Obudził mnie dźwięk
budzika w telefonie. Gdyby nie to, że tej nocy włamał się przez okno
Zayn, bym nie wstała. Chodzi mi o to, że zapomniałam zamknąć okna. Przez
nie wylewają się promienie słońca. Świetnie, już nie zasnę. Popatrzyłam
na telefon, który leżał na szafce nocnej. Jest ósma. Rewelacyjnie,
spałam nie całe trzy godziny.
Jednak nie chcę bez czynnie leżeć. Zaczęłam myśleć nad wydarzeniami dzisiejszej nocy. Czemu Zayn się do mnie włamał? Czemu tak w ogóle pozwoliłam spać mu u mnie? Właśnie, Zayn. Odwróciłam się. Dalej spał. Jego ręką uwierała mi na tali.
Ostrożnie, ale też delikatnie wżęłam ją, po czym usiadłam.
Zastanawiam się. Co ja robię? Czemu on tu jest? Czemu on tak na mnie działa?
Bym zapomniała, miałam odpowiedzieć Niall'owi. Jeszcze raz zobaczyłam czy Zayn śpi, śpi. Okey, mogę bezpiecznie odpisać.
Jednak nie chcę bez czynnie leżeć. Zaczęłam myśleć nad wydarzeniami dzisiejszej nocy. Czemu Zayn się do mnie włamał? Czemu tak w ogóle pozwoliłam spać mu u mnie? Właśnie, Zayn. Odwróciłam się. Dalej spał. Jego ręką uwierała mi na tali.
Ostrożnie, ale też delikatnie wżęłam ją, po czym usiadłam.
Zastanawiam się. Co ja robię? Czemu on tu jest? Czemu on tak na mnie działa?
Bym zapomniała, miałam odpowiedzieć Niall'owi. Jeszcze raz zobaczyłam czy Zayn śpi, śpi. Okey, mogę bezpiecznie odpisać.
Do: Niall
Hej :) Jasne
Hej :) Jasne
Po tym jak odpisałam,
odłożyłam telefon. Mam nadzieje, że Zayn się o tym nie dowie. Nie chce
znów przeżywać to co w klubie. I też nie chce, żeby znów się zaczęli
zabijali się. Jestem ciekawa o co im chodzi, zwłaszcza teraz. Zayn jest
zazdrosny o Niall'a, ale czemu? Przecież to mój stary przyjaciel. A nie
mój były. Nie rozumiem tego. Muszę się dowiedzieć o co chodzi. Ale nie
chce zapytać się Zayn'a, bo nie wiadomo czy nie wpadnie w furie. Tylko
chce się dowiedzieć. Alaric przestrzegali mnie przed nim, a on ostrzegał
mnie przed Niall'em. Niall i Zayn coś ukrywają. Tylko co? Przez od tak
nienawidzi się człowieka, prawda?
Nic nie mogę zrobić. Za dużo tego. Od kogoś muszę się dowiedzieć.
Idę pod prysznic. Podeszłam do szafy. Zabrałam bieliznę, czarne rurki i czarną opcislą bluzkę z wilkami w tle z rękawami 3/4.
Nic nie mogę zrobić. Za dużo tego. Od kogoś muszę się dowiedzieć.
Idę pod prysznic. Podeszłam do szafy. Zabrałam bieliznę, czarne rurki i czarną opcislą bluzkę z wilkami w tle z rękawami 3/4.
*15 MINUT PÓŹNIEJ*
Po wyjściu z kabiny, wytarłam ciało i wysuszam włosy. Kocham brać prysznic. Wtedy mogę wszystko przemyśleć. Bez stresu. Bez czasu.
Gdy włożyłam bieliznę, popatrzyłam w lustro. Zobaczyłam bladą dziewczynę, która jest zagubiona w tym świecie. Po prostu zmęczona tym wszystkim. Witać to po kreskach na jej rękach. Po bliznach na jej ciele. Po bladej twarzy. Po oczach w kolorze piwnego.
Może Zayn ma rację? Każdy widzi moją urodę, lecz ja nie chce tego wiedzieć.
Ubrałam to co wybrałam. Z szafki pod umywalką wszełam zdjęcie. Zdjęcie mojej mamy. Mojej zmarłej matki. Uśmiechnięta i piękna. Mówią, że ją przypominam. Ktoś z rodziny mojej matki, kiedyś powiedział, że jestem jej młodszą wersją. Fakt, mam jej rysy twarzy, takie same oczy, ten sam nos, te same usta. Lecz na zdjęciu jest uśmiechnięta, a ja? Cały czas się ranie fizycznie i psychicznie. Obwiniam się o śmierć mojej matki, zamiast tego co ona chciała. Poświęciła własne życie, aby mnie radować. Dała mi szansę, abym poznała chłopaka, żebym mogła normalnie żyć.
Same łzy poleciały. Lecz nie łzy żalu, lecz łzy szczęścia. Właśnie w takich momentach chce się przytulić do matki, której nie mam.
Uśmiechnęłam się lekko do zdjęcia. Moja mama dała mi życie, żebym przeżyła całe życie. A nie odebrała sobie przez nią. Odarłam łzy śmiejąc się przez łzy. Schowałam je. Zbojdziałam w lustro jeszcze raz. I teraz zobaczyłam. Z uśmiechem wyglądam identycznie jak ona.
Umalowałam się lekko. Jednak chciałabym coś zmienić. Babcia opowiadała mi, że jak moja mama jak miała osiemnaście lat, miała waze na czerwone szminki. Mocno czerwoną szminkę. Wyciągnęłam jedną mocno czerwoną szminkę. Nałożyłam ją na moje usta. Teraz wyglądam jak ona. Wyglądam jak moja matka, za którą tęsknię. Co czuje? Smutek. Jednak myślę, że jest przy mnie zawsze. Na tą myśl uśmiechnęłam się.
Po wyjściu z kabiny, wytarłam ciało i wysuszam włosy. Kocham brać prysznic. Wtedy mogę wszystko przemyśleć. Bez stresu. Bez czasu.
Gdy włożyłam bieliznę, popatrzyłam w lustro. Zobaczyłam bladą dziewczynę, która jest zagubiona w tym świecie. Po prostu zmęczona tym wszystkim. Witać to po kreskach na jej rękach. Po bliznach na jej ciele. Po bladej twarzy. Po oczach w kolorze piwnego.
Może Zayn ma rację? Każdy widzi moją urodę, lecz ja nie chce tego wiedzieć.
Ubrałam to co wybrałam. Z szafki pod umywalką wszełam zdjęcie. Zdjęcie mojej mamy. Mojej zmarłej matki. Uśmiechnięta i piękna. Mówią, że ją przypominam. Ktoś z rodziny mojej matki, kiedyś powiedział, że jestem jej młodszą wersją. Fakt, mam jej rysy twarzy, takie same oczy, ten sam nos, te same usta. Lecz na zdjęciu jest uśmiechnięta, a ja? Cały czas się ranie fizycznie i psychicznie. Obwiniam się o śmierć mojej matki, zamiast tego co ona chciała. Poświęciła własne życie, aby mnie radować. Dała mi szansę, abym poznała chłopaka, żebym mogła normalnie żyć.
Same łzy poleciały. Lecz nie łzy żalu, lecz łzy szczęścia. Właśnie w takich momentach chce się przytulić do matki, której nie mam.
Uśmiechnęłam się lekko do zdjęcia. Moja mama dała mi życie, żebym przeżyła całe życie. A nie odebrała sobie przez nią. Odarłam łzy śmiejąc się przez łzy. Schowałam je. Zbojdziałam w lustro jeszcze raz. I teraz zobaczyłam. Z uśmiechem wyglądam identycznie jak ona.
Umalowałam się lekko. Jednak chciałabym coś zmienić. Babcia opowiadała mi, że jak moja mama jak miała osiemnaście lat, miała waze na czerwone szminki. Mocno czerwoną szminkę. Wyciągnęłam jedną mocno czerwoną szminkę. Nałożyłam ją na moje usta. Teraz wyglądam jak ona. Wyglądam jak moja matka, za którą tęsknię. Co czuje? Smutek. Jednak myślę, że jest przy mnie zawsze. Na tą myśl uśmiechnęłam się.
Wyszłam z łazienki z
uśmiechem. Popatrzyłam na łóżko. Puste. Gdzie Malik? Przecież nie mógł
wyparować. Może zwiał? Też bym zawiała jakbym obudziła się w obcym
łóżku.
Z szuflady wżęłam czapkę. Nałożyłam ją na głowę. Nałożyłam jeszcze kilka bransoletkę i pierścionków. Na szyje założyłam naszyjnik z srebrnym krzyżem, który włożyłam pod bluzkę. Dostałam go od babcia, gdy miałam jedenaście lat. A na bluzkę założyłam wizurek z pół księżycem. Jeszcze ostatnia poprawka przed lustrem. Okey. Jestem gotowa. Spakowałam potrzebne mi książki i wyszłam z pokoju z torbą.
Z szuflady wżęłam czapkę. Nałożyłam ją na głowę. Nałożyłam jeszcze kilka bransoletkę i pierścionków. Na szyje założyłam naszyjnik z srebrnym krzyżem, który włożyłam pod bluzkę. Dostałam go od babcia, gdy miałam jedenaście lat. A na bluzkę założyłam wizurek z pół księżycem. Jeszcze ostatnia poprawka przed lustrem. Okey. Jestem gotowa. Spakowałam potrzebne mi książki i wyszłam z pokoju z torbą.
-Kurwa!-usłyszałam głos
Malik'a z dołu. Nie zwiał? Okey, teraz to nie ważne. Muszę się
dowiedzieć czemu wyżera się na cały dom. Przynajmniej nikogo nie ma w
domu. Zwłaszcza Alaric'a.
Szybko zeszłam ze schodów. Głos dochodził z kuchni. Odłożyłam torbę na ziemię koło schodów i pobiegłam do kuchni.
-Coś się stało?-zapytałam mulata, który trzymał dłoń zaciśniętą wokół drugiej.
-Przeciąłem się.-przyznał. Dzięki Bogu. Jednak nie mogłam, zaśmiałam się.-Tak, śmiej się z rannego.-udawał obrażonego.
-Oj, przeprowadzam. Usiądź. Ja pójdę po bandaż, aby opatrzyć twoją ranne wojenną z nożem.-powiedziałam, po czym poszłam na górę. Weszłam do mojej łazienki. Śmiejąc się wszełam wodę utlenioną i bandaż. Ten chłopak nie ma szczęścia. Zwłaszcza, gdy podchodzi do mnie.
Zamknęłam szafkę i powróciłam do mulata, który siedzi tam gdzie poprzednio.
-No Malik, nie masz dziś szczęścia.-powiedziałam trzymając jego dłoń którą miał zakrwawioną. Nie chciałam, aby krew wpłynęła po ręce, więc kucnęłam. Jak to dziwnie wygląda.
-No nie mam. Najpierw zaatakowałaś mnie kijem bejsbolowym-mówi to, a ja dałam na jego lewą dłoń wodę utlenioną, przy czym sykną.-A teraz twój nóż-zaśmialiśmy się wspólnie.
Po tym jak wszełam jego dłoń zabandażowałam, podniosłam się.
-A tak w ogóle co chciałeś zrobisz?-zapytałam się patrząc na deskę i nóż, a obok pomidory.
-Chciałem zrobić nam śniadanie-stwierdził łapać się za kark. Zaczerwienił się.
-A co konkretnie?
-Jajecznice
-Aha,typowe dla faceta-powiedziałam pod nosem.-Siedź biedaku. Ja to zrobię.-Okey. Zabieram się za to.
Szybko zeszłam ze schodów. Głos dochodził z kuchni. Odłożyłam torbę na ziemię koło schodów i pobiegłam do kuchni.
-Coś się stało?-zapytałam mulata, który trzymał dłoń zaciśniętą wokół drugiej.
-Przeciąłem się.-przyznał. Dzięki Bogu. Jednak nie mogłam, zaśmiałam się.-Tak, śmiej się z rannego.-udawał obrażonego.
-Oj, przeprowadzam. Usiądź. Ja pójdę po bandaż, aby opatrzyć twoją ranne wojenną z nożem.-powiedziałam, po czym poszłam na górę. Weszłam do mojej łazienki. Śmiejąc się wszełam wodę utlenioną i bandaż. Ten chłopak nie ma szczęścia. Zwłaszcza, gdy podchodzi do mnie.
Zamknęłam szafkę i powróciłam do mulata, który siedzi tam gdzie poprzednio.
-No Malik, nie masz dziś szczęścia.-powiedziałam trzymając jego dłoń którą miał zakrwawioną. Nie chciałam, aby krew wpłynęła po ręce, więc kucnęłam. Jak to dziwnie wygląda.
-No nie mam. Najpierw zaatakowałaś mnie kijem bejsbolowym-mówi to, a ja dałam na jego lewą dłoń wodę utlenioną, przy czym sykną.-A teraz twój nóż-zaśmialiśmy się wspólnie.
Po tym jak wszełam jego dłoń zabandażowałam, podniosłam się.
-A tak w ogóle co chciałeś zrobisz?-zapytałam się patrząc na deskę i nóż, a obok pomidory.
-Chciałem zrobić nam śniadanie-stwierdził łapać się za kark. Zaczerwienił się.
-A co konkretnie?
-Jajecznice
-Aha,typowe dla faceta-powiedziałam pod nosem.-Siedź biedaku. Ja to zrobię.-Okey. Zabieram się za to.
*20 MINUT PÓŹNIEJ*
-Mam pytanie-powiedziałam zabierając talerze do zlewu.
-Jakie?-zapytał popijając kawę ciesząc się jak idiota.
-Czemu tu przyszedłeś?-zastanawia mnie to i to bardzo.
-Nie mogłem doczekać się rana-odpowiedział zarumieniając się.-Teraz ja-odparł z uśmiechem.
-Dawaj-oparłam się o blat i popijając sok.
-Czemu się tniesz?-jego pytanie zabrzmiało poważnie.
Nagle z mojej miny zszedł uśmiech. Na jego miejscu pojawił się smutek.
Nie odpowiedziałam. Nie mogę. Odłożyłam szklankę. Wrócił ból. Miałam ochotę pójść do łazienki i zrobić kreskę.
Mulat patrzy się w moje oczy czekając na moją odpowiedzieć. Jednak ja jej nie dam. Nie mogę wytrzymać jego wzroku na sobie. Zwłaszcza, że coś do niego poczułam. Nie strach, tylko coś przeciwnego.
Wyszłam z kuchni z słonymi łzami w oczach. Poszłam do mojego pokoju zamykając drzwi. Nie wiem co mam zrobić. Nie jestem gotowa na to. Na szczerość przed nim. Nie chce go zdradzić. Tak jak ją. Dalej mam po niej żałobę.
Podeszłam do wielkiej szafy, gdzie trzymam ubrania. Z dołu wyciągnęłam pudełko po butach. Otworzyłam je. Przeszłości mnie dobada na każdym kroku.
-Mam pytanie-powiedziałam zabierając talerze do zlewu.
-Jakie?-zapytał popijając kawę ciesząc się jak idiota.
-Czemu tu przyszedłeś?-zastanawia mnie to i to bardzo.
-Nie mogłem doczekać się rana-odpowiedział zarumieniając się.-Teraz ja-odparł z uśmiechem.
-Dawaj-oparłam się o blat i popijając sok.
-Czemu się tniesz?-jego pytanie zabrzmiało poważnie.
Nagle z mojej miny zszedł uśmiech. Na jego miejscu pojawił się smutek.
Nie odpowiedziałam. Nie mogę. Odłożyłam szklankę. Wrócił ból. Miałam ochotę pójść do łazienki i zrobić kreskę.
Mulat patrzy się w moje oczy czekając na moją odpowiedzieć. Jednak ja jej nie dam. Nie mogę wytrzymać jego wzroku na sobie. Zwłaszcza, że coś do niego poczułam. Nie strach, tylko coś przeciwnego.
Wyszłam z kuchni z słonymi łzami w oczach. Poszłam do mojego pokoju zamykając drzwi. Nie wiem co mam zrobić. Nie jestem gotowa na to. Na szczerość przed nim. Nie chce go zdradzić. Tak jak ją. Dalej mam po niej żałobę.
Podeszłam do wielkiej szafy, gdzie trzymam ubrania. Z dołu wyciągnęłam pudełko po butach. Otworzyłam je. Przeszłości mnie dobada na każdym kroku.
------------------------------------------------------
Hej
I co myślicie?
Co wyciągnęła?
Co jest w tym pudełku?
Dajcie znasz w komentarzu
Hej
I co myślicie?
Co wyciągnęła?
Co jest w tym pudełku?
Dajcie znasz w komentarzu
Oceniajcie, komentujcie
Jeśli będzie trochę tu aktywnie, dodam dziś nowy rozdział.
Miłego dnia :)
Jeśli będzie trochę tu aktywnie, dodam dziś nowy rozdział.
Miłego dnia :)
