Nie chce do szkoły. Do
tej mordowni. Nie mam siły do nich. Boże, daj mi siłę. Popatrzałam na
zegarek w telefonie. Piętnaście po siódmej. Ja pierdole! Szybko ubrałam
się. Wybrałam czarne rurki i fioletową bokserke. Na nogi założyłam
czarne trampki. Pobiegłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż. Potem
pobiegłam na dół. Ucałowałam tatę i wybiegłam do szkoły mam jakieś 25
minut. Więc musiałam pobieć.
Jestem! Jest. Mam
jeszcze 5 minut. Podeszłam w strone klasy. Mam teraz matme. Poczułam, że
dostałam esa.Wciągnęłam z torby telefon. To co zobaczyłam było dość
dziwne.
Od:Nieznany numer
Pięknie dziś wygladaś ;)
Od:Nieznany numer
Pięknie dziś wygladaś ;)
Do: Nieznany numer
Ktoś ty? O.o
Ktoś ty? O.o
Uśmiechnęłam się. Ciekawe od kogo?! Może to żart . Lecz i tak poprawił mi humor.
-Ooo, to ma emocję-powiedziała Kath. Jak ona działa mi na nerwy.
-Co?! Nie umiesz mówisz? Mama cie nie nauczyła? Ups! Przecież ona nie żyje-powiedziała z udawanym zamartwianiem się.-A no tak. Przecież nie żyje, a to przez ciebie.-Śmiała się. Po prostu się zaśmiała. Mam ochotę jej przywalić. Tak. Nie. Nie mogę. Uciekam do łazienki. Zamknęłam się w kabinie. Po cichu płakałam. Nie mogłam tego znieść. Po pewnym czasie znikł ból jaki miałam w sobie. Teraz jestem spokojna. Coś usłyszałam. Jakieś laski są w łazience. Spoko. Drzwi od łazienki z wielkim hukiem się odworzyły. Chyba ten ktoś jest wczegły.
-Wyjazd laski.-to głos Zayn'a. Co on tu robi?! Czy słyszał jak Kath wytarła się na mnie?! Czemu tu przyszedł?!
Dziewczyny były obuzone, jednak opuścili ją.
-Stella jesteś tu?-zapytał odwiercając drzwi od każdej kabiny. Zbliżał się do ostatniej, gdzie siedziałam.
-Czego chcesz?-zapytałam czując ten ból.
-Pogadać-zatrzymał się.
-Daj mi spokój!-wykrzyczałam.
Cisza. Głucha cisza. Oddychałam spokojnie. Jednak nie wytrzymałam. Po cichu płakałam. I znów usłyszałam jego głos.
-Stella. Proszę, wpuść mnie. Stella!-Walił
-Nic mi nie jest. Idź już, proszę.
-Wpuść mnie, proszę.-powierzał już uspokojony. Nie walił już do drzwi. Nie odtworzyłam. Nie chce. Nie teraz. Chce być sama. Może wyjdę z nową blisną. Nową raną na ręce. Nową pamiątke.
-Nie pójdę.-powiedział opierając się o drzwi.
Czemu nie odejście?! Przecież nawet się nie znamy.
-Wpuść mnie, proszę.-nie odpowiedziałam. Nie chce nikogo widzieć-Pocięłaś się?
-Nie.
-Masz zamiar?
-Raczej nie.
-Obiecaj mi!
-Nie mogę.
-Słuchaj. Słyszałem jak Kath to powiedziała. Przykro mi, że zmarła twoja matka. Opowieść mi o niej.
-Nie wiem jaka była. Wiedziałam tylko, że miała na imię Riv. Mówią, że mam po niej charakter-zaśmialiśmy się tym samym czasie.
-Jeśli ta scena pokazała jaki masz charakter. To bym się bał twojej mamy.-nie odezwałam się. Temat mojej zmarłej matki nie był moim ulubionym.
-Opowiedz mi o sobie.
-Ale co mam ci powiedzieć?-zapytałam nie wiedząc co mówić.
-To co chcesz. Nawet możesz powiedziesz jak ma na imię pies twojej sąsiadki.-zaśmiałam się. On też.
-No to mam na imię jak już wiesz Stella.
-Hej. Czuje się jakby był na spotkaniu AA.-znów śmiech. Chyba chce, żebym mu otworzyła. Nie dam mu za wygraną.
-Tak. Otwieramy klub AA.
-Ale czy jesteś alkoholiczką? Ooo nie ładnie.
-A ty niby nie pijeć ani nie palić?!-przecież widziałam jak pali, a to znak, że też pije.
-Ciiii. Nikt nie musi wiedzieć.
-Ja wiem.
-I tylko ty.-uśmiechnęłam się. Nie musie sprawdzać. Wiem, że też się uśmiecha.-Więc? Odpowiadaj.
-Hymm...No nie wiem. Nie jestem zbyt popularna. Jestem od teraz w klubie AA. No to tyle.-nie umiem się otworzyć przed obcym chłopakiem. Nawet jeśli to najprzystojniejszy chłopak w szkole.
-A dalej?
-Co dalej?!
-Chyba masz przeszłość czy coś?!-usiadł opierając się plecami o drzwi od kabiny.
-Jak miałam trzy lata przyleciałam do Wielkiej Brytanii. Zamieszkałam tu, w rodzinnym mieście mojej matki. Wychowywał mnie ojciec. Sam wszystko ogarnął. Gdy miałam dziewięć lat, tata spodykał się z jakąś laską. Po trzech latach ożenił się z nią. Z Emmą. Po pieciu latach są jeszcze razem. Teraz mieszka z nami brat mojego ojca, Alaric.
-Zaraz...Przecież...To znaczy...-nie mógł znaleźć słowa.
-Tak. Ten kolo który uczy angielskiego to mój wujek.
-Nieźle. Czy mógłbym liczyć na piątkę u niego po znajomości?!-zapytał śmiejąc się. A ja zaśmiałam się.
-haha nie!-odpowiedziałam szybko.
-Będę smutać.
-Oj. Nie bądź smutny.
-To mi obiecaj!
Po tych słowach zamilkł. Ja też. Popatrzyłam na ekran telefonu. Jest już trzydzieści minut po ósmej. Już pół godziny trwa lekcja. Nie zbyt lubię matmy. Jednak ciekawi mnie czemu tu przyszedł?! Jakoś gdy Kath mnie wyzywała nikt nie zareakował. A Zayn przyszedł. A może się martwi? Stella kto by o ciebie się martwił?!
-Czemu przyszłeś tu?-zapytałam z ciekawością.
-Nie wiem. Tak jakoś. Chce wiedzieć jak się czujesz . Chciałem cie pocieszyć. Nawet nie wiem jak się czuje człowiek po śmierci matki.-powiedział ze smutkiem.-Nie wiem jak się czuje osoba, która nie poczuje ciepła matki, która nie pocałuje matki.-wymieniał, a ja nie wytrzymałam. Zaczęłam płakać.
Otworzyłam drzwi od kabiny. Zayn chyba stał. Czekał na mnie. Z żalem w tych pięknych brązowych oczach. Rzudziłam się na jego szyje. Nie wiem czemu. To był impuls. Tylko impuls. Przytulił mnie mocno. Czułam jego ciepło. Ciepło z jego ciała. Nie umiem opanować łez. Łzy same płynęły. Coś we mnie pękło. Płakałam wtulona w jego tors. On tylko przyszagną mnie do siebie i uciszał. Swoją dłoń położył na mojej głowie przy tym pocałował mnie czubek głowy. Drugą trzymał moją talie.
Nie wiem ile tu staliśmy. Łzy znikły. Znikł ten ból. Chce, żeby to trwało wiecznie. Jednak zaraz odkleje się od niego, ponieważ przypomniałam sobie coś. Raczej ktoś. Kath. Nie chce, żeby znów mnie zgnoiła. Dziś nie mam siły na nią.
Dzwonek. Serio?! Kurwa serio?! No fajnie. W tym momencie musiał zadzwonić?! Ja to mam szczęście.
Usłyszałam, że jakieś laski wchodzą do łazienki. Gadały o czymś. Pewnie o tym jak Kath zgnoiła mnie przy wszystkich.
-Serio po tych słowach uciekła?-powiedziała jakaś laska otwierając drzwi.
-No. Podobno się poryczała.
Dziewczyny ze śmiechem idą w strone kabin. Odwróciłam głowę do nich. Ich miny są bez cenne. Chciałam zobaczyć co zrobią. Tylko spościły głowy przy tym zmieniając temat.
-Słyszałasz, że Charles zerwał z Asked?!-powiedziała jedna z nich.
-Tak. Podobno zdradziła go z Jev'em.
Bosz. Serio?! Serio jestem w tej szkole?! Znam je od nie wiem ilu lat. I zawsze, po prostu zawsze plotkują. Chcieli plotkować o mnie jednak mnie zauważyli i zmienili temat. Typowe.
Wyszłam z łazienki. Nie obchodziło mnie czy Zayn pójdzie czy nie. Zabolało mnie to, że się śmieją.
Pójdę pod klasie i zapomne o tym. Będzie zachowywać się jak dawniej. Znaczy, że będę cicho. Będę dla każdego jak duch.
-Ooo, to ma emocję-powiedziała Kath. Jak ona działa mi na nerwy.
-Co?! Nie umiesz mówisz? Mama cie nie nauczyła? Ups! Przecież ona nie żyje-powiedziała z udawanym zamartwianiem się.-A no tak. Przecież nie żyje, a to przez ciebie.-Śmiała się. Po prostu się zaśmiała. Mam ochotę jej przywalić. Tak. Nie. Nie mogę. Uciekam do łazienki. Zamknęłam się w kabinie. Po cichu płakałam. Nie mogłam tego znieść. Po pewnym czasie znikł ból jaki miałam w sobie. Teraz jestem spokojna. Coś usłyszałam. Jakieś laski są w łazience. Spoko. Drzwi od łazienki z wielkim hukiem się odworzyły. Chyba ten ktoś jest wczegły.
-Wyjazd laski.-to głos Zayn'a. Co on tu robi?! Czy słyszał jak Kath wytarła się na mnie?! Czemu tu przyszedł?!
Dziewczyny były obuzone, jednak opuścili ją.
-Stella jesteś tu?-zapytał odwiercając drzwi od każdej kabiny. Zbliżał się do ostatniej, gdzie siedziałam.
-Czego chcesz?-zapytałam czując ten ból.
-Pogadać-zatrzymał się.
-Daj mi spokój!-wykrzyczałam.
Cisza. Głucha cisza. Oddychałam spokojnie. Jednak nie wytrzymałam. Po cichu płakałam. I znów usłyszałam jego głos.
-Stella. Proszę, wpuść mnie. Stella!-Walił
-Nic mi nie jest. Idź już, proszę.
-Wpuść mnie, proszę.-powierzał już uspokojony. Nie walił już do drzwi. Nie odtworzyłam. Nie chce. Nie teraz. Chce być sama. Może wyjdę z nową blisną. Nową raną na ręce. Nową pamiątke.
-Nie pójdę.-powiedział opierając się o drzwi.
Czemu nie odejście?! Przecież nawet się nie znamy.
-Wpuść mnie, proszę.-nie odpowiedziałam. Nie chce nikogo widzieć-Pocięłaś się?
-Nie.
-Masz zamiar?
-Raczej nie.
-Obiecaj mi!
-Nie mogę.
-Słuchaj. Słyszałem jak Kath to powiedziała. Przykro mi, że zmarła twoja matka. Opowieść mi o niej.
-Nie wiem jaka była. Wiedziałam tylko, że miała na imię Riv. Mówią, że mam po niej charakter-zaśmialiśmy się tym samym czasie.
-Jeśli ta scena pokazała jaki masz charakter. To bym się bał twojej mamy.-nie odezwałam się. Temat mojej zmarłej matki nie był moim ulubionym.
-Opowiedz mi o sobie.
-Ale co mam ci powiedzieć?-zapytałam nie wiedząc co mówić.
-To co chcesz. Nawet możesz powiedziesz jak ma na imię pies twojej sąsiadki.-zaśmiałam się. On też.
-No to mam na imię jak już wiesz Stella.
-Hej. Czuje się jakby był na spotkaniu AA.-znów śmiech. Chyba chce, żebym mu otworzyła. Nie dam mu za wygraną.
-Tak. Otwieramy klub AA.
-Ale czy jesteś alkoholiczką? Ooo nie ładnie.
-A ty niby nie pijeć ani nie palić?!-przecież widziałam jak pali, a to znak, że też pije.
-Ciiii. Nikt nie musi wiedzieć.
-Ja wiem.
-I tylko ty.-uśmiechnęłam się. Nie musie sprawdzać. Wiem, że też się uśmiecha.-Więc? Odpowiadaj.
-Hymm...No nie wiem. Nie jestem zbyt popularna. Jestem od teraz w klubie AA. No to tyle.-nie umiem się otworzyć przed obcym chłopakiem. Nawet jeśli to najprzystojniejszy chłopak w szkole.
-A dalej?
-Co dalej?!
-Chyba masz przeszłość czy coś?!-usiadł opierając się plecami o drzwi od kabiny.
-Jak miałam trzy lata przyleciałam do Wielkiej Brytanii. Zamieszkałam tu, w rodzinnym mieście mojej matki. Wychowywał mnie ojciec. Sam wszystko ogarnął. Gdy miałam dziewięć lat, tata spodykał się z jakąś laską. Po trzech latach ożenił się z nią. Z Emmą. Po pieciu latach są jeszcze razem. Teraz mieszka z nami brat mojego ojca, Alaric.
-Zaraz...Przecież...To znaczy...-nie mógł znaleźć słowa.
-Tak. Ten kolo który uczy angielskiego to mój wujek.
-Nieźle. Czy mógłbym liczyć na piątkę u niego po znajomości?!-zapytał śmiejąc się. A ja zaśmiałam się.
-haha nie!-odpowiedziałam szybko.
-Będę smutać.
-Oj. Nie bądź smutny.
-To mi obiecaj!
Po tych słowach zamilkł. Ja też. Popatrzyłam na ekran telefonu. Jest już trzydzieści minut po ósmej. Już pół godziny trwa lekcja. Nie zbyt lubię matmy. Jednak ciekawi mnie czemu tu przyszedł?! Jakoś gdy Kath mnie wyzywała nikt nie zareakował. A Zayn przyszedł. A może się martwi? Stella kto by o ciebie się martwił?!
-Czemu przyszłeś tu?-zapytałam z ciekawością.
-Nie wiem. Tak jakoś. Chce wiedzieć jak się czujesz . Chciałem cie pocieszyć. Nawet nie wiem jak się czuje człowiek po śmierci matki.-powiedział ze smutkiem.-Nie wiem jak się czuje osoba, która nie poczuje ciepła matki, która nie pocałuje matki.-wymieniał, a ja nie wytrzymałam. Zaczęłam płakać.
Otworzyłam drzwi od kabiny. Zayn chyba stał. Czekał na mnie. Z żalem w tych pięknych brązowych oczach. Rzudziłam się na jego szyje. Nie wiem czemu. To był impuls. Tylko impuls. Przytulił mnie mocno. Czułam jego ciepło. Ciepło z jego ciała. Nie umiem opanować łez. Łzy same płynęły. Coś we mnie pękło. Płakałam wtulona w jego tors. On tylko przyszagną mnie do siebie i uciszał. Swoją dłoń położył na mojej głowie przy tym pocałował mnie czubek głowy. Drugą trzymał moją talie.
Nie wiem ile tu staliśmy. Łzy znikły. Znikł ten ból. Chce, żeby to trwało wiecznie. Jednak zaraz odkleje się od niego, ponieważ przypomniałam sobie coś. Raczej ktoś. Kath. Nie chce, żeby znów mnie zgnoiła. Dziś nie mam siły na nią.
Dzwonek. Serio?! Kurwa serio?! No fajnie. W tym momencie musiał zadzwonić?! Ja to mam szczęście.
Usłyszałam, że jakieś laski wchodzą do łazienki. Gadały o czymś. Pewnie o tym jak Kath zgnoiła mnie przy wszystkich.
-Serio po tych słowach uciekła?-powiedziała jakaś laska otwierając drzwi.
-No. Podobno się poryczała.
Dziewczyny ze śmiechem idą w strone kabin. Odwróciłam głowę do nich. Ich miny są bez cenne. Chciałam zobaczyć co zrobią. Tylko spościły głowy przy tym zmieniając temat.
-Słyszałasz, że Charles zerwał z Asked?!-powiedziała jedna z nich.
-Tak. Podobno zdradziła go z Jev'em.
Bosz. Serio?! Serio jestem w tej szkole?! Znam je od nie wiem ilu lat. I zawsze, po prostu zawsze plotkują. Chcieli plotkować o mnie jednak mnie zauważyli i zmienili temat. Typowe.
Wyszłam z łazienki. Nie obchodziło mnie czy Zayn pójdzie czy nie. Zabolało mnie to, że się śmieją.
Pójdę pod klasie i zapomne o tym. Będzie zachowywać się jak dawniej. Znaczy, że będę cicho. Będę dla każdego jak duch.
Teraz mam angielski.
Czyli będę widzieć się z Alaric'iem. Mam nadzieje, że nie słyszał jak
Kath drwi ze mnie. Jakby ktoś by jej nie znał to by powiedział, że ma te
dni w miesiącu.
Alaric otworzył klasie. Wparowali do klasy jak zwierzęta. Czy ja chodzie do tej klasy czy pomyliłam sale i klasie?!
Każdy już usiadł.
-Ok klaso. Zaczynamy lekcję-klazną w swoje dłonie.
Zayn'a na szczęście nie było. Ciekawe gdzie jest?! Nie ważne. To nie moja sprawa. Pewnie mówi jak płakałam. Jaka jestem słaba. Jednak wydał się miły. A może to tylko maska?! Tylko stwarzał takie pozory?!
Po piętnastu minutach wszedł nie kto inny jak Zayn. Coś do niego tak wogóle czuje?! Nienawidzi?! A może coś innego?! Chce, żeby dał mi spokój. Chce, żeby było jak dawniej. Zero problemów. Teraz cała klasa uważa mnie za pojebaną dziwaczkę, bo udarzyłam Kath. Ale jak Kath mnie wyzywa i te sprawy to nic nie robią. To nie feir.
-Sorry!-powiedział Zayn do Alaric'a. Przepraszam, pana Alaric'a.
Cicho się zaśmiałam. Nie tylko ja, bo też cała klasa.
-Siadaj!-powiedział nerwowo Alaric.
Gdy szedł złapaliśmy wzrokowy kontakt. Jego ciemne piwne oczy z moimi brązowo-zielonymi. Niezwykłe. Chce, żeby ta chwila trwała wiecznie.
-Może jeszcze wysłać ci zaproszenie.-powiedział wczegły.
-Ok. Spoko. Siadam.
Dziwne. Czemu Alaric jest wczegły na Zayn'a? Czy coś zrobił? To mnie ciekawi.
Dziwne. Zayn nie idzie w strone ławki Kath. Tylko w MOJĄ strone. Nie! Usiądź tam! Nie tu! Proszę! Nie zniosię dalej słów Kath. Nie mogę. Nie chce.
Zayn szedł w moją stronę. Nie wiem czy mam być szczęśliwa czy mam być na niego zła?!
Usiadł koło mnie. Nie chce patrzeć na jego przystoiną twarz. W jego piwne oczy. Rano to był impuls. Dopuki Kath się z nim się nie znudzi, nie będę do niego gadać.
-Hej Stella-powiedział z niepewnym uśmiechem.
Nie odpowiedziałam. Bałam się co zrobi Kath jeśli zobaczy mnie rozmawiającą z Zayn'em. Jeśli wymyśli kolejną plotkę?! To nie na moje netwy.
Unikam wzroku Zayn'a, jak woda ogień. Nie chce się spalić.
Tak skończyła się ostatnia lekcja w początek weekendu. Marzyłam, żeby przeżyć ten tysień. Przeżyłam. Przez reszte dnia, no i też dwa dni nie wychodzie ani z łóżka ani z domu.
Alaric otworzył klasie. Wparowali do klasy jak zwierzęta. Czy ja chodzie do tej klasy czy pomyliłam sale i klasie?!
Każdy już usiadł.
-Ok klaso. Zaczynamy lekcję-klazną w swoje dłonie.
Zayn'a na szczęście nie było. Ciekawe gdzie jest?! Nie ważne. To nie moja sprawa. Pewnie mówi jak płakałam. Jaka jestem słaba. Jednak wydał się miły. A może to tylko maska?! Tylko stwarzał takie pozory?!
Po piętnastu minutach wszedł nie kto inny jak Zayn. Coś do niego tak wogóle czuje?! Nienawidzi?! A może coś innego?! Chce, żeby dał mi spokój. Chce, żeby było jak dawniej. Zero problemów. Teraz cała klasa uważa mnie za pojebaną dziwaczkę, bo udarzyłam Kath. Ale jak Kath mnie wyzywa i te sprawy to nic nie robią. To nie feir.
-Sorry!-powiedział Zayn do Alaric'a. Przepraszam, pana Alaric'a.
Cicho się zaśmiałam. Nie tylko ja, bo też cała klasa.
-Siadaj!-powiedział nerwowo Alaric.
Gdy szedł złapaliśmy wzrokowy kontakt. Jego ciemne piwne oczy z moimi brązowo-zielonymi. Niezwykłe. Chce, żeby ta chwila trwała wiecznie.
-Może jeszcze wysłać ci zaproszenie.-powiedział wczegły.
-Ok. Spoko. Siadam.
Dziwne. Czemu Alaric jest wczegły na Zayn'a? Czy coś zrobił? To mnie ciekawi.
Dziwne. Zayn nie idzie w strone ławki Kath. Tylko w MOJĄ strone. Nie! Usiądź tam! Nie tu! Proszę! Nie zniosię dalej słów Kath. Nie mogę. Nie chce.
Zayn szedł w moją stronę. Nie wiem czy mam być szczęśliwa czy mam być na niego zła?!
Usiadł koło mnie. Nie chce patrzeć na jego przystoiną twarz. W jego piwne oczy. Rano to był impuls. Dopuki Kath się z nim się nie znudzi, nie będę do niego gadać.
-Hej Stella-powiedział z niepewnym uśmiechem.
Nie odpowiedziałam. Bałam się co zrobi Kath jeśli zobaczy mnie rozmawiającą z Zayn'em. Jeśli wymyśli kolejną plotkę?! To nie na moje netwy.
Unikam wzroku Zayn'a, jak woda ogień. Nie chce się spalić.
Tak skończyła się ostatnia lekcja w początek weekendu. Marzyłam, żeby przeżyć ten tysień. Przeżyłam. Przez reszte dnia, no i też dwa dni nie wychodzie ani z łóżka ani z domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz