Boję się. Tak cholernie się boję.
Włamał się do domu, też może włamać się do mojego pokoju. Walenie ustało. Usiadłam na łóżku krzyżując nogi.
Po kilku minutach otworzyły się z wielkim hukiem drzwi. Na progu stał Zayn. Światło z korytaca ledwie docierało. W moim pokoju było ciemno. Nie widzę twarzy, jednak po budowie ciała mogę stwierdzić, że to Zayn. Mogę się domyślić, że jego oczy pociemniały.
Podszedł do mnie. Co mi zrobi?! Może uderzy mnie w twarz?! A może zabije?!
-Ubiorej się!-krzyknął na mnie.
-Nie!-też krzyknęłam. Nie wiem skąd mam tyle odwagi.
-Nie?-zapytał wciegły.
Podszedł do mnie bliżej. Czułam jego oddech. Czułam jego zapach. Czułam jego wzrok. Czułam każdą jego emocje.
Przybliżał się coraz bardzej. Ja natomiast odszuwałam się od niego. Nie chcę wiedzieć co mi zrobi. Może to sen?!
Jestem już na zgraju łóżka. Nie mam gdzie ucieknac.
Mulat usiadł na łóżku. Wyją coś.
Stał. Podszedł do drzwi, gdzie koło nich jest wyłącznik światła. Włączył je. Zpowrotem wrócił na skraj łóżka. Teraz widzę co wyciągną. Papieros.Wyłożył papierosa do ust. Wyciągną z kieszeni kurtki zapalniczkę. Podpalił papierosa. Palił w moim pokoju. Jak może?! Nie dość, że się włamał to jeszcze pali w moim pokoju! Co ja zrobiłam, że Boże mnie pokarałesz nim?!
Skończył papierosa. Wreszcie!
-Jeszcze raz ci powiem, bo chyba nie zrozumiałaś. Ubiorej się- powiedział spokojnym głosem.
-Ale...-nie. Walka z nim nie ma sensu.-Daj mi chwilę. Musieli się ogarnąć.-powiedziałam po czym ruszyłam do łazienki.
-Grzeczna dziewczynka-powiedział z uśmiechem złego chłopca.-Będę na dole!-zakrzyszał gdy zamknęłam drzwi od łazienki.
Włamał się do domu, też może włamać się do mojego pokoju. Walenie ustało. Usiadłam na łóżku krzyżując nogi.
Po kilku minutach otworzyły się z wielkim hukiem drzwi. Na progu stał Zayn. Światło z korytaca ledwie docierało. W moim pokoju było ciemno. Nie widzę twarzy, jednak po budowie ciała mogę stwierdzić, że to Zayn. Mogę się domyślić, że jego oczy pociemniały.
Podszedł do mnie. Co mi zrobi?! Może uderzy mnie w twarz?! A może zabije?!
-Ubiorej się!-krzyknął na mnie.
-Nie!-też krzyknęłam. Nie wiem skąd mam tyle odwagi.
-Nie?-zapytał wciegły.
Podszedł do mnie bliżej. Czułam jego oddech. Czułam jego zapach. Czułam jego wzrok. Czułam każdą jego emocje.
Przybliżał się coraz bardzej. Ja natomiast odszuwałam się od niego. Nie chcę wiedzieć co mi zrobi. Może to sen?!
Jestem już na zgraju łóżka. Nie mam gdzie ucieknac.
Mulat usiadł na łóżku. Wyją coś.
Stał. Podszedł do drzwi, gdzie koło nich jest wyłącznik światła. Włączył je. Zpowrotem wrócił na skraj łóżka. Teraz widzę co wyciągną. Papieros.Wyłożył papierosa do ust. Wyciągną z kieszeni kurtki zapalniczkę. Podpalił papierosa. Palił w moim pokoju. Jak może?! Nie dość, że się włamał to jeszcze pali w moim pokoju! Co ja zrobiłam, że Boże mnie pokarałesz nim?!
Skończył papierosa. Wreszcie!
-Jeszcze raz ci powiem, bo chyba nie zrozumiałaś. Ubiorej się- powiedział spokojnym głosem.
-Ale...-nie. Walka z nim nie ma sensu.-Daj mi chwilę. Musieli się ogarnąć.-powiedziałam po czym ruszyłam do łazienki.
-Grzeczna dziewczynka-powiedział z uśmiechem złego chłopca.-Będę na dole!-zakrzyszał gdy zamknęłam drzwi od łazienki.
Wykąpana i sucha wróciłam do pokoju. Zauważyłam mój telefon. Może zadzwonie do Alaric'a? Jednak Malik, by mi nie dał spokoju!
Tą myśl przerwał mulat, który wchodził po schodach. Szybko podeszłam do szafy zostawiająć telefon ma łóżku.
-Gotowa?-zapytał nie wchodząc do mojego pokoju.
-Nie wchodź!
-A bo co mi...-wszedł. No fajnie.-Ooo-powiedział zagwistując na mój widok. Przecież powiedziałam, że ma nie wchodzić!-Stejmi ten ręcznik. Zostajemy w domu.-ten jego uśmiech.
-Zapomniałesz? Mamy gdzieś idź-uśmiechnęłam się z krymazem.
-To ubierz coś na siebie. Nie załamuj mnie tym ciałem.
-Przecież ty tu wszedłeś!-czy ja flirtuje? Chyba tak.
-Zaraz się rozbiorę.
-Zapomni!-powiedziałam to zamykając drzwi.
Uśmiechnęłam się. No nieźle. Ta się z nim pogadać normalnie. A nawet poflirtować. Nie! Dość! O czym ja myślę?!
Ubrałam czarny stajnik, a na to błękitną opcisłą koszulkę zawiązaną na subek, czarne rybacki z paskiem i łańcuszkiem. Na nogi ubrałam białe Air Maxy. Poszłam jeszcze do łazienki, aby zrobić makijaż. Ok. Jestem gotowa.
Zeszłam na dół.
-Wow!-powiedział tylko to.
Ja natomiast puszciłam głowę, aby mulat nie zauważył mojego uśmiechu.
Zamknęłam drzwi od domu i powędrowałam za mulatem. Gdy poszłam do jego auta, odważył mi drzwi. Powiem, że zaimponował mi. Lekko się uśmiechnęłam do niego. Wsiadłem.
Tą myśl przerwał mulat, który wchodził po schodach. Szybko podeszłam do szafy zostawiająć telefon ma łóżku.
-Gotowa?-zapytał nie wchodząc do mojego pokoju.
-Nie wchodź!
-A bo co mi...-wszedł. No fajnie.-Ooo-powiedział zagwistując na mój widok. Przecież powiedziałam, że ma nie wchodzić!-Stejmi ten ręcznik. Zostajemy w domu.-ten jego uśmiech.
-Zapomniałesz? Mamy gdzieś idź-uśmiechnęłam się z krymazem.
-To ubierz coś na siebie. Nie załamuj mnie tym ciałem.
-Przecież ty tu wszedłeś!-czy ja flirtuje? Chyba tak.
-Zaraz się rozbiorę.
-Zapomni!-powiedziałam to zamykając drzwi.
Uśmiechnęłam się. No nieźle. Ta się z nim pogadać normalnie. A nawet poflirtować. Nie! Dość! O czym ja myślę?!
Ubrałam czarny stajnik, a na to błękitną opcisłą koszulkę zawiązaną na subek, czarne rybacki z paskiem i łańcuszkiem. Na nogi ubrałam białe Air Maxy. Poszłam jeszcze do łazienki, aby zrobić makijaż. Ok. Jestem gotowa.
Zeszłam na dół.
-Wow!-powiedział tylko to.
Ja natomiast puszciłam głowę, aby mulat nie zauważył mojego uśmiechu.
Zamknęłam drzwi od domu i powędrowałam za mulatem. Gdy poszłam do jego auta, odważył mi drzwi. Powiem, że zaimponował mi. Lekko się uśmiechnęłam do niego. Wsiadłem.
Jedziemy w milczeniu. Nie mam o czym nim gadać. Nic nas nie łączy. Więc czemu mnie wybrał? Czy jestem jego ofiarą?
Jedziemy już jakieś dwadzieścia minut.
Wkońcu zatrzymaliśmy się. Zaparkował czarnego Mustanga na parkingu. Zauważyłam, że jest mnóstwo aut. Gdzie mnie zabiera?
Zayn wysiadł i szybko podbiegł do drzwi samochodu pasażera. No, no. Ładnie. Jakby nie było tej sytuacji, to bym pomyślała, że chcę mi zaimponować.
Otworzył mi drzwi. Wysłam z auta. Mulat wzął mnie za rękę. Czy to tak imponuje dziewczyną?!
Wciągną mnie do ciemnej alejki. Na pewno mnie zamorduje! Czy będą mnie słyszeć?
Czekałam na najgorze. Jednak się myliłam. Zayn zabrał mnie pod metalowe drzwi. Przed nimi stali ludzie. Różni ludzie. Większość jest wytatuowana. Przybliżyłam się do Malika. Ci ludzie są przerażająci. Mulat tylko się uśmiechnął do mnie. Ocknełam się. Odrzunełam się od niego.
Przed drzwiami stał potężny, łysy czarnoskóry ochroniarz z krzyzowanymi rękami. Ubrany jest w czarną opisałą koszulke. Idealnie podkreśla jego mięśnie. Ma jakieś trzydzieści, może wieszej.
-Siema stary!-przywitał się jak na chłopaków przystało.
-Siema, wchodz-bramkarz wpuścił go.-Ona jest z tobą?-zapytał zatrzymując mnie.
-Tak!-powiedział Zayn pociągając mnie za nadgarstek.
Szliśmy przez długi, wąski korytaz. Pomalowany chyba na czarno. Nie wiem. Ściany są pokryte licznymi graffiti.
Wyszliśmy z korytarza do dłużej, a tak dokładniej ogromnej sali. Chyba to była fabryka.
Prowadził mnie na górę. Na schodach zobaczyłam kilku chłopaków z mojej szkoły. No nieźle!
Na górze jest mniej tłoczno niż na dole. Czy to dla VIP'ów?
Po prawej stronie jest stoły bilardowe. Po lewej są barierki. A na środku stoliki. Tylko jeden nie jest zajęty. Zayn znów pociągnął mnie za nadgarstek. Nie zdziwiła bym się, gdym miała po tym siniaki.
Usiadłam na przeciwko jego.
-Idę po piwo. Chcesz coś?-mówiąc staną.
-Wishi z colą-powiedziałam kładąc nogę na nogę.
-Na pewno?-zapytał miesząc mnie wzrokiem.
-Tak!
Mulat poszedł w stronę baru, który stai koło stołów bilardowych. Patrze jak brunet zamawia nam napoje.
Oglądam się ze wszystkich stron, że zorientować co się wokół mnie dzieje. Gdy tak rozglądałam się, ktoś mnie złamał za ramię. Niemal moje serce stanęło. Powoli odwróciłam się.
-Mogę się przysiąść?-zapytał brunet o niebieskich oczach.
-Spadaj stąd Liam!-warkną głos za mną. Odwróciłam się.
-Aaa to ona?!-zapytał, jak się dowiedziałam Liam.
-Tak. A teraz spierdalaj!
Liam uniósł dłonie jak na znak, że się poddaje oddalając się.
-No, no. Mnie tylko minutę nie ma, a już chłopaki cię atakują. Musie cię chyba zabierać ze sobą.-zagbił.
-To nie...-nie da mi nawet dokończyć, bo już poszedł głąb klubu.
Jaki dupek! Ale skoro jestem w klubie, może pójdę potańczyć. Wypiłam na hejnał whishi i zeszłam po schodach na dół. Jest duża liczba ludzi. Alkohol chyba zaczął działać, bo czuje się pewna siebie. Nie obchodziło mnie czy ludzie patrzeć jak na wariatke. Chcę się bawić. Dupie mam Zayn'a. Pewnie mnie zostawił dla dziewczyny o blond utlenionych włosach i dużymi bierciami w miniówce odsłaniającą dolną część cała.
Weszłam na parkiet. Czuję, że alkohol wpływa do moich żył. Nie jestem w stresie, ani nie czuje niepewności.
Oglądam jak inni tańczą. Czuje alkohol, papierosy i narkotyki. Nie chcę się wyróżniać z tłumu. I powiem, to duży tłum.
Zaczęłam ruszać biotrami lewo i prawo. Leczyła "Cira-1,2 Step". Kocham tą piosenkę. Przy niej rusza się "sexownie".
Nikt mnie tu nie zna, więc zaczęłam tańczyć. Coś w środku mówiło mi, żebym coś pokazywała. Teraz ma głos serce. Zaczęłam tańczyć. Jednak nie tak jak inni. Tylko inaczej. Bardziej "sexowniej". Tańcze bawiąc się włosami. Nagle poczułam, że ktoś mnie dotykną w plecy. Jednak nie odszuną się. Odwróciłam się, aby sprawdzić kto mnie obejmuje. Nie, raczej obmaszuje.
W moich oczach stał blondyn. Nawet przystojny. Nie widzę jego koloru oczu. Światła klubu oslepiają mnie.
-Hej piękna!-przekrzygiwał muzykę. Ten głos. Gdzie go słyszałam.
-Hej!-odpowiedziełam mu do ucha.
-Zatańczymy?-zapytał docierając się o mnie.
-Jasne!-Zayn pewnie nie będzie zadowolony, ale chcę się odegrać.
Jedziemy już jakieś dwadzieścia minut.
Wkońcu zatrzymaliśmy się. Zaparkował czarnego Mustanga na parkingu. Zauważyłam, że jest mnóstwo aut. Gdzie mnie zabiera?
Zayn wysiadł i szybko podbiegł do drzwi samochodu pasażera. No, no. Ładnie. Jakby nie było tej sytuacji, to bym pomyślała, że chcę mi zaimponować.
Otworzył mi drzwi. Wysłam z auta. Mulat wzął mnie za rękę. Czy to tak imponuje dziewczyną?!
Wciągną mnie do ciemnej alejki. Na pewno mnie zamorduje! Czy będą mnie słyszeć?
Czekałam na najgorze. Jednak się myliłam. Zayn zabrał mnie pod metalowe drzwi. Przed nimi stali ludzie. Różni ludzie. Większość jest wytatuowana. Przybliżyłam się do Malika. Ci ludzie są przerażająci. Mulat tylko się uśmiechnął do mnie. Ocknełam się. Odrzunełam się od niego.
Przed drzwiami stał potężny, łysy czarnoskóry ochroniarz z krzyzowanymi rękami. Ubrany jest w czarną opisałą koszulke. Idealnie podkreśla jego mięśnie. Ma jakieś trzydzieści, może wieszej.
-Siema stary!-przywitał się jak na chłopaków przystało.
-Siema, wchodz-bramkarz wpuścił go.-Ona jest z tobą?-zapytał zatrzymując mnie.
-Tak!-powiedział Zayn pociągając mnie za nadgarstek.
Szliśmy przez długi, wąski korytaz. Pomalowany chyba na czarno. Nie wiem. Ściany są pokryte licznymi graffiti.
Wyszliśmy z korytarza do dłużej, a tak dokładniej ogromnej sali. Chyba to była fabryka.
Prowadził mnie na górę. Na schodach zobaczyłam kilku chłopaków z mojej szkoły. No nieźle!
Na górze jest mniej tłoczno niż na dole. Czy to dla VIP'ów?
Po prawej stronie jest stoły bilardowe. Po lewej są barierki. A na środku stoliki. Tylko jeden nie jest zajęty. Zayn znów pociągnął mnie za nadgarstek. Nie zdziwiła bym się, gdym miała po tym siniaki.
Usiadłam na przeciwko jego.
-Idę po piwo. Chcesz coś?-mówiąc staną.
-Wishi z colą-powiedziałam kładąc nogę na nogę.
-Na pewno?-zapytał miesząc mnie wzrokiem.
-Tak!
Mulat poszedł w stronę baru, który stai koło stołów bilardowych. Patrze jak brunet zamawia nam napoje.
Oglądam się ze wszystkich stron, że zorientować co się wokół mnie dzieje. Gdy tak rozglądałam się, ktoś mnie złamał za ramię. Niemal moje serce stanęło. Powoli odwróciłam się.
-Mogę się przysiąść?-zapytał brunet o niebieskich oczach.
-Spadaj stąd Liam!-warkną głos za mną. Odwróciłam się.
-Aaa to ona?!-zapytał, jak się dowiedziałam Liam.
-Tak. A teraz spierdalaj!
Liam uniósł dłonie jak na znak, że się poddaje oddalając się.
-No, no. Mnie tylko minutę nie ma, a już chłopaki cię atakują. Musie cię chyba zabierać ze sobą.-zagbił.
-To nie...-nie da mi nawet dokończyć, bo już poszedł głąb klubu.
Jaki dupek! Ale skoro jestem w klubie, może pójdę potańczyć. Wypiłam na hejnał whishi i zeszłam po schodach na dół. Jest duża liczba ludzi. Alkohol chyba zaczął działać, bo czuje się pewna siebie. Nie obchodziło mnie czy ludzie patrzeć jak na wariatke. Chcę się bawić. Dupie mam Zayn'a. Pewnie mnie zostawił dla dziewczyny o blond utlenionych włosach i dużymi bierciami w miniówce odsłaniającą dolną część cała.
Weszłam na parkiet. Czuję, że alkohol wpływa do moich żył. Nie jestem w stresie, ani nie czuje niepewności.
Oglądam jak inni tańczą. Czuje alkohol, papierosy i narkotyki. Nie chcę się wyróżniać z tłumu. I powiem, to duży tłum.
Zaczęłam ruszać biotrami lewo i prawo. Leczyła "Cira-1,2 Step". Kocham tą piosenkę. Przy niej rusza się "sexownie".
Nikt mnie tu nie zna, więc zaczęłam tańczyć. Coś w środku mówiło mi, żebym coś pokazywała. Teraz ma głos serce. Zaczęłam tańczyć. Jednak nie tak jak inni. Tylko inaczej. Bardziej "sexowniej". Tańcze bawiąc się włosami. Nagle poczułam, że ktoś mnie dotykną w plecy. Jednak nie odszuną się. Odwróciłam się, aby sprawdzić kto mnie obejmuje. Nie, raczej obmaszuje.
W moich oczach stał blondyn. Nawet przystojny. Nie widzę jego koloru oczu. Światła klubu oslepiają mnie.
-Hej piękna!-przekrzygiwał muzykę. Ten głos. Gdzie go słyszałam.
-Hej!-odpowiedziełam mu do ucha.
-Zatańczymy?-zapytał docierając się o mnie.
-Jasne!-Zayn pewnie nie będzie zadowolony, ale chcę się odegrać.
Po pięciu utworach
opuściłam parkiet. Obadam z sił. Usiadłam na wolnej kanapie. Jest w
kolorze białym. Kilka centymetrów dalej stoi szklany stolik. A na nim
resztki białego proszku (chyba kokainy).
Patrzę właśnie na ludzi, co są na parkiecie. Jak mogą tak wytrzymać w takiej duchocie?! Zauważyłam, że tańczą ci co widziałam na początku, gdy przyszłam. Chyba lubią tańczyć. Czuje, że ktoś siada obok mnie. Otwarciam głowę. W moich oczach ukazuje się ten sam blondyn. Uśmiecha się. Z grzeczność odzajemnjam uśmiech.
-Jak masz na imię?-zapytał bawiąc się moimi włosami.
-Stella, a ty?-zapytałam, jestem ciekawa.
-Niall-odpowiedzieciał bez namiętnie.
-Znałam jednego o takim imieniu.
-No widzisz. To poznać mnie lepiej jeśli chcieć.-powiedział przybliżając się do mnie.
-Zaraz. Masz na nazwisko Horan?-odsunęłam się przypomniając sobie o przyjacielu z dzieciństwa.
-Tak. A co? Słyszałaś coś o mnie?-zapytał zatrzymując swoją twarz przy mojej.
-O nie. Fuj!-wykrzyknęłam. On był kiedyś jak mój brat. A nie będę się całowała z bratem. Jak to by brzmiało. Fuuj!
-Co jest kur...-nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Nie będę się obmacywala z tobą.-stałam.
-A to czemu?-zapytał wzrokiem zdziwienia.
-Nie pamiętasz mnie? Stella.
-Co? Kiedyś cię przygnołem?
-Nawet za milion lat, nie pójdę z tobą do łóżka.
-Tylko tak mówisz. A w nocy będziesz krzyczeć moje imię-powiedział poruszając brwiami.
-Chyba twoich snach.-powiedziałam zadowolona z siebie.
-W moich snach? Raczej twoich.
-Na serio mnie nie pamiętasz En?!-En to szklud od Niall'a. Tak nazywałam go jak mieszkał w Mitcham.
-Zaraz. Co?! Nikt do mnie nie mówi. Tylko...-urwał przyglądając się mnie.-Stella?-zapytał
-No brawo geniuszu.-powiedziałan sarkastycznie.
-Sorry za...-przerwał. Widać, że był zakłopotany. Złapał jedno ręką za tył głowy. Mina? Bez cenna.-Może od tym zapominamy, ok?
-Ok.-powiedziałam śmiejąc się z tego instytentu. Teraz jest niezręcznie.
-Więc co tam u ciebie?-zapytał zmieniając temat.
-Nic ciekawego-przecież nie powiem mu, że Kath mnie torturuje z Zayn'em.
-Sama tu jesteś?
-Właśnie przyszłam z kimś.
-Ooo! No, no. Kto to taki?-zapytał poruszając brwiami.
-To tylko znajomy!-jestem zirytowana tym.
-To chodźmy do twojego "znajomego"-gdy powiedział "znajomego" zrobił w powietrzu cudzysłów.
Patrzę właśnie na ludzi, co są na parkiecie. Jak mogą tak wytrzymać w takiej duchocie?! Zauważyłam, że tańczą ci co widziałam na początku, gdy przyszłam. Chyba lubią tańczyć. Czuje, że ktoś siada obok mnie. Otwarciam głowę. W moich oczach ukazuje się ten sam blondyn. Uśmiecha się. Z grzeczność odzajemnjam uśmiech.
-Jak masz na imię?-zapytał bawiąc się moimi włosami.
-Stella, a ty?-zapytałam, jestem ciekawa.
-Niall-odpowiedzieciał bez namiętnie.
-Znałam jednego o takim imieniu.
-No widzisz. To poznać mnie lepiej jeśli chcieć.-powiedział przybliżając się do mnie.
-Zaraz. Masz na nazwisko Horan?-odsunęłam się przypomniając sobie o przyjacielu z dzieciństwa.
-Tak. A co? Słyszałaś coś o mnie?-zapytał zatrzymując swoją twarz przy mojej.
-O nie. Fuj!-wykrzyknęłam. On był kiedyś jak mój brat. A nie będę się całowała z bratem. Jak to by brzmiało. Fuuj!
-Co jest kur...-nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Nie będę się obmacywala z tobą.-stałam.
-A to czemu?-zapytał wzrokiem zdziwienia.
-Nie pamiętasz mnie? Stella.
-Co? Kiedyś cię przygnołem?
-Nawet za milion lat, nie pójdę z tobą do łóżka.
-Tylko tak mówisz. A w nocy będziesz krzyczeć moje imię-powiedział poruszając brwiami.
-Chyba twoich snach.-powiedziałam zadowolona z siebie.
-W moich snach? Raczej twoich.
-Na serio mnie nie pamiętasz En?!-En to szklud od Niall'a. Tak nazywałam go jak mieszkał w Mitcham.
-Zaraz. Co?! Nikt do mnie nie mówi. Tylko...-urwał przyglądając się mnie.-Stella?-zapytał
-No brawo geniuszu.-powiedziałan sarkastycznie.
-Sorry za...-przerwał. Widać, że był zakłopotany. Złapał jedno ręką za tył głowy. Mina? Bez cenna.-Może od tym zapominamy, ok?
-Ok.-powiedziałam śmiejąc się z tego instytentu. Teraz jest niezręcznie.
-Więc co tam u ciebie?-zapytał zmieniając temat.
-Nic ciekawego-przecież nie powiem mu, że Kath mnie torturuje z Zayn'em.
-Sama tu jesteś?
-Właśnie przyszłam z kimś.
-Ooo! No, no. Kto to taki?-zapytał poruszając brwiami.
-To tylko znajomy!-jestem zirytowana tym.
-To chodźmy do twojego "znajomego"-gdy powiedział "znajomego" zrobił w powietrzu cudzysłów.
Już siedzieliśmy przy stole gdzie zostawił mnie Zayn. Pewnie wyrywa jakąś laskę.
Siedzimy tu jakieś dwadzieścia minut. Gadamy jakby nie minęło cztery lata.
-No proszę, a kogo ja tu widzę?!-ten głos. Mogę rozpoznać go.-Czego chcesz od niej Niall?
Oni się znają? I o co chodzi? Ten głos jest jakby "stary? Zabije cię!".
-To moja stara przyjaciółka-odpowiedzieł blondyn odszuwając się od stołu.
Nagle Zayn uderzył Niall'a, gdy tylko się odwrócił do niego.
-Masz rację. Zasłużyłem!-powiedział Niall dotykając nosa, którego lała się krew.
Czemu Malik uderzył Niall'a? I co ma na myśli, że zasłużył?
-Masz rację. Przez ciebie spędziłem tam pół roku. I wiesz co?! Myślałem o tym. I postanowiłem się zemścić.
-Będziesz ze mną walczyć?-zapytał blondyn.-Przy damie?-pokazał ręką na mnie.
Nim blondyn się odwrócił do bruneta, ten już uderzył go pieńcią w jego policzek. Blondyn upadł dotykając bolacego miejsca. Jednak szybko wstał.
-Na to się tylko stać?!-zagpił brunet.
Wymachiwał pięściami na prawo i lewo. Zayn tego unikał. Tak jakby znał ruchy Niall'ego. Jednak nie moge na to patrzeć. Musie ich rozdzielić. Już tłum jest.
-Przestańcie!-zakrzyzalam, lecz nie słuchali. Tak jakby mnie tu nie było.
Blondyn upadł na ziemię już drugi raz. Jednak po minie Zayn'a nie pozwoli mu stać. Malik jakby wpadł w rutynę. Cały czas go kopał. Musie go powstrzymać.
-Zostaw go!-podbiegłam, żeby ich rozdzielić.
Popatrzałam na Zayn'a, żeby go przytrzymać. Jego oczy? Puste. Jakby nie miał duszy. Z łzami oczach patrzyłam na niego. Jaka jest twarz? Zimna. Bez emocji. Bez niczego.
Tylko mnie odepchną. Upadłam na podłogę.
Nie mam sił. Już nie dam rady. Oczy zamykają mi się.
-No proszę, a kogo ja tu widzę?!-ten głos. Mogę rozpoznać go.-Czego chcesz od niej Niall?
Oni się znają? I o co chodzi? Ten głos jest jakby "stary? Zabije cię!".
-To moja stara przyjaciółka-odpowiedzieł blondyn odszuwając się od stołu.
Nagle Zayn uderzył Niall'a, gdy tylko się odwrócił do niego.
-Masz rację. Zasłużyłem!-powiedział Niall dotykając nosa, którego lała się krew.
Czemu Malik uderzył Niall'a? I co ma na myśli, że zasłużył?
-Masz rację. Przez ciebie spędziłem tam pół roku. I wiesz co?! Myślałem o tym. I postanowiłem się zemścić.
-Będziesz ze mną walczyć?-zapytał blondyn.-Przy damie?-pokazał ręką na mnie.
Nim blondyn się odwrócił do bruneta, ten już uderzył go pieńcią w jego policzek. Blondyn upadł dotykając bolacego miejsca. Jednak szybko wstał.
-Na to się tylko stać?!-zagpił brunet.
Wymachiwał pięściami na prawo i lewo. Zayn tego unikał. Tak jakby znał ruchy Niall'ego. Jednak nie moge na to patrzeć. Musie ich rozdzielić. Już tłum jest.
-Przestańcie!-zakrzyzalam, lecz nie słuchali. Tak jakby mnie tu nie było.
Blondyn upadł na ziemię już drugi raz. Jednak po minie Zayn'a nie pozwoli mu stać. Malik jakby wpadł w rutynę. Cały czas go kopał. Musie go powstrzymać.
-Zostaw go!-podbiegłam, żeby ich rozdzielić.
Popatrzałam na Zayn'a, żeby go przytrzymać. Jego oczy? Puste. Jakby nie miał duszy. Z łzami oczach patrzyłam na niego. Jaka jest twarz? Zimna. Bez emocji. Bez niczego.
Tylko mnie odepchną. Upadłam na podłogę.
Nie mam sił. Już nie dam rady. Oczy zamykają mi się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz