poniedziałek, 24 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ VII

Siedzie w siwych dresach z napisem "New York" i czarnej bokserze przed telewizorem i jem popcorn. Ojca i Emmy nie było. Emma umówiła Alaric'a z jej znajomą. A sami wyszli do restauracji na "romantyczną kolację".
Tak właśnie spędzam piątkowy wieczór. Bez przyjaciół. Oglądając film. Popijając piwem (tak, tata mi pozwala pić jego piwa). Mogę tylko na weekend jedno. Leciał horror. A tak dokładniej "underworld". Nagle zawibrował mój telefon. Leżał koło mnie. Zobaczyłam, że znów ten sam nieznany numer.
Od: Nieznany numer
Tajemnicy gość który widzi cie w szkole i marzy o tobie ;) Co teraz robisz?
Wow. Ok. Teraz wiem, że to chłopak z mojej szkoły. Nie wiem czy to żart. Może ktoś chce ze mną pogadać, ale się boi reakcji Kath?! Nie, to niemożliwe.
Do: Nieznany numer
Nie wiem kim ty jesteś. I jeśli to żart to sorry, ale się na to nie nabiorę :3
Od: Nieznany numer
To nie zart ;( Nigdy nie zartuje z ladnych lasek :)
Do: Nieznany numer
Więc powiedz mi. Kim ty jesteś?
Od: Nieznany numer
Ale nie odpowiedzialas mi na moje wiec co teraz robisz? :)
Do: Nieznany numer
Nic ciekawego. Właśnie siedzę przed tv i oglądałam jakiś horror.
Do: Nieznany numer
Teraz ty. Kim ty jesteś?
Od: Nieznany numer
Człowiekiem :D
Do: Nieznany numer
Ha ha bardzo śmieszne -_-
Od: Nieznany numer
Sorry :/ jesteś w domu?
Do: Nieznany numer
Tak. A co? O.o
Od: Nieznany numer
Bądź gotowa za 30 minut przyjadę po ciebie :*
Do: Nieznany numer
Co?! Nawet nie wiem kim jesteś. Nie idę nigdzie.
Od: Nieznany numer
Dowiedz sie za 30 minut :)
To jest dziwne. Jednak nie zamierzam nigdzie wychodzić. Może to być podstęp Kath. Naraziłam się jej i teraz chce mnie wywiedź gdzieś. Na pewno. Ale skąd by miała mój numer? Przecież nikt ze szkoły nie ma go. Więc jak go zdobyła?! Może wykradła z dziennika?!
Minęło już dwadzieścia minut. Skończył się już film . Pozamykałam drzwi i okna. Jeszcze raz sprawdziłam. Wyłączyłam telewizor i poszłam na górę. Poszłam na laptopa i położyłam się na łóżku.
Minęło jakieś dziesięć minut, gdy ktoś pukał do drzwi. Pukał? Chyba walił.
Kto to może być?! Przecież tata miał przyjść z Emmą o północy. A Alaric ma klucze. Więc kto może być po drugiej stronie?!
-Już idę!-krzyknęłam z góry odkładając laptopa z kolan.
Zeszłam (raczej pobiegłam) na dół. Powiem szczerze, bałam się. Na dole jest ciemno, a włącznik światła jest dokładnie obok drzwi. Ugh. Te walenie mnie nie uspakajało. Raczej stresowało. Kto normalny wali do drzwi jak opętany?! A może to złodziej?! Albo morderca?!
Raz się żyje. Jeśli mam wybierać między złodziejem, a mordercą, wybieram morderce.
-Już otwieram. Pali się czy...-zatkało mnie. Co on tu robi?! To on wysyłał mi te esy?! Bosz. Niech mi da spokój! Przecież nie odezwałam się nawet słowem do niego dziś. Czy on da mi spokój?
-Czemu nie jesteś gotowa?!-Powiedział patrząc prosto w moje oczy. Zauważyłam, że ma lekko zaczerwienione oczy. Czyli albo jest pijany albo naćpany.
-Bo nigdzie nie idę?!-powiedziałam zirytowana.
-Owszem, idziesz.-powiedział z złośliwym uśmiechem.
-Nie!-zakrzyczałam.
Najpierw jest miły, a teraz przychodzi tu ze swoją arogancją.
Zamknęłam drzwi. W ostatniej chwili zatrzymał to Zayn. Zayn zatrzymał to swoją nogą. Ok. Teraz się boje.
-Więc zostanę!
Wszedł bez mojego pozwolenia. Jaki dupek!
-Co ty robisz?-zapytałam widząc jego na kanapie.
-Siedzę. Więc jaki film oglądamy?-zapytał dokańczając moje piwo.
-Na pewno nie będę oglądać z tobą.-powierzałam stojąc na framudze drzwi od salonu.
-Takie pytanie. Na początku myślałem, że jesteś dziewczyną z moich snów, a teraz mówisz jak jakaś suka. Więc kim jesteś?-powiedział z podpitym głosem.
-Co? O czym ty gadasz?-zapytałam zdziwiona.
-O tym, że mi się podobać. Ale jednak mnie olewasz. Czemu?-zapytał znów patrząc w moje oczy.
-Czemu?! Powiem ci czemu!-miałam dość jego wzroku. Jego pytań. Jego samego. Musie mu to powiedzieć-Ponieważ ty i ja to nie ta sama liga. Ty jesteś bogaty, popularny i może przystojny, ale ja jestem twoim przeciwieństwem. Nie jestem bogata ani popularna, a zwłaszcza ładna.-wykrzyczałam to.
-Co?! Jesteś piękna!-staną-Jaka liga?! Tu nie ma żadnej ligi!
-Daj mi spokój i wyjdź z mojego domu!-jestem zła. Nie na niego, ale na siebie.
-Widzisz?! Uciekasz od problemów
-Wyjdź
-Nie!
-Dlaczego?
-Wyjdę...ale najpierw powiedź mi prawdziwy powód dlaczego mnie unikać.
-Bo...-myślę i myślę. Nie będę tego skrywać-ponieważ ty i Kath...no wiesz...A ja nie chce wejść między was. Więc unikam cie.
-Nie. Kłamiesz.-Cholera! Jak zauważył, że kłamie?! Jestem w tym mistrzynią.
-Ok. Powiem
Usiadłam na kanapie, a on obok mnie. Wpatrywał się w moje oczy.
-Chodzi o Kath. Odkąd pamiętam nastawiała wszystkich przeciwko mnie. W podstawówce, w gimnazjum, a nawet teraz, w liceum nie wiem czemu, ale rozsiewa mnóstwo plotek na mój temat. I przez to nie mam nawet znajomych.-łzy same leciały. Nie mogłam opanować tego. Znów musie to zrobić.
Moje oczy pewnie są czerwone i opuchnięte przez płać. Jego oczy natomiast pociemniały.
Jego kciuk odarł moją łzę na policzku. Lekko się uśmiechną. Odwzajemniłam tym samym. Nagle cała złość minęła.
Jego usta zbliżały się do moich. Nigdy nie poczułam pocałunku. Nie poczułam jego smaku. Nie przejmowałam się, że czuć od niego alkohol. Gdy nasze usta się zbliżały ktoś nam przeszkodził chrząkając. Odwróciliśmy się, aby sprawdzić kim jest nasz przeszkadzający. Zamarłam. Nie wiem co teraz zrobić. Nigdy nie byłam przyłapana z chłopakiem. I co teraz zrobić?! Boże i co teraz?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz