poniedziałek, 24 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ XI

Poniedziałek-dzień którego najbardziej nie lubię. Wstałam z łóżka uśmiechając się. Ten pocałunek Zayn'a. Dotknęłam ust. Jeszcze raz chcę poczuć jego usta. Jego... Stop! Nie zakochaj się w nim Stell. Widziałaś co zrobił z Niall'em.
Ubrałam czarną sukienkę, a na nogi ubrałam czarne trampki. Na palce założyłam kilka pierścionków, a na rękach kilka bransoletek.
Gdy zeszłam na dół, powitał mnie tata całusem i przygotowanymi już płatkami. Zajadałam je oglądając telewizor. Gdy odłożyłam miskę, wszedł do kuchni Alaric. Ubrany jest w ciemno fioletową koszule, jansy i klasyczne buty. Jak mogą czymś takim chodzić?! Jakby można określić człowieka po butach, to bym powiedziała, że jest stary. A on ma trzydzieści lat. Nie rozumiem tej mody.
-Cześć Em...-przerwał patrząc na mnie.-Dla kogo tak się wystroiłaś?
-Dla nikogo.-nie powiem, że dla Zayn'a.
-Alaric, przecież ty jesteś w jej szkole. Powinieneś wiedziesz-zaśmiał się tata.
-Jestem nauczycielem, a nie obserwatorem-dodał Alaric podchodząc do taty. Dla żartów zaczęli się uderzać. Po prostu jak dzieci.
Śmialiśmy się z tego. Niezwykłe. Mimo, że oddalili się tysiąc kilometrów, aż ocean to moją takie same kontakty kiedy wyjeżdżaliśmy.
Już jestem w szkole. W duchu proszę o to, żeby Kath nie powiedziała nic do mnie. Nienawidzę jej. Żałuję co zrobiłam? Ani trochę. Należało się jej. Jak można być aż tak podłym?! Gnębi mnie od przedszkola. Ok. Spoko. Rozumiem. Przyjaźniłam się z tym co podkochiwała, ale to było dekadę temu. Kto by pamiętał o takich sprawach?!
Jeszcze minuta do dzwonka. Zauważyłam, że pod tą klasą jest nie tylko moja klasa, lecz też jakaś dziewczyna. Jest piękna (żeby nie było-no homo). Jest blondynką o karnacji oliwkowej i dużych zielonych oczach. Ubrana tak zwykle, aż podziałowałam , że jestem w sukience. Ubrana w obcisły biały na ramiąska podkoszulek i ciemne jasny. Na nogach ma czarne Air Maxy.
Pewnie Kath powie jej swoją nową plotkę o mnie. Nie rozumiem, jak ludzie mogą to wierzyć?!
-Ej Stella-zakrzyczał głos za mną. Dobrze mi znany. Tylko nie to.
-Co chcesz Kath?-odwróciłam się z uśmiechem, który mówił jasno "weź ode mnie spieprzaj".
-Co taka ubrana? Chcesz, żebym ci załatwiła sponsora?-zaśmiała się do swojego "plebsu".
-Ja potrzebuje? Ty masz buty zeszłego sezonu-popatrzyłam na jej buty.
Cała jest czerwona. I o to chodziło.
Już miała coś powiedzieć, gdy wszedł między nas Zayn. Zayn ubrany jest w koszulce z ramionstkami z napisem "NIRWANA" , czarne obcisłe rurki i białe jordany. Z kilkudniowym zarostem wygląda nieźle.
-Co jest?-zapytał Zayn patrząc jedynie na mnie. Jakby świat nie istniał. Jednak te chwilę się zakończą przez terror Kath.
-Co jest? Ta szmata obraziła mnie-powiedziała rozpaczliwie Kath.
-Co proszę? Ja? Nie no ludzie trzymajcie mnie-powiedziałam zirytowana.
-Kto powie o co poszło?-zapytał Zayn.
-O to, że...-mówił głos za mną. Odwróciłam się, żeby sprawdzić kto teraz mówi. O! Nowa dziewczyna.
-Co to za zbiorowisko?!-teraz zauważyłam, że jest tu pan Criv-do klasy.
Poczekałam aż każdy wejście do klasy-nie lubię tłumu mieć za sobą. Nowa dziewczyna też czekała na to. W końcu weszłam. Przelotnie popatrzyłam na mulata. Teraz siedzi z Kath. Zayn coś mówi Kath. Mówi tak cicho, że ledwie coś słyszę. Może mówi jej jak jego się boję? Albo Kath mówi mu o sytuacji dzisiejszej?
Usiadłam w ostatniej ławce. Wysiąknęłam książkę od chemii.Jeszcze długopis znajdź i jestem godowa do lekcji. Ta dziewczyna dalej stała. Nauczyciel coś do niej mówi. Pewnie do zajmie trochę minut. Więc zacznę czytać na telefonie książką co pobrałam.
Pięć minut później z czytania książki wyrwał mnie szept Zayn'a.
-Hej!-szeptał. Stał nade mną wybijając czekoladowe oczy w moje.
-Hej!-odpowiedziałam odkładając telefon.
-Chciałem się przeprosisz za...-nie dokończył, bo obok mnie stała nowa dziewczyna.
-Hej, pan od chemii kazał mi z tobą usiąść.-powiedziała nowa.
-Jasne. Siadaj-odłożyłam torbę na podłogę.
-To ja pójdę.-odparł Zayn.
Odprowadziam go wzrokiem, po chwili odwróciłam się do tej nowej.
-Jestem Rebecca-powiedziała po chwili, jak się dowieszałam Rebecca.
-Stella-odparłam uśmiechając się.
-Czy ta blondyna to ta z tych co "o matko złamałam paznokiec"?-zagbila z tego.
-Raczej "tylko ja jestem królową. Jeśli nie będę cię lubisz, zabije!-mówię z własnego doświadczenia.
-Haha-zaśmiała się.-Liczę, że się zaprzyjaźnimy.
-Też tak liczę-odpowiedziałam.
Gdy skończyłam lekcję, razem z Rebecc'ą szliśmy przez długi korytasz. -Zapomniałam!-przypomniałam sobie, że bluzę zostawiłam w klasę chemicznej.
-O czym?-spytała.
-Bluzę. Jest w klasę chemicznej.
-Idź z tobą?
-Nie. Zaraz przyjdę. Mam szczęście, że pan Criv ma dziś kółko.
-Będę przed szkołą.-powiedziała to i odeszła.
Ja natomiast powędrowałam do klasy chemicznej licząc, że jeszcze będzie tam bluza. Weszłam po ogromnych schodach na pierwszy piętrze. Szkoła jest pusta. Co się dziwić?! Przecież jest 16:00. Nikt z własnej woli by nie został.
Poszłam w stronę pracowni chemicznej. Otwarłam drzwi od niej.
-Ooo! Panna Stella-powiedział pan Criv ściągając okulary z nosa z wielkim uśmiechem.
-Ja tylko przyszłam po bluzę.-podeszłam do mojej ławki. Wszełam bluzę.
-Dobrze-wrócił do zajęcia.
-To widzienia-powiedziałam wychodziąc z klasy.
Ok. Teraz idę do domu.
Właśnie ominęłam stołówkę, i co zobaczyłam, zamarłam. Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że coś złego się stanie.
Schowałam się, aby mnie nie zauważył Zayn ani Kath.
-Co ona ci zrobiła?-zadał pytanie mulat pocierając jedną ręką czoło.
-Zasłużyła-przyznała się do tego Kath, która założyła rękę na jego ramię.
-Weź mnie nie dotykaj!-zakrzyzał. Chyba jest zły. Chyba? Na pewno!
-Zayn, nie wiesz, że to ja tu rządzie?!-zapytała obejmując go.
Odstawił ją. Tak właśnie uwozi chłopaków.
-To jest szmata, Zayn. Nie zasługujesz na nią.-powiedziała, gdy Zayn chciał odejść.
Już chciał idź w moją stronę, jednak po tych słowach odwrócił się do niej. Przyspieszył. Uderzył ją. Padła na ziemię. Co?! Czemu ją uderzył?! Może o mnie chodzi? Może nie wytrzymał tego, że mnie obraca? Ale przecież on ją uderzył! To nie tłumaczy jego zachowania. Może Kath jest najwredniejszą dziewczyną, ale nie może ją bić.
-Zapamiętaj, nigdy nie nazywaj ją tak!-powiedział Zayn uśmiechając się dziwnie.
Po tej sytuacji pobiegłam szybko po schodach i szybko wyszłam ze szkoły. Musie szybko wejść do domu. Do mojego bezpiecznego miejsca.
Rebecca stała przed szkołą. Nie zwracając na nią uwagi, przyspieszyłam. Nie mogę w to uwierzyć. Czemu Zayn taki jest?! Co zrobił, że policja była wpradana?! Tak wiele pytani, a tak mało odpowiedz.
-Stella stój!-zakrzyzał głos za mną.
Zatrzymałam się ocierając łzy, które cały czas napływały.
-Co?!-jestem zmęczona tym wszystkim.
-Co jest?-zapytała Rebecca podchodziąc do mnie powoli.
-Nie chcę o tym gadać. Jeszcze na ulicy.
-Chodźmy do mnie. Mojej ciotki nie ma.-powiedziała podzielając moje plecy.
-Ok.-uśmiechnęłam się przez łzy.
Siedzieliśmy jej pokoju. Choć jest małe, to przutulne. Jest w kolorze czerwieni. Połowę pokoju zajmuje wielkie i wygodne łóżko. Za nim jest okno o normalnych wymiarach. A po wolnej stronie znajduje się dębowa szafa i też kartony.
Właśnie oglądam krajobraz za oknem. Jest przepiękny. Może to nie jest taki Miami, że witać ocean. Tu witać wielkie jezioro, a za nim duży las.
-Piękny widok,prawda?-zapyła Reb podając mi herbatę, którą poszła zrobisz.
-Piękny-odpowiedziałam popijając ciepłą żurawinową herbatę.
-Więc czemu wybiegłaś ze szkoły?
-No bo... To długa historia.
-Mamy czas. Opowiadaj.-zachedziała.
-Więc tak...
Opowiedziałam jej od tego jak mnie gnębiła Kath do sytuacji jaka była w stołówce. Nie ominęłam nawet pobica Niall'a i pocałunku Zayn'a po tym.
-Wow.-powiedziała Reb patrząc na już pusty kubek po herbacie.
-Teraz ty. Jak tu trafiłaś?-zapytałam zmieniając temat.
-Wiesz...
Wysłano ją do ciotki, aby nie mieć kontaktu z dawnymi "znajomymi". Tak "znajomymi", czyli co dirują, ćpają, upijają się itp.
Przez to miała rozprawę w sądzie. Za dirowanie. Twierdzi, że ona sama nie ćpała.
Jej rodzice mieli dość wykupywania jej z więzienia, więc postanowili przeniec ją do ciotki, siostry matki.
Kurator pozwolił jej na to. Teraz ma innego kuratora.
-Nieźle-tylko to powiedziałam. Jej historia jest... Nie mam jak to określić. -Która godzina?-zapytałam zmieniając temat.
-Co? Aaa zaraz-popatrzyła na telefon-jest półto jedenastej.
-Powinnam już iść. Jutro szkoła-powiedziałam ubierając bluzę.
-Jasne. Odprowadze cię do drzwi.
Stanęliśmy na równe nogi i powędrowaliśmy do wyjścia. Zanim wyszłam założyłam trampki.
Pożegnałam się z nią i wyszłam.
Droga powrotna jest hymm...trudna. Nie chodzi o to, że przez góry czy coś. Jest przez las. Ja zbytnio nie lubię chodzić po lesie w środku nocy. Jednak mam latarkę w telefonie. Czuje się pewniej, bardzieji bezpieczna.
Dobrze, że chodzac jest tu droga.
Wyszłam z lasu kierując się na drogę. Trochę zimno mi. Jednak trzeba zacisnąłć zęby i iść. Jedyne co mi towarzycy to księżyc,ciemny las i droga.
Założyłam słuchawki. Puściłam na full piosenkę. Jednak słyszę co się dzieje wokół mnie.
Nagle usłyszałam za sobą samochód. Nie obchodził mnie on. Nie odwróciłam się. Szłam dalej.
Dziwne. Samochód mnie nie ominą. A może to jakiś morderca, który czeka na dziewczyny takie jak ja? Same?
Przyspieszyłam. Zq dużo filmów oglądasz Stella.
Słyszę dźwięk zamykanych drzwi od auta. Nie chcę się odwracać. Nie chcę. Boję się.
Wyłączyłam muzykę, aby usłyszeć kroki za mną. Kroki? Raczej bieg.
-Stella! Czekaj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz