Jest już trzecia nad
ranem. Czas demonów-tak mówiła babcia, gdy chciała mnie wygonisz do
łóżka jak oglądałam do tej godziny telewizor.
Leże na łóżku. Nie mogę zasnąć. Postanowiłam iść do kuchni, napić się wody.
Nagle usłyszałam jakiś hałas z góry. Szybko zareagowałam. Wiem, powinnam zostać w kuchni. Ale posłuchałam serca. Przez te oglądanie takich filmów, zawsze kończy się, że osoba która jest w kuchni, jest zamordowana.
Wrzałam szybko kij bejsbolowy-metalowy. Ojciec bał się o nas. Bał się, że jak on jest w pracy do późna, zostawia nas bez obrony. Wiadomo, że kij jest bezpieczny. A nie trzeba mieć pozwolenia.
Powoli weszłam po schodach. Hałas dochodził z mojego pokoju. Drzwi są otwarte. Pokoju jest ciemno. Nie zaświecie. Będę musiała to załatwić po ciemku. Zauważyłam, że okno jest otwarte. Więc to nie nikt z domu.
Boję się. Ale nie tak, że jak boją, że ktoś mnie zamorduje. Raczej strach połączone z adrenaliną. Tak, właśnie tego zdania szukałam. Zacisnęłam mocno kij. Przekroczyłam bruk pokoju. Wzrokiem szukałam kto tu jest. Jeśli to włamywacz? Na filmach zawsze giną osoby co się bronią przed nimi, dość. Moja podświadomość wariuje takich chwilach.
Widzie postać. Nie wiem kto to. Ta postać zbliża się do mnie. Nie myśl, uderz. Szybko zamachałam się i uderzyłam, tak jak robią zawodowcy. Trafiłam w brzuch. Postać upadła. Na pewno bolało. Przecież to metalowy kij. Nie drewno.
Sykną. Gdy poczułam, że nic mi nie zrobi. Zaświeciłam światło.
-O kurwa!-tylko to powiedziałam zasłaniając usta ręką.
Leżał (raczej zdychał z bólu) na podłoże nie to inny jak Malik.
Szybko odłożyłam kij i pomogłam mu położyć się na moim łóżku. Trzymał się za brzuch. Po prostu zwijał się z bólu.
-Tak wita się gości?-zapytał trzymając się za brzuch. Mówiąc to zacisnął zęby.
-Przepraszam, nie wychodź stąd-odpowiedziałam zamykając drzwi na klucz.
-Nie mam jak iść-zawarczał.
Pobiegłam do mojej łazienki. Otworzyłam lustrzane szafkę, która widzi nad umywalką.
Wżęłam z niej tabletki przeciw bólowe i bandaż. Z szafki, która jest połączona z umywalką, wżęłam białą szmatkę. Podstawiłam ją pod kran. Ustawiłam ją na wodę lodowatą.
Gdy wycisnęłam wodę ze szmatki, poszłam do mojego pokoju.
-Bardzo boli?-zapytałam, gdy go opatrywałam.
-A jak kurwa myślisz?-zapytał patrząc na sufit.
Jest wkurwiony. No ładnie Stella, jakiś chłopak tobą się zainteresował, a ty potraktowałaś go kijem bejsbolowym.
-Przepraszam-powiedziałam kładąc lodowatą szmatkę na jego umięśnionym brzuchu.
Gdy popatrzał na mnie, jego oczy wyjaśniały.
Po opatrzeniu go,
siedziałam w fotelu. Usiadłam po turecku. Czytam książkę. Jednak nie
mogę się skupić na niej. Myślę o nim, o Zayn'nie. Popatrzałam na niego.
Leży bez ruchu na moim łóżku założoną lewą rękę za głowę. Leże na łóżku. Nie mogę zasnąć. Postanowiłam iść do kuchni, napić się wody.
Nagle usłyszałam jakiś hałas z góry. Szybko zareagowałam. Wiem, powinnam zostać w kuchni. Ale posłuchałam serca. Przez te oglądanie takich filmów, zawsze kończy się, że osoba która jest w kuchni, jest zamordowana.
Wrzałam szybko kij bejsbolowy-metalowy. Ojciec bał się o nas. Bał się, że jak on jest w pracy do późna, zostawia nas bez obrony. Wiadomo, że kij jest bezpieczny. A nie trzeba mieć pozwolenia.
Powoli weszłam po schodach. Hałas dochodził z mojego pokoju. Drzwi są otwarte. Pokoju jest ciemno. Nie zaświecie. Będę musiała to załatwić po ciemku. Zauważyłam, że okno jest otwarte. Więc to nie nikt z domu.
Boję się. Ale nie tak, że jak boją, że ktoś mnie zamorduje. Raczej strach połączone z adrenaliną. Tak, właśnie tego zdania szukałam. Zacisnęłam mocno kij. Przekroczyłam bruk pokoju. Wzrokiem szukałam kto tu jest. Jeśli to włamywacz? Na filmach zawsze giną osoby co się bronią przed nimi, dość. Moja podświadomość wariuje takich chwilach.
Widzie postać. Nie wiem kto to. Ta postać zbliża się do mnie. Nie myśl, uderz. Szybko zamachałam się i uderzyłam, tak jak robią zawodowcy. Trafiłam w brzuch. Postać upadła. Na pewno bolało. Przecież to metalowy kij. Nie drewno.
Sykną. Gdy poczułam, że nic mi nie zrobi. Zaświeciłam światło.
-O kurwa!-tylko to powiedziałam zasłaniając usta ręką.
Leżał (raczej zdychał z bólu) na podłoże nie to inny jak Malik.
Szybko odłożyłam kij i pomogłam mu położyć się na moim łóżku. Trzymał się za brzuch. Po prostu zwijał się z bólu.
-Tak wita się gości?-zapytał trzymając się za brzuch. Mówiąc to zacisnął zęby.
-Przepraszam, nie wychodź stąd-odpowiedziałam zamykając drzwi na klucz.
-Nie mam jak iść-zawarczał.
Pobiegłam do mojej łazienki. Otworzyłam lustrzane szafkę, która widzi nad umywalką.
Wżęłam z niej tabletki przeciw bólowe i bandaż. Z szafki, która jest połączona z umywalką, wżęłam białą szmatkę. Podstawiłam ją pod kran. Ustawiłam ją na wodę lodowatą.
Gdy wycisnęłam wodę ze szmatki, poszłam do mojego pokoju.
-Bardzo boli?-zapytałam, gdy go opatrywałam.
-A jak kurwa myślisz?-zapytał patrząc na sufit.
Jest wkurwiony. No ładnie Stella, jakiś chłopak tobą się zainteresował, a ty potraktowałaś go kijem bejsbolowym.
-Przepraszam-powiedziałam kładąc lodowatą szmatkę na jego umięśnionym brzuchu.
Gdy popatrzał na mnie, jego oczy wyjaśniały.
Bym poszła spać, ale jest na łóżku. CO może mi zrobić?
-Nie udawaj, że czytasz. Chodź-poklepał miejsce koło niego.
-Skąd wiesz, że nie czytam?-zapytałam.
-Widzę po twoich oczach-popatrzył się na mnie tymi jego oczami, już normalnego koloru.
Odłożyłam książkę na biurko i wykonałam jego rozkaz.
Położyłam się po prawej stronie, bo lewą ziają Zayn. Przykryłam się.
Nie chcę patrzyć w jego oczy. Boję się, że znów pociemniały. Nie mam odwagi no to.
Zastanawiam się jak to wygląda. Dziewczyna, która nie ma znajomych i obok jej chłopak, który jest popularny i ma na zawołanie każdą dziewczynę.
Usłyszałam dźwięk rozsuwania bluzy. Czy będzie ze mną spał? Nie, nie mam ochoty ani siły go wykaniac. Tylko mnie jedno zastanawia, czemu do mnie przyszedł?
Usłyszałam, a nawet poczułam, że się położył.
-Dobranoc księżniczko-powiedział przytulając się do mnie na tak zwaną łyżeczkę.
-Nie jestem nią-odpowiedziałam.
-Dla mnie jesteś-powiedział całując mnie w szyję.
-Dobranoc-odpowiedziałam, ta rozmowa jest już skończona.
Może babcia miała racje? Może demony budzą się po trzeciej w noc?
Z tych przemyśleń nic nie pozostało, bo już odpłynęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz