałam z dracym głosem.
-Bądź gotowa o ósmej-nakazał i wszedł do auta. Odjechał.
Po "rozmowie" z Zayn'em poszłam do łazienki. Nie wytrzymałam. Musiałam to zrobić. Wszystkie emocje wybuchły. Pojawiła się złość, ale też smutnek. Zamknęłam drzwi od łazienki. Siadłem na stołku i sięgnęłam po żyletke. Wahałam się. Może już za dużo tych blizn? Za dużo krwi może przelałam?
Jednak nie mogę. Muszę.
Żyletka delikatnie dotkneła mojej ręki. Tak dużo blizn jest na niej. Tak wiele. Lecz następna blizna pomoże mi przetrwać ten dzień.
Już dochodzi ósma. Nie zamierzam nigdzie z Malik'iem wyjść. Nawet jeśli ma mnie torturowac.
Alaric z ojcem i Emm'ą wyszli gdzieś. Nie będzie ich do północy. Szczęście,że nie ma Alaric'a. To by było.
Zamknęłam drzwi i okna. Jeszcze raz sprawdziłam. Boję się go. Jak na mnie nad skaszył. To boję się co zrobi jak będzie późno (i pewnie pijany).
Sprawdziłam jeszcze raz.
Ok. Może zachowuje się jak jakąś psycholka, ale boję się.
Schowam się w domu. W bezpiecznym miejscu.
Zkadzilam światło na dole. Poszłam po cichu na górę. Sprawdziłam czy gdzieś się pali światło. Tylko w moim pokoju. Zamknęłam drzwi od mojego pokoju na klucz. Skadzilam światło.
Ok. Jest ciemno. Poświęciłam telefonem, aby znaleźć słuchawki. Włączyłam laptopa. Połączyłam słuchawki i zaczęłam słuchać na słuchawkach muzyki. Leciał "Tyga-Do My Dance".
Wybiła punkt ósma. Wyciszyłam telefon. Zaczyna się masakra.
Nagle ktoś zaczął pukasz. Nie odwarze. Nie ma szans.
Ktoś dzwoni. Przestraszyłam się.
Złapałam się za serce z przerażenia. Spojrzałam na wyświetlać. Jakbym przepowiadała przyszłość. To Zayn. Czy ta mi spokój?!
Nieodpieram. Niech idzie, ale sam. Nie pójdę. Koniec.
Te pukanie stało się co raz mocniejsze. Walił tak mocno, że drzwi pewnie się wyłamią. Jeszcze chwilą, a będę musiała zamówić nowe drzwi. A co powiem ojcu i Emm'ie?! "Przepraszam za nienormalnego kolegę z klasy"?
Wszystko ucichło. Myślę, że już skończył i odejście.
Stanęłam z łóżka. Mimo tego, że myślę, że odsiedl nie zamierzam odważyć drzwi. Podeszłym do okna. Mam pokój z widokiem na ulice. Więc mam idealny widok. Lampa przy moim podwórku słabo oświetlał ulice, ale jednak coś widziałam.
Samochód Zayn'a stał zaparkowany koło mojego domu. Jednak Zayn'a nie widziałam. Coś mi mówi, że nie ma zamiaru odejść.
Zayn podszedł do samochodu. Firanka zasłaniała widok, więc ją lekko odsunęłam. Pewnie pójdzie do samochodu i pojedzie.
Tak myślałam. Jednak się myliłam. Coś zabrał z auta. Ciekawe co?! Popatrzył w stronę mojego okna z uśmiechem złego chłopca.
Szybko odsunęłam się od okna. Lekko adrenalina podskoczyła. Po cichu otworzyłam drzwi. Popatrzyłam czy nie ma nikogo, ale tylko panowała ciemność.
Podeszłam do schodów. Nie chcę narobić hałasu. Coś się dzieje w drzwiach. Chyba Zayn chcę się włamać? On na serio chcę się włamać. Czemu sąsiedzi nie reagują na to?! No hej, nawet policji nie wezwą?!
Drzwi otworzyły się po sekundzie.
Boże. Jak on otworzył je?! Może przed tym chciał Alaric uchronić?! Ale przecież jest bogaty. Więc czemu...
Nie ważne. Zayn wszedł do środka. Rozkląda się. Pewnie szuka włącznika. Znalazł go. Włączył światło.
Ja stałam jak wryta. Moje nogi ani nie drgnęły. Boje się. Kurwa, tak bardzo się boję.
Mulat zaczął wchodzić powoli po schodach. Jeden po drugim.
Jest już w połowie i mnie złapie. Nie tam się. Adrenalina narastała.
Nie mogę się zastanawiać co zrobić. Szybko biegnę do pokoju. Zayn biegnie za mną. Jednak jestem szybka. Zamykam drzwi na klucz.
Malik dobija się. Co teraz?! Co teraz?! Nerwowo chodze po pokoju. Tak zaczyna się horror. Zaraz wyrwie drzwi i zabije mnie piłą mechaniczną.
-Otwórz te cholerne drzwi-rudza klamką od drzwi.
To już mój koniec.