Nastał świt. Promienie
słońca spokojnie wchodziły do mojego pokoju, przy tym budząc mnie.
Kocham takie poranki. Jednak gdy przypomnę sobie, że mam iść do tej
cholernej szkoły uśmiech na twarzy znika. Nie chodzi mi o lekcje tylko o
moją klasie. Co powiedzą?! Co mi zrobią?! Przecież za to co zrobiłam
Kath na pewno mnie nienawidzą. Wkońcu uderzyłam "królową szkoły". Dobra!
Nie myślę już o tym.
Ciężko stałam z łóżka. Tak mi było wygodnie. Szkoda, że nie mogę zostać w domu i spać do dwunastej. Marzenie.
Ubrałam czarne obcisłe rurki, białą bokserke, a na to brzoskwiniowy sweter. Poszłam jeszcze do łazienki, aby zrobić lekki makijaż. Jeszcze włożyłam książki do plecaka. Po tym zeszłam na dół. Mina mojego ojca bez cenna. No w sumie. Ja też bym zaniemówiła jakby osoba która ubiera się na czarno ubrała coś kolorowego.
Poprosiłam Emme, żeby mi zrobiła wargorza na bok. Trzeba wkońcu zakopać topór wojenny. Przez pięć lat unikałam jej jak woda ogień. Po prostu byłam zła na tate, że kogoś się znalazł. Że zapomni o mamie. Że zapomni o mnie. Jednak nie zapomniał. W jej urodziny i w moje (wtedy wypada jej rocznica śmierci) przychodzimy na jej grób i dajemy kwiaty. Czerwone lilie. Jej ulubione. Ja też je lubię. Tylko nie czerwone. Tylko fioletowe. Lubię ten kolor. No i też czarny. Czarny i fiolet.
Emma już skończyła robić mi fryzurę. Idealnie. Musie przyznać. Fajnie wygląda.
Mój tata wyglądał jakby ducha zobaczył jak podziękowałam Emm'ie. Powiem prawdę, zabawnie wyglądało.
Siadłam przy stole. Po prawej stronie siedzi mój wujek i zajada tosty z dżemem. Po lewej stronie siedzi Emma i gada do wujka, coś o pracy. A na przeciwko mnie siedzi mój ojciec, który popija teraz kawe i czyta gazete. Jest na końcu jej. Yhym, sport.
Po śniadaniu umyłam zęby i poszłam po plecak. Poszłam razem z wujkiem do szkoły. Całą drogę przegadaliśmy. Opowiadał o tym, że rozwiódł się. Że nie ma dzieci. Że nigdy, by nie pomyślał, że będzie nauczycielem. Jeszcze angielskiego.
Już byliśmy przy szkole. Nie chce iść tam. Boje się co się stanie. Ale musie stawić czoła elice tej szmaty. Tym razem nie wygra.
-Chodź-powiedział miło wujek otwierając mi drzwi od szkoły.
-Ok.
-Aaa jeszcze o coś cie proszę. Możesz do mnie mówić normalnie? Znaczy Alaric? No przepraszam. Mam trzydzieści lat i jestem wujkiem prawie dorosłej dziewczyny. Aż taki stary chyba nie jestem?!-powiedział żartobliwie.
-Spoko Alaric.-powiedziałam ze śmiechem.
-Ok. Ja idę do pokoju nauczycielskiego.
-Ok. To cześć Alaric.
-W szkole to pan Alaric-pokrocił mi palcem uśmiechając się.
Każdy poszedł w swoją stronę. Alaric poprawił mi humor.
Mam teraz WDZWR (Wychowanie Do Życia W Rodzinie). No nieźle. Właśnie widzie Kath ze swoim "plebsem". Czyli z elitą. To najbogatsze i najpopularniejsze dzieciaki w szkole. Czyli w skrócie. Bogate głupki-nie udało im się dostać do prywatnego liceum. W składzie elity są: piłkarze z drużyny szkolnej, kilku koszykarzy, dziewczyny które reprezentuje szkołę w zawodach tanecznych. Jeden od drugiego glupcy. Usiadłam na schodach. Schody są obok klasy chemicznej (tam mamy WDZWR). Mamy to z panią od chemii. Z panią Cerven.
Kath i jej "plebs" stali i gadali. Założyłam sluchawki i patrzałam co robią. Gadali i gadali. Bosz. Teraz leciała moja ulubiona piosenka "Chris Brown-I Can Transform Ya". Popatrzałam na ekran w moim telefonie. Jest za pięć ósma. Jeszcze pięć minut. Serce mi stanęło gdy go zobaczyłam. Zayn. Jest ubrany w luźne czarne rurki, białą z nadrukiem na ramiaskach pokoszulek i czarne Air Max'y i ful cap. Wygląda świetnie. Jak pewnie zawsze. Idzie właśnie do tych idiotów
Pierwszy raz poczułam, że chce być w tej elice. Dziwne. Chce być w towarzystwie tych dumanów. Wygląda na to, że chyba Zayn jeszcze nie słyszał opinii o mnie. To chyba ulga? Ciekawe jaki jest. Może jest miły? A może jest jak Kath? Wredny. No nie wiem.
Z myśli wyrwał mnie dzwonek. Lekcja zaczęła się. Każdy wszedł do klasy. Usiadłam na tyłach. Moje miejsce na każdej lekcji. Zayn usiadł z Kath. Jak ja jej nienawidze. Dziś przyszła ubrana jakby to był jakiś dom publiczny. Założyła opcisłą krótką różową sukienkę i białe szpilki z paskiem. Na twarz chyba nałożyła tyle tapety co ja nakładam na rok. Boże jak można tak się umalować?! Nie ważne. Nie moja sprawa.
Zauważyłam, że Zayn się nudzi. Nie możliwe. Kath Collection nudzi chłopaka. Chciało mi się śmiać. Ale nie chce nic zrobić. Po tym co zrobiłam wczoraj Kath nie chce się wychylać.
Po czterdziestu minutach tego myślenia usłyszałam nauczycielkę. Coś o zadaniu domowym. Przerwałam myślenie. Chciałam wiedzieć co zadane.
-Klaso, za zadanie domowe proszę o napisanie wypracowania na temat osoby z klasy.-każdy się cieszył-Ale nie tak łatwo.-każdy zabuszał-Podziele was na grupy.-każdy znów zabuszał. Kath ze smutkiem popatrzała na Zayn'a. Rzygać mi się chce od tego.-Dam wam karteczki. Wy napiszecie nazwiska swoje.
Stella MacCertney
Napisałam i skiełam karteczke. Nauczycielka przeszła przez klase, żeby zebrać karteczki.
-Ok. Każdy już oddał więc będę losować.-wyjeła pierwszą karteczke-Camilla i...-przerwała losujać kolejną-Jev.
Losowała kolejne aż dodarła do mnie. Modle się, aby nie wylosowała kogoś z elity Kath. Wiem jedno. Nie da mi żyć. Wkońcu uderzyłam "ich królową".
-Stella i... o Zayn.
O nie. Kath nie da mi żyć. Przecież widać, że Kath leci na niego. Kurwa! Czemu on?! Co ty robisz Boże?!
Zayn odwrócił się do mnie i puścił mi oczko? Ok. To dziwne. Jak jakiś pies, Kath patrzała gdzie Zayn wcześniej patrzał. Czyli na mnie. O cholera! Co ja się wpakowałam?!
Kath patrzy na mnie, jakbym zabiła jej rodzine. Jej wzrok jakby mógł zabijać to by było po mnie. Serio. Jej wzrok jest morderczy. Boże! Przecież to nie moja wina.
Ciężko stałam z łóżka. Tak mi było wygodnie. Szkoda, że nie mogę zostać w domu i spać do dwunastej. Marzenie.
Ubrałam czarne obcisłe rurki, białą bokserke, a na to brzoskwiniowy sweter. Poszłam jeszcze do łazienki, aby zrobić lekki makijaż. Jeszcze włożyłam książki do plecaka. Po tym zeszłam na dół. Mina mojego ojca bez cenna. No w sumie. Ja też bym zaniemówiła jakby osoba która ubiera się na czarno ubrała coś kolorowego.
Poprosiłam Emme, żeby mi zrobiła wargorza na bok. Trzeba wkońcu zakopać topór wojenny. Przez pięć lat unikałam jej jak woda ogień. Po prostu byłam zła na tate, że kogoś się znalazł. Że zapomni o mamie. Że zapomni o mnie. Jednak nie zapomniał. W jej urodziny i w moje (wtedy wypada jej rocznica śmierci) przychodzimy na jej grób i dajemy kwiaty. Czerwone lilie. Jej ulubione. Ja też je lubię. Tylko nie czerwone. Tylko fioletowe. Lubię ten kolor. No i też czarny. Czarny i fiolet.
Emma już skończyła robić mi fryzurę. Idealnie. Musie przyznać. Fajnie wygląda.
Mój tata wyglądał jakby ducha zobaczył jak podziękowałam Emm'ie. Powiem prawdę, zabawnie wyglądało.
Siadłam przy stole. Po prawej stronie siedzi mój wujek i zajada tosty z dżemem. Po lewej stronie siedzi Emma i gada do wujka, coś o pracy. A na przeciwko mnie siedzi mój ojciec, który popija teraz kawe i czyta gazete. Jest na końcu jej. Yhym, sport.
Po śniadaniu umyłam zęby i poszłam po plecak. Poszłam razem z wujkiem do szkoły. Całą drogę przegadaliśmy. Opowiadał o tym, że rozwiódł się. Że nie ma dzieci. Że nigdy, by nie pomyślał, że będzie nauczycielem. Jeszcze angielskiego.
Już byliśmy przy szkole. Nie chce iść tam. Boje się co się stanie. Ale musie stawić czoła elice tej szmaty. Tym razem nie wygra.
-Chodź-powiedział miło wujek otwierając mi drzwi od szkoły.
-Ok.
-Aaa jeszcze o coś cie proszę. Możesz do mnie mówić normalnie? Znaczy Alaric? No przepraszam. Mam trzydzieści lat i jestem wujkiem prawie dorosłej dziewczyny. Aż taki stary chyba nie jestem?!-powiedział żartobliwie.
-Spoko Alaric.-powiedziałam ze śmiechem.
-Ok. Ja idę do pokoju nauczycielskiego.
-Ok. To cześć Alaric.
-W szkole to pan Alaric-pokrocił mi palcem uśmiechając się.
Każdy poszedł w swoją stronę. Alaric poprawił mi humor.
Mam teraz WDZWR (Wychowanie Do Życia W Rodzinie). No nieźle. Właśnie widzie Kath ze swoim "plebsem". Czyli z elitą. To najbogatsze i najpopularniejsze dzieciaki w szkole. Czyli w skrócie. Bogate głupki-nie udało im się dostać do prywatnego liceum. W składzie elity są: piłkarze z drużyny szkolnej, kilku koszykarzy, dziewczyny które reprezentuje szkołę w zawodach tanecznych. Jeden od drugiego glupcy. Usiadłam na schodach. Schody są obok klasy chemicznej (tam mamy WDZWR). Mamy to z panią od chemii. Z panią Cerven.
Kath i jej "plebs" stali i gadali. Założyłam sluchawki i patrzałam co robią. Gadali i gadali. Bosz. Teraz leciała moja ulubiona piosenka "Chris Brown-I Can Transform Ya". Popatrzałam na ekran w moim telefonie. Jest za pięć ósma. Jeszcze pięć minut. Serce mi stanęło gdy go zobaczyłam. Zayn. Jest ubrany w luźne czarne rurki, białą z nadrukiem na ramiaskach pokoszulek i czarne Air Max'y i ful cap. Wygląda świetnie. Jak pewnie zawsze. Idzie właśnie do tych idiotów
Pierwszy raz poczułam, że chce być w tej elice. Dziwne. Chce być w towarzystwie tych dumanów. Wygląda na to, że chyba Zayn jeszcze nie słyszał opinii o mnie. To chyba ulga? Ciekawe jaki jest. Może jest miły? A może jest jak Kath? Wredny. No nie wiem.
Z myśli wyrwał mnie dzwonek. Lekcja zaczęła się. Każdy wszedł do klasy. Usiadłam na tyłach. Moje miejsce na każdej lekcji. Zayn usiadł z Kath. Jak ja jej nienawidze. Dziś przyszła ubrana jakby to był jakiś dom publiczny. Założyła opcisłą krótką różową sukienkę i białe szpilki z paskiem. Na twarz chyba nałożyła tyle tapety co ja nakładam na rok. Boże jak można tak się umalować?! Nie ważne. Nie moja sprawa.
Zauważyłam, że Zayn się nudzi. Nie możliwe. Kath Collection nudzi chłopaka. Chciało mi się śmiać. Ale nie chce nic zrobić. Po tym co zrobiłam wczoraj Kath nie chce się wychylać.
Po czterdziestu minutach tego myślenia usłyszałam nauczycielkę. Coś o zadaniu domowym. Przerwałam myślenie. Chciałam wiedzieć co zadane.
-Klaso, za zadanie domowe proszę o napisanie wypracowania na temat osoby z klasy.-każdy się cieszył-Ale nie tak łatwo.-każdy zabuszał-Podziele was na grupy.-każdy znów zabuszał. Kath ze smutkiem popatrzała na Zayn'a. Rzygać mi się chce od tego.-Dam wam karteczki. Wy napiszecie nazwiska swoje.
Stella MacCertney
Napisałam i skiełam karteczke. Nauczycielka przeszła przez klase, żeby zebrać karteczki.
-Ok. Każdy już oddał więc będę losować.-wyjeła pierwszą karteczke-Camilla i...-przerwała losujać kolejną-Jev.
Losowała kolejne aż dodarła do mnie. Modle się, aby nie wylosowała kogoś z elity Kath. Wiem jedno. Nie da mi żyć. Wkońcu uderzyłam "ich królową".
-Stella i... o Zayn.
O nie. Kath nie da mi żyć. Przecież widać, że Kath leci na niego. Kurwa! Czemu on?! Co ty robisz Boże?!
Zayn odwrócił się do mnie i puścił mi oczko? Ok. To dziwne. Jak jakiś pies, Kath patrzała gdzie Zayn wcześniej patrzał. Czyli na mnie. O cholera! Co ja się wpakowałam?!
Kath patrzy na mnie, jakbym zabiła jej rodzine. Jej wzrok jakby mógł zabijać to by było po mnie. Serio. Jej wzrok jest morderczy. Boże! Przecież to nie moja wina.
Cały dzień miną jakoś
normalnie. Nie było ani wyzwisk ani śmiechów. A zwykle tak jest. Zayn
nie podszedł do mnie ani razu. Może mu nie zależy na tym zadaniu?! Ja
jednak chce mieć najlepsze oceny. Mam plany na przyszłość. Chodzi o to,
że mój wydawca chce, żebym była najlepsza (tak, mam wydawce). W
przyszłym roku wyda moją książkę. Emma ma znajomości. Nie zręcznie się
czuje, że mam wydawce po znajomości. Ale trudno. Za rok będę podpiszywać
umowę. Jeej!
Spokowałam książki i
chciałam opuścić ten budynek jak najszybciej. Nie chce widzieć tych
wzroków. Choć powiem, że kilka ludzi bili mi brawo. Powiem szczerze. To
najdziwniejszy dzień.
Nikogo nie było na korytarzu.
Poczułam, że ktoś zatrzymuje mnie przez złapanie mnie za nadgarstek. Lewy nadgarstkek. Tam mam moje blizny. Pamiątki po ludziach. Ślad po ludziach którzy zniszczyły mi życie. Jeszcze został ślad. Nowa rana. Nowa pamiątka.
Odwróciłam się. Zdziwiona jestem. To Zayn. Co chce ode mnie?! Może zauważył coś?! Przecież kryłam tą tajemnice. Nikt nie widzi tych ran. A może chce się zapytać o to zadanie domowe?!
-Yymmm hej?-powiedziałam zdziwioną miną.
-Czemu to zrobilaś?-zapytał.
-Ale co?-zapytałam. Udawałam, że nie wiem o co mu chodzi.
-To.-wskazał na moje pocięte nadgarstki.
-Sprawiło mi to przyjemność.
-Pomogło?-zapytał podnodząć swoje piwne oczy. Są takie tajemnicze, ale też śmiałe.
-Tak. Zawsze mi to pomaga.-odpowiedziałam, a on puścił mój nadgarstek.
Cisza. Głucha cisza. Lubię ją. Jednak w tej chwili ciszy nie mogłam wytrzymać. Zauważyłam, że jest pusto na korytarzu. Jak to jest, jeśli nie chce nikogo widzieć to są, ale jak chce, żeby ktoś tu był to pustka. Nikogo nie ma. Bosz.
Tą gluchą cisze przerwał Zayn. Nie wiedziałam co powie. Jedyne o czym marze to leżeć na łóżku i czytać książki lub siedzieć na laptopie.
-Odprowadze cie-zaproponował.
-Nie, dzięki. Sama pójdę.-powiedziałam uśmiechając się.
Nie chodzi o to, że jakiś chłopak (którego nie znam) odprowadzi mnie do domu. Tylko o reakcje Emmy. Ona na siłe szuka mi chłopaka. Umawia mnie z synami jej znajomych. Czy ona nie rozumie, że nie potrzebuje chłopaka? Kto by chciał takiego potwora jak ja?! Ok. Ona myśli, że będę taka jak córki jej znajomych. Jestem, ale na swój sposób. Robię to co inne. Chodzę na zakupy. Maluje się. Nie uwarzam, że jestem aż tak brzydka. Jednak nie wychodze z domu bez makijażu. Szczerze, kto jest pewień swojej twarzy naturalnej?!
-Musie cie poznasz. Wkońcu mamy zrobić zadanie-uśmiechnął się lekko. OMG. Ale nieziemsko wygląda. Po prostu się rozplywam.
-Nie. Jestem zajeda.-skłamałam.
Nie chce z nim coś mieć wspólnego. Po pierwsze to nie moja liga, a po drugie widziałam jej wzrok jak przydzielono mnie do zadania domowego z Zayn'em. To znaczy "będziesz z Zayn'em choć minute, zabije". Nie chce znow tego przeżywać. Do dziś nie mogę pomyśleć o Niall'e (przyjaciel z dzieciństwa), bo robi mi życie w piekle. Nie dzięki. Wole uniknąć tego.
Nikogo nie było na korytarzu.
Poczułam, że ktoś zatrzymuje mnie przez złapanie mnie za nadgarstek. Lewy nadgarstkek. Tam mam moje blizny. Pamiątki po ludziach. Ślad po ludziach którzy zniszczyły mi życie. Jeszcze został ślad. Nowa rana. Nowa pamiątka.
Odwróciłam się. Zdziwiona jestem. To Zayn. Co chce ode mnie?! Może zauważył coś?! Przecież kryłam tą tajemnice. Nikt nie widzi tych ran. A może chce się zapytać o to zadanie domowe?!
-Yymmm hej?-powiedziałam zdziwioną miną.
-Czemu to zrobilaś?-zapytał.
-Ale co?-zapytałam. Udawałam, że nie wiem o co mu chodzi.
-To.-wskazał na moje pocięte nadgarstki.
-Sprawiło mi to przyjemność.
-Pomogło?-zapytał podnodząć swoje piwne oczy. Są takie tajemnicze, ale też śmiałe.
-Tak. Zawsze mi to pomaga.-odpowiedziałam, a on puścił mój nadgarstek.
Cisza. Głucha cisza. Lubię ją. Jednak w tej chwili ciszy nie mogłam wytrzymać. Zauważyłam, że jest pusto na korytarzu. Jak to jest, jeśli nie chce nikogo widzieć to są, ale jak chce, żeby ktoś tu był to pustka. Nikogo nie ma. Bosz.
Tą gluchą cisze przerwał Zayn. Nie wiedziałam co powie. Jedyne o czym marze to leżeć na łóżku i czytać książki lub siedzieć na laptopie.
-Odprowadze cie-zaproponował.
-Nie, dzięki. Sama pójdę.-powiedziałam uśmiechając się.
Nie chodzi o to, że jakiś chłopak (którego nie znam) odprowadzi mnie do domu. Tylko o reakcje Emmy. Ona na siłe szuka mi chłopaka. Umawia mnie z synami jej znajomych. Czy ona nie rozumie, że nie potrzebuje chłopaka? Kto by chciał takiego potwora jak ja?! Ok. Ona myśli, że będę taka jak córki jej znajomych. Jestem, ale na swój sposób. Robię to co inne. Chodzę na zakupy. Maluje się. Nie uwarzam, że jestem aż tak brzydka. Jednak nie wychodze z domu bez makijażu. Szczerze, kto jest pewień swojej twarzy naturalnej?!
-Musie cie poznasz. Wkońcu mamy zrobić zadanie-uśmiechnął się lekko. OMG. Ale nieziemsko wygląda. Po prostu się rozplywam.
-Nie. Jestem zajeda.-skłamałam.
Nie chce z nim coś mieć wspólnego. Po pierwsze to nie moja liga, a po drugie widziałam jej wzrok jak przydzielono mnie do zadania domowego z Zayn'em. To znaczy "będziesz z Zayn'em choć minute, zabije". Nie chce znow tego przeżywać. Do dziś nie mogę pomyśleć o Niall'e (przyjaciel z dzieciństwa), bo robi mi życie w piekle. Nie dzięki. Wole uniknąć tego.
Siedziałam z Alaric'iem
przed telewizorem. Taty ani Emmy nie było. Normalka. Było już po
dwudziestej. Jedliśmy popcorn i oglądaliśmy film. Leciał "Bad Boy". Mój
ulubiony film. Z komedii kocham ten. Okazało się, że Alaric też go lubi.
Chłop ma gust-zaśmiałam się z tego co pomyślałam.
Gdy film się skończył chcieliśmy jeszcze obejrzeć drugą część. Była dwudziesta druga. Tata i Emma wrocili. Powiedzieli, że mamy iść spać, bo jutro szkoła. Zaśmialiśmy się. Jednak poszliśmy do swoich pokoi. Znaczy ja do swojego, a Alaric do gościnego.
Jest grubo po jedynastej. Już się umyłam. Weszłam na łóżko i przykryłam się kocem. Wyłączyłam światło. Zamknęłam oczy i zaspęłam.
Gdy film się skończył chcieliśmy jeszcze obejrzeć drugą część. Była dwudziesta druga. Tata i Emma wrocili. Powiedzieli, że mamy iść spać, bo jutro szkoła. Zaśmialiśmy się. Jednak poszliśmy do swoich pokoi. Znaczy ja do swojego, a Alaric do gościnego.
Jest grubo po jedynastej. Już się umyłam. Weszłam na łóżko i przykryłam się kocem. Wyłączyłam światło. Zamknęłam oczy i zaspęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz