poniedziałek, 24 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ XII

-Stella czekaj!-zakrzyczał głos za mną. Głos dobrze mi znany. Odwróciłam się do Mulata.
-Co chcesz?-zapytałam. No, kto o tej godzinie stoi w lecie z niebezpiecznym kolesiem. No tak, ja.-I skąd się tu wziąłeś?
-Przejeżdżałem-odparł podchodząc do mnie.
-Przejeżdżałeś?-powtórzyłam unosząc brew.-Czego człowieku chcesz ode mnie? Ale tak szczerze.
-Chcesz wiedziesz?-zapytał z uśmiechem złego chłopca.-Siadaj!-powiedział tym uwodzicielskim głosem.
-Nie?!-powiedziałam odpychając go od siebie.
-Ooo, ostra z ciebie sztuka!-obliczał wargi.
Teraz wyczułam. Jest pijany. Może po głosie nie brzmi jak by był pijany, ale wyczuwam od niego to. Alkor, papierosy i mięta.
-Człowieku lepiej idź do domu!-zasugerowałam.
-Taki kawał?-spytał pokazując na drogę przed nami.-Wole pojechać-odpowiedział kierując się do auta.
Jest minimalnie pijany, ale nie chcę go mieć na sumieniu.
-Zayn, czekaj!-rozkazałam, a on wykonał porecienie. Czekał. Jednak plecami do mnie.
Nic mi nie zostanie jeśli do niego podbiegnę.
-W takim stanie, nigdzie nie pojedziesz-powiedziałam pewną siebie.
-A jak mam dotrzeć do domu?-zapytał mnie odwracając się.
-Ja poprowadzę-odparłam.
Wreszcie lekcję nauki jazdy u taty na coś się przydadzą.
-Ty?-zapytał pokazując na mnie palcem.
-Tak ja!-poirytowana musiałam odpowiedzieć.
-Dobra-odpowiedział Zayn dając klucze od swojego auta i wkładając ręce do kieszeni.
-Ok.-siedliśmy do jego auta.
Jazda jego autem była nawet fajna. Zawsze chciałam jeździć mustangiem. Odkąd zobaczyłam pierwszy raz w życiu to cudo. Uśmiechnęłam się gdy zmieniałam biegi, przy tym przyspieszając. Mulat chyba to zauważył, bo lekko się uśmiechną w moją stronę. Patrzył się na mnie jakbym tylko ja istniała. Jak dziś rano. Zarumieniłam się. Stella, nie patrz się na niego. Skup się na drodze. Zacisnęłam kierownice. Nie mogłam się skupić na drodze, gdy on patrzył na mnie. W końcu przerwałam tą cisze.
-Mam coś na twarzy, że na mnie patrzyć?-zapytałam się wciąć patrząc na drogę.
-Nie-zaprzeszły poprawiając się.
-To czemu tak się na mnie gapisz?-zapytałam patrząc przez ułamek sekundy w jego czekoladowe oczy.
-Lubię patrzeć na piękne dziewczyny.-odparł szczerze.
-Daj spokój.-powierzałam to przewracając oczami.
-Taka prawda. Może ty nie wierzyć w to, ale inni widzą to.-mówił patrząc już na drogę.
Nie wiem co powiedzieć. Zatkało mnie. Choć coś poczułam w sercu. Co poczułam? Nie wiem. Jednak było to miłe uczycie. Aż się uśmiechnęłam.
Resztę drogi przemilczeliśmy. Aż do chwili, gdy wjechaliśmy do miasteczka.
-To gdzie mieszkasz?-zapytałam się szukając drogi.
-Jedź prosto aż do ulicy Yollow. Tam prosto aż będzie wielki dom z czerwonym dachem i białymi ścianami.-powiedział nie chętnie.
-Ok-przytaknęłam.
Popatrzałam na telefon. Jest już północ. O cholera! Pięć nie odebranych połączeń:
Tata
Emma
Tata
Emma
Alaric
No to pięknie. Jak odwodzie Malik'a, zadzwonię, że... Musie pomyśleć co powiedzieć. Nie powiem, że odwiozłam kolegę z klasy, bo Alaric się wkurzy. Wiem, powiem, że mam projekt z koleżanką z klasy. Zasiedziałam się u niej, a telefon był w drugim pokoju. Na pewno uwierzą w to.
Popatrzałam jeszcze raz na Zayn'a. Uśmiechnęłam się. Spał. Tak słodko. Nie miała bym serca, gdybym go teraz obudziła. Więc pojechałam jak kazał Zayn-do jego domu. Gdy skręciłam zauważyłam, że miasteczko którym mieszkam i się w nim wychowałam, jest piękne nocą. Teraz to zauważyłam. Dostrzegam nie zauważalne rzeczy odkąd przyjechał tu on. Nie, dość. Nie myśl tak. Nie myśl o tym, o nim.
Zaparkowałam przed domem który opisał mi Zayn. Jest piękny. Pamiętam go. Stał tu przed moim przyjazdem. Teraz go wyremontowali. Nie zwykłe. Pamiętam, że ten dom był opuściony. Tu było moje miejsce i Niall'a. Przychodziliśmy tu kiedy lało. Czyli dość często. Pamiętam, że bawiliśmy się w dom-mój pomysł. Nie miał wtedy nic do gadania, tylko udawać tatę po pracy, a ja idealną żonę, która gotuje i zajmuje się dzieckiem. Uśmiechnęłam się na te wspomnienia.
Teraz dom wygląda inaczej. Bardziej zadbany. Bardziej nie ten sam co pamiętam.
Skaziłam silnik przy tym wyłączyłam reflektory od mustanga.
Przez kilka minut siedziałam wpatrując się w telefon. Dostałam sms od nieznanego numeru. Ciekawe od kogo. Może od operatora. Odblokowałam telefon i naciskam na sms'a.
Od: Nieznany numer
Hej stell. Może spotkamy się w piątek? Chciałem jutro ale wiem że masz szkołe więc jeśli być chciała napisz :) xoxo Niall
Wow. Tego bym się nie spodziewała. Nie wiem co odpisać. Był moim przyjacielem. Tylko boję się redakcji Zayn'a. Czy będzie zły jak w klubie? Czy pierwszej lepszej okazji zabije mnie i Niall'a? Nie boję się o siebie, lecz o tego debila.
Moje przemyślenia przerwał Malik który stał. Szybkim ruchem schowałam telefon. Nie chcę, żeby się odwiedzał o sms'e.
Wygląda słodko z tymi zaspanymi oczami. Uśmiechną się do mnie. Odwzajemniłam jego uśmiech. -Wiesz co?!-widać, że nad czymś się zastanawia.-Ty masz piętnaście minut do siebie, więc pojedź moim autem.
-Żartujesz?-zapytałam go.
-A czemu? Nie chcę, aby jakiś dres czy ktoś na ciebie napadł.-mówił krótko i ściśle.
-Zayn nie-odmówiłam.
-Weź go. Oddać mi go potem-powiedział.
-Ale jak miałabym ci oddać? Przecież jak Alaric cię zobaczy to...
-Mam inne wyjście- odparł przerywając mi.
-Jakie?-zdziwiłam się.
-Przyjedziesz tu przed szkołą-zaproponował.
-Ok. Czyli będę mieć tu piętnaście minut plus stąd do szkoły dwadzieścia pięć minut-gdy to wyliczałam zaczął się śmiać-Co?
Wyszedł z auta. Zamykając drzwi oparł się o okno od strony pasażera.
-Nie mój się. Ja cię odwiozę.-poklepał dach i odszedł w stronę wielkiego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz