poniedziałek, 24 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ IX

Boję się. Tak cholernie się boję.
Włamał się do domu, też może włamać się do mojego pokoju. Walenie ustało. Usiadłam na łóżku krzyżując nogi.
Po kilku minutach otworzyły się z wielkim hukiem drzwi. Na progu stał Zayn. Światło z korytaca ledwie docierało. W moim pokoju było ciemno. Nie widzę twarzy, jednak po budowie ciała mogę stwierdzić, że to Zayn. Mogę się domyślić, że jego oczy pociemniały.
Podszedł do mnie. Co mi zrobi?! Może uderzy mnie w twarz?! A może zabije?!
-Ubiorej się!-krzyknął na mnie.
-Nie!-też krzyknęłam. Nie wiem skąd mam tyle odwagi.
-Nie?-zapytał wciegły.
Podszedł do mnie bliżej. Czułam jego oddech. Czułam jego zapach. Czułam jego wzrok. Czułam każdą jego emocje.
Przybliżał się coraz bardzej. Ja natomiast odszuwałam się od niego. Nie chcę wiedzieć co mi zrobi. Może to sen?!
Jestem już na zgraju łóżka. Nie mam gdzie ucieknac.
Mulat usiadł na łóżku. Wyją coś.
Stał. Podszedł do drzwi, gdzie koło nich jest wyłącznik światła. Włączył je. Zpowrotem wrócił na skraj łóżka. Teraz widzę co wyciągną. Papieros.Wyłożył papierosa do ust. Wyciągną z kieszeni kurtki zapalniczkę. Podpalił papierosa. Palił w moim pokoju. Jak może?! Nie dość, że się włamał to jeszcze pali w moim pokoju! Co ja zrobiłam, że Boże mnie pokarałesz nim?!
Skończył papierosa. Wreszcie!
-Jeszcze raz ci powiem, bo chyba nie zrozumiałaś. Ubiorej się- powiedział spokojnym głosem.
-Ale...-nie. Walka z nim nie ma sensu.-Daj mi chwilę. Musieli się ogarnąć.-powiedziałam po czym ruszyłam do łazienki.
-Grzeczna dziewczynka-powiedział z uśmiechem złego chłopca.-Będę na dole!-zakrzyszał gdy zamknęłam drzwi od łazienki.
Wykąpana i sucha wróciłam do pokoju. Zauważyłam mój telefon. Może zadzwonie do Alaric'a? Jednak Malik, by mi nie dał spokoju!
Tą myśl przerwał mulat, który wchodził po schodach. Szybko podeszłam do szafy zostawiająć telefon ma łóżku.
-Gotowa?-zapytał nie wchodząc do mojego pokoju.
-Nie wchodź!
-A bo co mi...-wszedł. No fajnie.-Ooo-powiedział zagwistując na mój widok. Przecież powiedziałam, że ma nie wchodzić!-Stejmi ten ręcznik. Zostajemy w domu.-ten jego uśmiech.
-Zapomniałesz? Mamy gdzieś idź-uśmiechnęłam się z krymazem.
-To ubierz coś na siebie. Nie załamuj mnie tym ciałem.
-Przecież ty tu wszedłeś!-czy ja flirtuje? Chyba tak.
-Zaraz się rozbiorę.
-Zapomni!-powiedziałam to zamykając drzwi.
Uśmiechnęłam się. No nieźle. Ta się z nim pogadać normalnie. A nawet poflirtować. Nie! Dość! O czym ja myślę?!
Ubrałam czarny stajnik, a na to błękitną opcisłą koszulkę zawiązaną na subek, czarne rybacki z paskiem i łańcuszkiem. Na nogi ubrałam białe Air Maxy. Poszłam jeszcze do łazienki, aby zrobić makijaż. Ok. Jestem gotowa.
Zeszłam na dół.
-Wow!-powiedział tylko to.
Ja natomiast puszciłam głowę, aby mulat nie zauważył mojego uśmiechu.
Zamknęłam drzwi od domu i powędrowałam za mulatem. Gdy poszłam do jego auta, odważył mi drzwi. Powiem, że zaimponował mi. Lekko się uśmiechnęłam do niego. Wsiadłem.
Jedziemy w milczeniu. Nie mam o czym nim gadać. Nic nas nie łączy. Więc czemu mnie wybrał? Czy jestem jego ofiarą?
Jedziemy już jakieś dwadzieścia minut.
Wkońcu zatrzymaliśmy się. Zaparkował czarnego Mustanga na parkingu. Zauważyłam, że jest mnóstwo aut. Gdzie mnie zabiera?
Zayn wysiadł i szybko podbiegł do drzwi samochodu pasażera. No, no. Ładnie. Jakby nie było tej sytuacji, to bym pomyślała, że chcę mi zaimponować.
Otworzył mi drzwi. Wysłam z auta. Mulat wzął mnie za rękę. Czy to tak imponuje dziewczyną?!
Wciągną mnie do ciemnej alejki. Na pewno mnie zamorduje! Czy będą mnie słyszeć?
Czekałam na najgorze. Jednak się myliłam. Zayn zabrał mnie pod metalowe drzwi. Przed nimi stali ludzie. Różni ludzie. Większość jest wytatuowana. Przybliżyłam się do Malika. Ci ludzie są przerażająci. Mulat tylko się uśmiechnął do mnie. Ocknełam się. Odrzunełam się od niego.
Przed drzwiami stał potężny, łysy czarnoskóry ochroniarz z krzyzowanymi rękami. Ubrany jest w czarną opisałą koszulke. Idealnie podkreśla jego mięśnie. Ma jakieś trzydzieści, może wieszej.
-Siema stary!-przywitał się jak na chłopaków przystało.
-Siema, wchodz-bramkarz wpuścił go.-Ona jest z tobą?-zapytał zatrzymując mnie.
-Tak!-powiedział Zayn pociągając mnie za nadgarstek.
Szliśmy przez długi, wąski korytaz. Pomalowany chyba na czarno. Nie wiem. Ściany są pokryte licznymi graffiti.
Wyszliśmy z korytarza do dłużej, a tak dokładniej ogromnej sali. Chyba to była fabryka.
Prowadził mnie na górę. Na schodach zobaczyłam kilku chłopaków z mojej szkoły. No nieźle!
Na górze jest mniej tłoczno niż na dole. Czy to dla VIP'ów?
Po prawej stronie jest stoły bilardowe. Po lewej są barierki. A na środku stoliki. Tylko jeden nie jest zajęty. Zayn znów pociągnął mnie za nadgarstek. Nie zdziwiła bym się, gdym miała po tym siniaki.
Usiadłam na przeciwko jego.
-Idę po piwo. Chcesz coś?-mówiąc staną.
-Wishi z colą-powiedziałam kładąc nogę na nogę.
-Na pewno?-zapytał miesząc mnie wzrokiem.
-Tak!
Mulat poszedł w stronę baru, który stai koło stołów bilardowych. Patrze jak brunet zamawia nam napoje.
Oglądam się ze wszystkich stron, że zorientować co się wokół mnie dzieje. Gdy tak rozglądałam się, ktoś mnie złamał za ramię. Niemal moje serce stanęło. Powoli odwróciłam się.
-Mogę się przysiąść?-zapytał brunet o niebieskich oczach.
-Spadaj stąd Liam!-warkną głos za mną. Odwróciłam się.
-Aaa to ona?!-zapytał, jak się dowiedziałam Liam.
-Tak. A teraz spierdalaj!
Liam uniósł dłonie jak na znak, że się poddaje oddalając się.
-No, no. Mnie tylko minutę nie ma, a już chłopaki cię atakują. Musie cię chyba zabierać ze sobą.-zagbił.
-To nie...-nie da mi nawet dokończyć, bo już poszedł głąb klubu.
Jaki dupek! Ale skoro jestem w klubie, może pójdę potańczyć. Wypiłam na hejnał whishi i zeszłam po schodach na dół. Jest duża liczba ludzi. Alkohol chyba zaczął działać, bo czuje się pewna siebie. Nie obchodziło mnie czy ludzie patrzeć jak na wariatke. Chcę się bawić. Dupie mam Zayn'a. Pewnie mnie zostawił dla dziewczyny o blond utlenionych włosach i dużymi bierciami w miniówce odsłaniającą dolną część cała.
Weszłam na parkiet. Czuję, że alkohol wpływa do moich żył. Nie jestem w stresie, ani nie czuje niepewności.
Oglądam jak inni tańczą. Czuje alkohol, papierosy i narkotyki. Nie chcę się wyróżniać z tłumu. I powiem, to duży tłum.
Zaczęłam ruszać biotrami lewo i prawo. Leczyła "Cira-1,2 Step". Kocham tą piosenkę. Przy niej rusza się "sexownie".
Nikt mnie tu nie zna, więc zaczęłam tańczyć. Coś w środku mówiło mi, żebym coś pokazywała. Teraz ma głos serce. Zaczęłam tańczyć. Jednak nie tak jak inni. Tylko inaczej. Bardziej "sexowniej". Tańcze bawiąc się włosami. Nagle poczułam, że ktoś mnie dotykną w plecy. Jednak nie odszuną się. Odwróciłam się, aby sprawdzić kto mnie obejmuje. Nie, raczej obmaszuje.
W moich oczach stał blondyn. Nawet przystojny. Nie widzę jego koloru oczu. Światła klubu oslepiają mnie.
-Hej piękna!-przekrzygiwał muzykę. Ten głos. Gdzie go słyszałam.
-Hej!-odpowiedziełam mu do ucha.
-Zatańczymy?-zapytał docierając się o mnie.
-Jasne!-Zayn pewnie nie będzie zadowolony, ale chcę się odegrać.
Po pięciu utworach opuściłam parkiet. Obadam z sił. Usiadłam na wolnej kanapie. Jest w kolorze białym. Kilka centymetrów dalej stoi szklany stolik. A na nim resztki białego proszku (chyba kokainy).
Patrzę właśnie na ludzi, co są na parkiecie. Jak mogą tak wytrzymać w takiej duchocie?! Zauważyłam, że tańczą ci co widziałam na początku, gdy przyszłam. Chyba lubią tańczyć. Czuje, że ktoś siada obok mnie. Otwarciam głowę. W moich oczach ukazuje się ten sam blondyn. Uśmiecha się. Z grzeczność odzajemnjam uśmiech.
-Jak masz na imię?-zapytał bawiąc się moimi włosami.
-Stella, a ty?-zapytałam, jestem ciekawa.
-Niall-odpowiedzieciał bez namiętnie.
-Znałam jednego o takim imieniu.
-No widzisz. To poznać mnie lepiej jeśli chcieć.-powiedział przybliżając się do mnie.
-Zaraz. Masz na nazwisko Horan?-odsunęłam się przypomniając sobie o przyjacielu z dzieciństwa.
-Tak. A co? Słyszałaś coś o mnie?-zapytał zatrzymując swoją twarz przy mojej.
-O nie. Fuj!-wykrzyknęłam. On był kiedyś jak mój brat. A nie będę się całowała z bratem. Jak to by brzmiało. Fuuj!
-Co jest kur...-nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Nie będę się obmacywala z tobą.-stałam.
-A to czemu?-zapytał wzrokiem zdziwienia.
-Nie pamiętasz mnie? Stella.
-Co? Kiedyś cię przygnołem?
-Nawet za milion lat, nie pójdę z tobą do łóżka.
-Tylko tak mówisz. A w nocy będziesz krzyczeć moje imię-powiedział poruszając brwiami.
-Chyba twoich snach.-powiedziałam zadowolona z siebie.
-W moich snach? Raczej twoich.
-Na serio mnie nie pamiętasz En?!-En to szklud od Niall'a. Tak nazywałam go jak mieszkał w Mitcham.
-Zaraz. Co?! Nikt do mnie nie mówi. Tylko...-urwał przyglądając się mnie.-Stella?-zapytał
-No brawo geniuszu.-powiedziałan sarkastycznie.
-Sorry za...-przerwał. Widać, że był zakłopotany. Złapał jedno ręką za tył głowy. Mina? Bez cenna.-Może od tym zapominamy, ok?
-Ok.-powiedziałam śmiejąc się z tego instytentu. Teraz jest niezręcznie.
-Więc co tam u ciebie?-zapytał zmieniając temat.
-Nic ciekawego-przecież nie powiem mu, że Kath mnie torturuje z Zayn'em.
-Sama tu jesteś?
-Właśnie przyszłam z kimś.
-Ooo! No, no. Kto to taki?-zapytał poruszając brwiami.
-To tylko znajomy!-jestem zirytowana tym.
-To chodźmy do twojego "znajomego"-gdy powiedział "znajomego" zrobił w powietrzu cudzysłów.
Już siedzieliśmy przy stole gdzie zostawił mnie Zayn. Pewnie wyrywa jakąś laskę.
Siedzimy tu jakieś dwadzieścia minut. Gadamy jakby nie minęło cztery lata.
-No proszę, a kogo ja tu widzę?!-ten głos. Mogę rozpoznać go.-Czego chcesz od niej Niall?
Oni się znają? I o co chodzi? Ten głos jest jakby "stary? Zabije cię!".
-To moja stara przyjaciółka-odpowiedzieł blondyn odszuwając się od stołu.
Nagle Zayn uderzył Niall'a, gdy tylko się odwrócił do niego.
-Masz rację. Zasłużyłem!-powiedział Niall dotykając nosa, którego lała się krew.
Czemu Malik uderzył Niall'a? I co ma na myśli, że zasłużył?
-Masz rację. Przez ciebie spędziłem tam pół roku. I wiesz co?! Myślałem o tym. I postanowiłem się zemścić.
-Będziesz ze mną walczyć?-zapytał blondyn.-Przy damie?-pokazał ręką na mnie.
Nim blondyn się odwrócił do bruneta, ten już uderzył go pieńcią w jego policzek. Blondyn upadł dotykając bolacego miejsca. Jednak szybko wstał.
-Na to się tylko stać?!-zagpił brunet.
Wymachiwał pięściami na prawo i lewo. Zayn tego unikał. Tak jakby znał ruchy Niall'ego. Jednak nie moge na to patrzeć. Musie ich rozdzielić. Już tłum jest.
-Przestańcie!-zakrzyzalam, lecz nie słuchali. Tak jakby mnie tu nie było.
Blondyn upadł na ziemię już drugi raz. Jednak po minie Zayn'a nie pozwoli mu stać. Malik jakby wpadł w rutynę. Cały czas go kopał. Musie go powstrzymać.
-Zostaw go!-podbiegłam, żeby ich rozdzielić.
Popatrzałam na Zayn'a, żeby go przytrzymać. Jego oczy? Puste. Jakby nie miał duszy. Z łzami oczach patrzyłam na niego. Jaka jest twarz? Zimna. Bez emocji. Bez niczego.
Tylko mnie odepchną. Upadłam na podłogę.
Nie mam sił. Już nie dam rady. Oczy zamykają mi się.

ROZDZIAŁ VIII

-Hej Alaric!-nie wiem co mam powiedzieć. Dobra, wypale pewnie coś głupiego.-Jak randka?-uśmiechnęłam się zakłopotana.
-Świetnie! A teraz, co on tu robi?- powierzał to w złości. Ale dlaczego?!
-No właśnie, on wychodził-stałam razem z Zayn'em. Popchnęłam go lekko rękami za plecy .
-Ale...-Zayn stał już w drzwiach frontowych.-...mieliśmy zrobisz projekt. Pamiętasz?-zapytał oblizując wargi. Wygląda tak nieziemsko. Nie! Dość!
-Jutro, okey?-zapytałam twierdząco.
-Okey.-powierzał całując mnie w policzek.-Dobranoc Stella.-ten jego uśmiech.-Dobranoc panu!-zakrzyczał podnosząc rękę i puszczając mi oczko.
Zamknęłam drzwi. Czułam, że jestem lekko zaczerwieniona. Odwróciłam się do Alaric'a, który wygląda na bardzo złego. No nieźle! Może znam go od dwóch tygodni, ale wiem jedno o nim. Ma zbyt impulsywny charakter.
-No to...idę na górę -powiedziałam Alaric'owi. On tylko pokiwał głową już włączając telewizor i pijąc piwo.
Jest już północ. Obejrzałam ostatni odcinek "Dawno Dawno Temu". To niesamowity serial. Wszystkie postacie z baśni w jednym świecie. To magiczne. Ukazuje postacie w naszym realnym, bez magii świecie. Ok. Życia to nie bajka! Nie ma happy endów. Zwłaszcza w mojej. Są tylko kłamstwa i tylko kłamstwa.
Ułożyłam się wygodnie pod kocem. Tak wygodnie. Tak miękko. I rozmyślałam nad tym co się wydarzyło między mną, a Zayn'em. Uśmiechnęłam się na myśl co chciał zrobić. Ciekawe czy będzie pamiętał o tym. Czy w szkole będzie się zachowywał normalnie? A może byłam jego rozrywką? Stella, tylko się nie rozmarz! Moja podświadomość ma racje. O czym ja marze?!
Zachowuje się jak jakaś zakochana nastolatka.
Idę spać.
Nagle ktoś zapukał do moich drzwi.Która godzina? Popatrzałam na wyświetlać na telefonie. No chyba robicie sobie jaja?! Jest dziewiąta rano. Jednak nie mam siły na otwieranie. No hej, jest sobota rano. Po trzech pukaniach wszedł Alaric. Przebrany w piżamę. Ma na sobie dół od piżamy i luźną niebieską koszulkę. Jego włosy nie są ułożone. Wszystkie są w nieładzie. Jego oczy są zaspane. Ciekawe kiedy poszedł spać?! Usiadłam na łóżku. Pewnie wyglądam jak on. Zaspane oczy i włosy ze wszystkie strony.
-Stella?-zapytał
-Tak?-zdziwiona podniosłam brew.
-Możemy pogadać?
-Jasne!-powiedziałam zaspanym głosem.
-Może nie tu?-Powiedział siadając na łóżku.
-To gdzie?-zapytałam jeszcze nie wyraźnie.
-Ubiesz się i przejdziemy się gdzieś-uśmiechną się i wyszedł z pokoju.
Ok. To dziwne. Co chce mi powiedzieć? A może jest zły, że tu był Zayn? Albo... Albo co?!
Poszłam się umyć. Myślałam nad Zayn'em. Też nad tym jak Alaric zareagował na Zayn'a. O co mu chodzi? Dobra, wiem, że jestem bratanicą jego, ale, żeby tak zareagował na ucznia, który mnie całuje. To dziwne. Nawet na niego.
Ubrałam czarne obcisłe rurki, granatowe vansy i białą bokserkę. Kok czy coś innego? Albo rozpuszczę włosy. Czarne włosy komponowali się idealnie na mojej koszulce. Jednak nie chce, aby zauważyli, że mam blizny, więc założyłam szarą dużą bluzę. Jest o dużo, dużo większa od mojego rozmialu, ale jest wygodna i też ciepła. A ponieważ jest taka pogoda, że nie wiadomo czy będzie lało czy nie, więc postanowiłam, że ubiorę tą bluzę. Jednak to Anglia, więc pewnie będzie padało.
Jeszcze robię lekki makijaż i już jestem gotowa.
Zeszłam na dół gdzie siedział przy stole Alaric patrząc na telefon. Ciekawe co wyniknie z tej randki. Może będzie mieć dziewczynę? No nieźle, jest tu od dwóch tygodni i będzie mieć dziewczynę, a ja tu mieszkam od dziecka i nie mam nawet znajomych.
Jest już jedynasta. Pewnie tata jest już w pracy, a Emma pewnie jeszcze śpi.
-Chodźmy!-nakazał Alaric.
Jest dwunasta. Siedze w kawiarni z Alaric'em. Kawiarnia jest z widokiem na park. Piękny widok. Od parku dzieli tylko ulica. Można zobaczyć, że koło ławki rośną kwiaty. Głównie fioletowe tulipany. Też żółte tulipany. Idealnie komponują się.
-Słuchaj, przepraszam.-powiedział popijając kawę.
-Co?! Za co?!-o czym on mówi?!
-No, że tak zareagowałem.
-To chyba normalną reakcja wujka-zaśmiałam się. On też.
-Żarty żartami, ale nie o to chodzi.-brzmi poważnie.-Ten Zayn nie jest dla ciebie.
-Co?-zdziwiona podniosłam brew. O czym on mówi?
-Mam kolegę, który pracuję w policji w Londynie. Poprosiłem, aby sprawdził tego całego Zayn'a. I to co się dowiedziałem o nim to bym nawet nie domyślał.-powiedział lekko zdenerwowany.
-Co?!-o czym on kurwa mówi?!-O czy ty mówisz?-jestem zorientowana.
-O tym, że nie jest ciebie wart. Znajdź innego chłopca, proszę.-płakał.
-Ale co on zrobił?-jestem ciekawa.
-Nie chcę ci mówić. Jednak jego przeszłość jest bardzo zla.-mówi jak jakiś opętany.
Powiedziałam Alaric'owi, że sama pójdę do domu. Nie wiem co zrobić. Alaric nie powiedział ani słowa co zrobił Zayn. Co zrobił Zayn, że policja go zatrzymała?! Może zrobił coś bardzo złego?! Może kogoś zamordował albo coś innego?! Co zrobił?! Czemu Alaric tak mnie ostrzega?! Przed czym?!
Autobus zatrzymał się przede mną. Poczekałam aż wszyscy wyjdą z autobusu. Nie zbyt lubię wchodzić do autobusu, gdy każdy wychodzi z niego.
Usiadłam na wolnym miejscu przy oknie. Wyciągnełam słuchawki. Wyłożyłam słuchawki do telefonu. Wpuściłam muzykę. Leci teraz "Nelly-Just A Dream". Kocham tą piosenkę. Opowiada o tym jak jego miłość, jego żona odeszła. Że na zewnątrz jest twardy, lecz w środku jest słaby. To smutne.
Patrzyłam przez szybę na ulice. To wszystko jest dla trudne. Co zrobił Zayn? Coś poważnego? Przed czym chcę mnie uchronić Alaric?
Nagle poczułam, że dostałam esa. Wystraszyłam się. Kto to znów? Tylko dostawałam esy od Niall'a. No dostawałam. Dopóki nie poznał ludzi z Londynu. Od tego czasu nie kontaktuje się ze mną. Czyli jakieś cztery lata. Powinnam usunąć jego esy i numer jednak mam nadzieję, że jeszcze się odezwie.
Popatrzyłam na telefon. O boże. Nie czułam, że ktoś do mnie dzwonił. Mam 11 nieodpieranych połączeń i 5 esów. Odblokowałam telefon i zamarłam.
11 nieodpierantych połączeń: Zayn
5 sms:Zayn
Wcisknełam na esemesy.
Od: Zayn
Siena Stell, wiec kiedy robimy projekt?? ^^ U ciebie? :*
Od: Zayn
Jestes tam?
Od: Zayn
Dzwonie i dzwonie. Czemu nie odbierasz??
Od: Zayn
Odbierz ten cholerny telefon
Od: Zayn
Jeśli nie odbierzesz tego pieprzonego telefonu przyjade i tego porzalujesz.
Tą wiadomość dostałam teraz. O co mu chodzi?! Co ma na myśli mówiąc, że "tego porzałujesz"?!
Autobus się zatrzymał. Szybko wysiadłam. Zauważyłam na przystanku Kath. Samą. Nie jest mi jej nawet żal.
Szybkim krokiem poszłam do domu. Nie chcę, żeby Zayn robił nic głupiego. Jak na przykład wyłamać drzwi czy coś w tym stylu. Chcę wiedzieć o co chodzi z nim. Alaric powiedział, że zapytał znajomego w policji. To źle wróży. Co on zrobił, że policja była wmierzana?!
Jestem już przy domu. Jest zaparkowane przed domem auto. A dokładnie Mustang z 69 w kolorze czarnym. Pewnie to Zayn'a.
No, mam racje. O maskę samochodu opiera się mulat. Jest ubrany w czarne rurki, białą obciął koszulkę, która idealnie podkreśla jego umięsnony tors. A na to czarną skórzana kurtka. Na nogach na czarne jordany.
-Hej!-powiedziałam nie zręcznie.
-Gdzieś ty była?!-wykrzyknął. Teraz zauważyłam, że ma w ręku papierosa. -Nie krzyś na mnie-cicho powiedziałam puszczając wzrok.
-Będę krzyczeć!-powiedział chropowatym głosem.
Nic nie odpowiedziałam. Może przed tym chciał ochronić Alaric?!
-Kurwa odpowiadaj!-w jego oczach pojawił się gniew. Jego oczy. Jego oczy pociemniały. Co mu zrobiłam?! Przecież był miły, a teraz...
-Byłam z Alaric'em.-odpowiedziałam z dracym głosem.
-Bądź gotowa o ósmej-nakazał i wszedł do auta. Odjechał.
Po "rozmowie" z Zayn'em poszłam do łazienki. Nie wytrzymałam. Musiałam to zrobić. Wszystkie emocje wybuchły. Pojawiła się złość, ale też smutnek. Zamknęłam drzwi od łazienki. Siadłem na stołku i sięgnęłam po żyletke. Wahałam się. Może już za dużo tych blizn? Za dużo krwi może przelałam?
Jednak nie mogę. Muszę.
Żyletka delikatnie dotkneła mojej ręki. Tak dużo blizn jest na niej. Tak wiele. Lecz następna blizna pomoże mi przetrwać ten dzień.
Już dochodzi ósma. Nie zamierzam nigdzie z Malik'iem wyjść. Nawet jeśli ma mnie torturowac.
Alaric z ojcem i Emm'ą wyszli gdzieś. Nie będzie ich do północy. Szczęście,że nie ma Alaric'a. To by było.
Zamknęłam drzwi i okna. Jeszcze raz sprawdziłam. Boję się go. Jak na mnie nad skaszył. To boję się co zrobi jak będzie późno (i pewnie pijany).
Sprawdziłam jeszcze raz.
Ok. Może zachowuje się jak jakąś psycholka, ale boję się.
Schowam się w domu. W bezpiecznym miejscu.
Zkadzilam światło na dole. Poszłam po cichu na górę. Sprawdziłam czy gdzieś się pali światło. Tylko w moim pokoju. Zamknęłam drzwi od mojego pokoju na klucz. Skadzilam światło.
Ok. Jest ciemno. Poświęciłam telefonem, aby znaleźć słuchawki. Włączyłam laptopa. Połączyłam słuchawki i zaczęłam słuchać na słuchawkach muzyki. Leciał "Tyga-Do My Dance".
Wybiła punkt ósma. Wyciszyłam telefon. Zaczyna się masakra.
Nagle ktoś zaczął pukasz. Nie odwarze. Nie ma szans.
Ktoś dzwoni. Przestraszyłam się.
Złapałam się za serce z przerażenia. Spojrzałam na wyświetlać. Jakbym przepowiadała przyszłość. To Zayn. Czy ta mi spokój?!
Nieodpieram. Niech idzie, ale sam. Nie pójdę. Koniec.
Te pukanie stało się co raz mocniejsze. Walił tak mocno, że drzwi pewnie się wyłamią. Jeszcze chwilą, a będę musiała zamówić nowe drzwi. A co powiem ojcu i Emm'ie?! "Przepraszam za nienormalnego kolegę z klasy"?
Wszystko ucichło. Myślę, że już skończył i odejście.
Stanęłam z łóżka. Mimo tego, że myślę, że odsiedl nie zamierzam odważyć drzwi. Podeszłym do okna. Mam pokój z widokiem na ulice. Więc mam idealny widok. Lampa przy moim podwórku słabo oświetlał ulice, ale jednak coś widziałam.
Samochód Zayn'a stał zaparkowany koło mojego domu. Jednak Zayn'a nie widziałam. Coś mi mówi, że nie ma zamiaru odejść.
Zayn podszedł do samochodu. Firanka zasłaniała widok, więc ją lekko odsunęłam. Pewnie pójdzie do samochodu i pojedzie.
Tak myślałam. Jednak się myliłam. Coś zabrał z auta. Ciekawe co?! Popatrzył w stronę mojego okna z uśmiechem złego chłopca.
Szybko odsunęłam się od okna. Lekko adrenalina podskoczyła. Po cichu otworzyłam drzwi. Popatrzyłam czy nie ma nikogo, ale tylko panowała ciemność.
Podeszłam do schodów. Nie chcę narobić hałasu. Coś się dzieje w drzwiach. Chyba Zayn chcę się włamać? On na serio chcę się włamać. Czemu sąsiedzi nie reagują na to?! No hej, nawet policji nie wezwą?!
Drzwi otworzyły się po sekundzie.
Boże. Jak on otworzył je?! Może przed tym chciał Alaric uchronić?! Ale przecież jest bogaty. Więc czemu...
Nie ważne. Zayn wszedł do środka. Rozkląda się. Pewnie szuka włącznika. Znalazł go. Włączył światło.
Ja stałam jak wryta. Moje nogi ani nie drgnęły. Boje się. Kurwa, tak bardzo się boję.
Mulat zaczął wchodzić powoli po schodach. Jeden po drugim.
Jest już w połowie i mnie złapie. Nie tam się. Adrenalina narastała.
Nie mogę się zastanawiać co zrobić. Szybko biegnę do pokoju. Zayn biegnie za mną. Jednak jestem szybka. Zamykam drzwi na klucz.
Malik dobija się. Co teraz?! Co teraz?! Nerwowo chodze po pokoju. Tak zaczyna się horror. Zaraz wyrwie drzwi i zabije mnie piłą mechaniczną.
-Otwórz te cholerne drzwi-rudza klamką od drzwi.
To już mój koniec.

ROZDZIAŁ VII

Siedzie w siwych dresach z napisem "New York" i czarnej bokserze przed telewizorem i jem popcorn. Ojca i Emmy nie było. Emma umówiła Alaric'a z jej znajomą. A sami wyszli do restauracji na "romantyczną kolację".
Tak właśnie spędzam piątkowy wieczór. Bez przyjaciół. Oglądając film. Popijając piwem (tak, tata mi pozwala pić jego piwa). Mogę tylko na weekend jedno. Leciał horror. A tak dokładniej "underworld". Nagle zawibrował mój telefon. Leżał koło mnie. Zobaczyłam, że znów ten sam nieznany numer.
Od: Nieznany numer
Tajemnicy gość który widzi cie w szkole i marzy o tobie ;) Co teraz robisz?
Wow. Ok. Teraz wiem, że to chłopak z mojej szkoły. Nie wiem czy to żart. Może ktoś chce ze mną pogadać, ale się boi reakcji Kath?! Nie, to niemożliwe.
Do: Nieznany numer
Nie wiem kim ty jesteś. I jeśli to żart to sorry, ale się na to nie nabiorę :3
Od: Nieznany numer
To nie zart ;( Nigdy nie zartuje z ladnych lasek :)
Do: Nieznany numer
Więc powiedz mi. Kim ty jesteś?
Od: Nieznany numer
Ale nie odpowiedzialas mi na moje wiec co teraz robisz? :)
Do: Nieznany numer
Nic ciekawego. Właśnie siedzę przed tv i oglądałam jakiś horror.
Do: Nieznany numer
Teraz ty. Kim ty jesteś?
Od: Nieznany numer
Człowiekiem :D
Do: Nieznany numer
Ha ha bardzo śmieszne -_-
Od: Nieznany numer
Sorry :/ jesteś w domu?
Do: Nieznany numer
Tak. A co? O.o
Od: Nieznany numer
Bądź gotowa za 30 minut przyjadę po ciebie :*
Do: Nieznany numer
Co?! Nawet nie wiem kim jesteś. Nie idę nigdzie.
Od: Nieznany numer
Dowiedz sie za 30 minut :)
To jest dziwne. Jednak nie zamierzam nigdzie wychodzić. Może to być podstęp Kath. Naraziłam się jej i teraz chce mnie wywiedź gdzieś. Na pewno. Ale skąd by miała mój numer? Przecież nikt ze szkoły nie ma go. Więc jak go zdobyła?! Może wykradła z dziennika?!
Minęło już dwadzieścia minut. Skończył się już film . Pozamykałam drzwi i okna. Jeszcze raz sprawdziłam. Wyłączyłam telewizor i poszłam na górę. Poszłam na laptopa i położyłam się na łóżku.
Minęło jakieś dziesięć minut, gdy ktoś pukał do drzwi. Pukał? Chyba walił.
Kto to może być?! Przecież tata miał przyjść z Emmą o północy. A Alaric ma klucze. Więc kto może być po drugiej stronie?!
-Już idę!-krzyknęłam z góry odkładając laptopa z kolan.
Zeszłam (raczej pobiegłam) na dół. Powiem szczerze, bałam się. Na dole jest ciemno, a włącznik światła jest dokładnie obok drzwi. Ugh. Te walenie mnie nie uspakajało. Raczej stresowało. Kto normalny wali do drzwi jak opętany?! A może to złodziej?! Albo morderca?!
Raz się żyje. Jeśli mam wybierać między złodziejem, a mordercą, wybieram morderce.
-Już otwieram. Pali się czy...-zatkało mnie. Co on tu robi?! To on wysyłał mi te esy?! Bosz. Niech mi da spokój! Przecież nie odezwałam się nawet słowem do niego dziś. Czy on da mi spokój?
-Czemu nie jesteś gotowa?!-Powiedział patrząc prosto w moje oczy. Zauważyłam, że ma lekko zaczerwienione oczy. Czyli albo jest pijany albo naćpany.
-Bo nigdzie nie idę?!-powiedziałam zirytowana.
-Owszem, idziesz.-powiedział z złośliwym uśmiechem.
-Nie!-zakrzyczałam.
Najpierw jest miły, a teraz przychodzi tu ze swoją arogancją.
Zamknęłam drzwi. W ostatniej chwili zatrzymał to Zayn. Zayn zatrzymał to swoją nogą. Ok. Teraz się boje.
-Więc zostanę!
Wszedł bez mojego pozwolenia. Jaki dupek!
-Co ty robisz?-zapytałam widząc jego na kanapie.
-Siedzę. Więc jaki film oglądamy?-zapytał dokańczając moje piwo.
-Na pewno nie będę oglądać z tobą.-powierzałam stojąc na framudze drzwi od salonu.
-Takie pytanie. Na początku myślałem, że jesteś dziewczyną z moich snów, a teraz mówisz jak jakaś suka. Więc kim jesteś?-powiedział z podpitym głosem.
-Co? O czym ty gadasz?-zapytałam zdziwiona.
-O tym, że mi się podobać. Ale jednak mnie olewasz. Czemu?-zapytał znów patrząc w moje oczy.
-Czemu?! Powiem ci czemu!-miałam dość jego wzroku. Jego pytań. Jego samego. Musie mu to powiedzieć-Ponieważ ty i ja to nie ta sama liga. Ty jesteś bogaty, popularny i może przystojny, ale ja jestem twoim przeciwieństwem. Nie jestem bogata ani popularna, a zwłaszcza ładna.-wykrzyczałam to.
-Co?! Jesteś piękna!-staną-Jaka liga?! Tu nie ma żadnej ligi!
-Daj mi spokój i wyjdź z mojego domu!-jestem zła. Nie na niego, ale na siebie.
-Widzisz?! Uciekasz od problemów
-Wyjdź
-Nie!
-Dlaczego?
-Wyjdę...ale najpierw powiedź mi prawdziwy powód dlaczego mnie unikać.
-Bo...-myślę i myślę. Nie będę tego skrywać-ponieważ ty i Kath...no wiesz...A ja nie chce wejść między was. Więc unikam cie.
-Nie. Kłamiesz.-Cholera! Jak zauważył, że kłamie?! Jestem w tym mistrzynią.
-Ok. Powiem
Usiadłam na kanapie, a on obok mnie. Wpatrywał się w moje oczy.
-Chodzi o Kath. Odkąd pamiętam nastawiała wszystkich przeciwko mnie. W podstawówce, w gimnazjum, a nawet teraz, w liceum nie wiem czemu, ale rozsiewa mnóstwo plotek na mój temat. I przez to nie mam nawet znajomych.-łzy same leciały. Nie mogłam opanować tego. Znów musie to zrobić.
Moje oczy pewnie są czerwone i opuchnięte przez płać. Jego oczy natomiast pociemniały.
Jego kciuk odarł moją łzę na policzku. Lekko się uśmiechną. Odwzajemniłam tym samym. Nagle cała złość minęła.
Jego usta zbliżały się do moich. Nigdy nie poczułam pocałunku. Nie poczułam jego smaku. Nie przejmowałam się, że czuć od niego alkohol. Gdy nasze usta się zbliżały ktoś nam przeszkodził chrząkając. Odwróciliśmy się, aby sprawdzić kim jest nasz przeszkadzający. Zamarłam. Nie wiem co teraz zrobić. Nigdy nie byłam przyłapana z chłopakiem. I co teraz zrobić?! Boże i co teraz?!

ROZDZIAŁ VI

Nie chce do szkoły. Do tej mordowni. Nie mam siły do nich. Boże, daj mi siłę. Popatrzałam na zegarek w telefonie. Piętnaście po siódmej. Ja pierdole! Szybko ubrałam się. Wybrałam czarne rurki i fioletową bokserke. Na nogi założyłam czarne trampki. Pobiegłam do łazienki. Zrobiłam lekki makijaż. Potem pobiegłam na dół. Ucałowałam tatę i wybiegłam do szkoły mam jakieś 25 minut. Więc musiałam pobieć.
Jestem! Jest. Mam jeszcze 5 minut. Podeszłam w strone klasy. Mam teraz matme. Poczułam, że dostałam esa.Wciągnęłam z torby telefon. To co zobaczyłam było dość dziwne.
Od:Nieznany numer
Pięknie dziś wygladaś ;)
Do: Nieznany numer
Ktoś ty? O.o
Uśmiechnęłam się. Ciekawe od kogo?! Może to żart . Lecz i tak poprawił mi humor.
-Ooo, to ma emocję-powiedziała Kath. Jak ona działa mi na nerwy.
-Co?! Nie umiesz mówisz? Mama cie nie nauczyła? Ups! Przecież ona nie żyje-powiedziała z udawanym zamartwianiem się.-A no tak. Przecież nie żyje, a to przez ciebie.-Śmiała się. Po prostu się zaśmiała. Mam ochotę jej przywalić. Tak. Nie. Nie mogę. Uciekam do łazienki. Zamknęłam się w kabinie. Po cichu płakałam. Nie mogłam tego znieść. Po pewnym czasie znikł ból jaki miałam w sobie. Teraz jestem spokojna. Coś usłyszałam. Jakieś laski są w łazience. Spoko. Drzwi od łazienki z wielkim hukiem się odworzyły. Chyba ten ktoś jest wczegły.
-Wyjazd laski.-to głos Zayn'a. Co on tu robi?! Czy słyszał jak Kath wytarła się na mnie?! Czemu tu przyszedł?!
Dziewczyny były obuzone, jednak opuścili ją.
-Stella jesteś tu?-zapytał odwiercając drzwi od każdej kabiny. Zbliżał się do ostatniej, gdzie siedziałam.
-Czego chcesz?-zapytałam czując ten ból.
-Pogadać-zatrzymał się.
-Daj mi spokój!-wykrzyczałam.
Cisza. Głucha cisza. Oddychałam spokojnie. Jednak nie wytrzymałam. Po cichu płakałam. I znów usłyszałam jego głos.
-Stella. Proszę, wpuść mnie. Stella!-Walił
-Nic mi nie jest. Idź już, proszę.
-Wpuść mnie, proszę.-powierzał już uspokojony. Nie walił już do drzwi. Nie odtworzyłam. Nie chce. Nie teraz. Chce być sama. Może wyjdę z nową blisną. Nową raną na ręce. Nową pamiątke.
-Nie pójdę.-powiedział opierając się o drzwi.
Czemu nie odejście?! Przecież nawet się nie znamy.
-Wpuść mnie, proszę.-nie odpowiedziałam. Nie chce nikogo widzieć-Pocięłaś się?
-Nie.
-Masz zamiar?
-Raczej nie.
-Obiecaj mi!
-Nie mogę.
-Słuchaj. Słyszałem jak Kath to powiedziała. Przykro mi, że zmarła twoja matka. Opowieść mi o niej.
-Nie wiem jaka była. Wiedziałam tylko, że miała na imię Riv. Mówią, że mam po niej charakter-zaśmialiśmy się tym samym czasie.
-Jeśli ta scena pokazała jaki masz charakter. To bym się bał twojej mamy.-nie odezwałam się. Temat mojej zmarłej matki nie był moim ulubionym.
-Opowiedz mi o sobie.
-Ale co mam ci powiedzieć?-zapytałam nie wiedząc co mówić.
-To co chcesz. Nawet możesz powiedziesz jak ma na imię pies twojej sąsiadki.-zaśmiałam się. On też.
-No to mam na imię jak już wiesz Stella.
-Hej. Czuje się jakby był na spotkaniu AA.-znów śmiech. Chyba chce, żebym mu otworzyła. Nie dam mu za wygraną.
-Tak. Otwieramy klub AA.
-Ale czy jesteś alkoholiczką? Ooo nie ładnie.
-A ty niby nie pijeć ani nie palić?!-przecież widziałam jak pali, a to znak, że też pije.
-Ciiii. Nikt nie musi wiedzieć.
-Ja wiem.
-I tylko ty.-uśmiechnęłam się. Nie musie sprawdzać. Wiem, że też się uśmiecha.-Więc? Odpowiadaj.
-Hymm...No nie wiem. Nie jestem zbyt popularna. Jestem od teraz w klubie AA. No to tyle.-nie umiem się otworzyć przed obcym chłopakiem. Nawet jeśli to najprzystojniejszy chłopak w szkole.
-A dalej?
-Co dalej?!
-Chyba masz przeszłość czy coś?!-usiadł opierając się plecami o drzwi od kabiny.
-Jak miałam trzy lata przyleciałam do Wielkiej Brytanii. Zamieszkałam tu, w rodzinnym mieście mojej matki. Wychowywał mnie ojciec. Sam wszystko ogarnął. Gdy miałam dziewięć lat, tata spodykał się z jakąś laską. Po trzech latach ożenił się z nią. Z Emmą. Po pieciu latach są jeszcze razem. Teraz mieszka z nami brat mojego ojca, Alaric.
-Zaraz...Przecież...To znaczy...-nie mógł znaleźć słowa.
-Tak. Ten kolo który uczy angielskiego to mój wujek.
-Nieźle. Czy mógłbym liczyć na piątkę u niego po znajomości?!-zapytał śmiejąc się. A ja zaśmiałam się.
-haha nie!-odpowiedziałam szybko.
-Będę smutać.
-Oj. Nie bądź smutny.
-To mi obiecaj!
Po tych słowach zamilkł. Ja też. Popatrzyłam na ekran telefonu. Jest już trzydzieści minut po ósmej. Już pół godziny trwa lekcja. Nie zbyt lubię matmy. Jednak ciekawi mnie czemu tu przyszedł?! Jakoś gdy Kath mnie wyzywała nikt nie zareakował. A Zayn przyszedł. A może się martwi? Stella kto by o ciebie się martwił?!
-Czemu przyszłeś tu?-zapytałam z ciekawością.
-Nie wiem. Tak jakoś. Chce wiedzieć jak się czujesz . Chciałem cie pocieszyć. Nawet nie wiem jak się czuje człowiek po śmierci matki.-powiedział ze smutkiem.-Nie wiem jak się czuje osoba, która nie poczuje ciepła matki, która nie pocałuje matki.-wymieniał, a ja nie wytrzymałam. Zaczęłam płakać.
Otworzyłam drzwi od kabiny. Zayn chyba stał. Czekał na mnie. Z żalem w tych pięknych brązowych oczach. Rzudziłam się na jego szyje. Nie wiem czemu. To był impuls. Tylko impuls. Przytulił mnie mocno. Czułam jego ciepło. Ciepło z jego ciała. Nie umiem opanować łez. Łzy same płynęły. Coś we mnie pękło. Płakałam wtulona w jego tors. On tylko przyszagną mnie do siebie i uciszał. Swoją dłoń położył na mojej głowie przy tym pocałował mnie czubek głowy. Drugą trzymał moją talie.
Nie wiem ile tu staliśmy. Łzy znikły. Znikł ten ból. Chce, żeby to trwało wiecznie. Jednak zaraz odkleje się od niego, ponieważ przypomniałam sobie coś. Raczej ktoś. Kath. Nie chce, żeby znów mnie zgnoiła. Dziś nie mam siły na nią.
Dzwonek. Serio?! Kurwa serio?! No fajnie. W tym momencie musiał zadzwonić?! Ja to mam szczęście.
Usłyszałam, że jakieś laski wchodzą do łazienki. Gadały o czymś. Pewnie o tym jak Kath zgnoiła mnie przy wszystkich.
-Serio po tych słowach uciekła?-powiedziała jakaś laska otwierając drzwi.
-No. Podobno się poryczała.
Dziewczyny ze śmiechem idą w strone kabin. Odwróciłam głowę do nich. Ich miny są bez cenne. Chciałam zobaczyć co zrobią. Tylko spościły głowy przy tym zmieniając temat.
-Słyszałasz, że Charles zerwał z Asked?!-powiedziała jedna z nich.
-Tak. Podobno zdradziła go z Jev'em.
Bosz. Serio?! Serio jestem w tej szkole?! Znam je od nie wiem ilu lat. I zawsze, po prostu zawsze plotkują. Chcieli plotkować o mnie jednak mnie zauważyli i zmienili temat. Typowe.
Wyszłam z łazienki. Nie obchodziło mnie czy Zayn pójdzie czy nie. Zabolało mnie to, że się śmieją.
Pójdę pod klasie i zapomne o tym. Będzie zachowywać się jak dawniej. Znaczy, że będę cicho. Będę dla każdego jak duch.
Teraz mam angielski. Czyli będę widzieć się z Alaric'iem. Mam nadzieje, że nie słyszał jak Kath drwi ze mnie. Jakby ktoś by jej nie znał to by powiedział, że ma te dni w miesiącu.
Alaric otworzył klasie. Wparowali do klasy jak zwierzęta. Czy ja chodzie do tej klasy czy pomyliłam sale i klasie?!
Każdy już usiadł.
-Ok klaso. Zaczynamy lekcję-klazną w swoje dłonie.
Zayn'a na szczęście nie było. Ciekawe gdzie jest?! Nie ważne. To nie moja sprawa. Pewnie mówi jak płakałam. Jaka jestem słaba. Jednak wydał się miły. A może to tylko maska?! Tylko stwarzał takie pozory?!
Po piętnastu minutach wszedł nie kto inny jak Zayn. Coś do niego tak wogóle czuje?! Nienawidzi?! A może coś innego?! Chce, żeby dał mi spokój. Chce, żeby było jak dawniej. Zero problemów. Teraz cała klasa uważa mnie za pojebaną dziwaczkę, bo udarzyłam Kath. Ale jak Kath mnie wyzywa i te sprawy to nic nie robią. To nie feir.
-Sorry!-powiedział Zayn do Alaric'a. Przepraszam, pana Alaric'a.
Cicho się zaśmiałam. Nie tylko ja, bo też cała klasa.
-Siadaj!-powiedział nerwowo Alaric.
Gdy szedł złapaliśmy wzrokowy kontakt. Jego ciemne piwne oczy z moimi brązowo-zielonymi. Niezwykłe. Chce, żeby ta chwila trwała wiecznie.
-Może jeszcze wysłać ci zaproszenie.-powiedział wczegły.
-Ok. Spoko. Siadam.
Dziwne. Czemu Alaric jest wczegły na Zayn'a? Czy coś zrobił? To mnie ciekawi.
Dziwne. Zayn nie idzie w strone ławki Kath. Tylko w MOJĄ strone. Nie! Usiądź tam! Nie tu! Proszę! Nie zniosię dalej słów Kath. Nie mogę. Nie chce.
Zayn szedł w moją stronę. Nie wiem czy mam być szczęśliwa czy mam być na niego zła?!
Usiadł koło mnie. Nie chce patrzeć na jego przystoiną twarz. W jego piwne oczy. Rano to był impuls. Dopuki Kath się z nim się nie znudzi, nie będę do niego gadać.
-Hej Stella-powiedział z niepewnym uśmiechem.
Nie odpowiedziałam. Bałam się co zrobi Kath jeśli zobaczy mnie rozmawiającą z Zayn'em. Jeśli wymyśli kolejną plotkę?! To nie na moje netwy.
Unikam wzroku Zayn'a, jak woda ogień. Nie chce się spalić.
Tak skończyła się ostatnia lekcja w początek weekendu. Marzyłam, żeby przeżyć ten tysień. Przeżyłam. Przez reszte dnia, no i też dwa dni nie wychodzie ani z łóżka ani z domu.

ROZDZIAŁ V

Nastał świt. Promienie słońca spokojnie wchodziły do mojego pokoju, przy tym budząc mnie. Kocham takie poranki. Jednak gdy przypomnę sobie, że mam iść do tej cholernej szkoły uśmiech na twarzy znika. Nie chodzi mi o lekcje tylko o moją klasie. Co powiedzą?! Co mi zrobią?! Przecież za to co zrobiłam Kath na pewno mnie nienawidzą. Wkońcu uderzyłam "królową szkoły". Dobra! Nie myślę już o tym.
Ciężko stałam z łóżka. Tak mi było wygodnie. Szkoda, że nie mogę zostać w domu i spać do dwunastej. Marzenie.
Ubrałam czarne obcisłe rurki, białą bokserke, a na to brzoskwiniowy sweter. Poszłam jeszcze do łazienki, aby zrobić lekki makijaż. Jeszcze włożyłam książki do plecaka. Po tym zeszłam na dół. Mina mojego ojca bez cenna. No w sumie. Ja też bym zaniemówiła jakby osoba która ubiera się na czarno ubrała coś kolorowego.
Poprosiłam Emme, żeby mi zrobiła wargorza na bok. Trzeba wkońcu zakopać topór wojenny. Przez pięć lat unikałam jej jak woda ogień. Po prostu byłam zła na tate, że kogoś się znalazł. Że zapomni o mamie. Że zapomni o mnie. Jednak nie zapomniał. W jej urodziny i w moje (wtedy wypada jej rocznica śmierci) przychodzimy na jej grób i dajemy kwiaty. Czerwone lilie. Jej ulubione. Ja też je lubię. Tylko nie czerwone. Tylko fioletowe. Lubię ten kolor. No i też czarny. Czarny i fiolet.
Emma już skończyła robić mi fryzurę. Idealnie. Musie przyznać. Fajnie wygląda.
Mój tata wyglądał jakby ducha zobaczył jak podziękowałam Emm'ie. Powiem prawdę, zabawnie wyglądało.
Siadłam przy stole. Po prawej stronie siedzi mój wujek i zajada tosty z dżemem. Po lewej stronie siedzi Emma i gada do wujka, coś o pracy. A na przeciwko mnie siedzi mój ojciec, który popija teraz kawe i czyta gazete. Jest na końcu jej. Yhym, sport.
Po śniadaniu umyłam zęby i poszłam po plecak. Poszłam razem z wujkiem do szkoły. Całą drogę przegadaliśmy. Opowiadał o tym, że rozwiódł się. Że nie ma dzieci. Że nigdy, by nie pomyślał, że będzie nauczycielem. Jeszcze angielskiego.
Już byliśmy przy szkole. Nie chce iść tam. Boje się co się stanie. Ale musie stawić czoła elice tej szmaty. Tym razem nie wygra.
-Chodź-powiedział miło wujek otwierając mi drzwi od szkoły.
-Ok.
-Aaa jeszcze o coś cie proszę. Możesz do mnie mówić normalnie? Znaczy Alaric? No przepraszam. Mam trzydzieści lat i jestem wujkiem prawie dorosłej dziewczyny. Aż taki stary chyba nie jestem?!-powiedział żartobliwie.
-Spoko Alaric.-powiedziałam ze śmiechem.
-Ok. Ja idę do pokoju nauczycielskiego.
-Ok. To cześć Alaric.
-W szkole to pan Alaric-pokrocił mi palcem uśmiechając się.
Każdy poszedł w swoją stronę. Alaric poprawił mi humor.
Mam teraz WDZWR (Wychowanie Do Życia W Rodzinie). No nieźle. Właśnie widzie Kath ze swoim "plebsem". Czyli z elitą. To najbogatsze i najpopularniejsze dzieciaki w szkole. Czyli w skrócie. Bogate głupki-nie udało im się dostać do prywatnego liceum. W składzie elity są: piłkarze z drużyny szkolnej, kilku koszykarzy, dziewczyny które reprezentuje szkołę w zawodach tanecznych. Jeden od drugiego glupcy. Usiadłam na schodach. Schody są obok klasy chemicznej (tam mamy WDZWR). Mamy to z panią od chemii. Z panią Cerven.
Kath i jej "plebs" stali i gadali. Założyłam sluchawki i patrzałam co robią. Gadali i gadali. Bosz. Teraz leciała moja ulubiona piosenka "Chris Brown-I Can Transform Ya". Popatrzałam na ekran w moim telefonie. Jest za pięć ósma. Jeszcze pięć minut. Serce mi stanęło gdy go zobaczyłam. Zayn. Jest ubrany w luźne czarne rurki, białą z nadrukiem na ramiaskach pokoszulek i czarne Air Max'y i ful cap. Wygląda świetnie. Jak pewnie zawsze. Idzie właśnie do tych idiotów
Pierwszy raz poczułam, że chce być w tej elice. Dziwne. Chce być w towarzystwie tych dumanów. Wygląda na to, że chyba Zayn jeszcze nie słyszał opinii o mnie. To chyba ulga? Ciekawe jaki jest. Może jest miły? A może jest jak Kath? Wredny. No nie wiem.
Z myśli wyrwał mnie dzwonek. Lekcja zaczęła się. Każdy wszedł do klasy. Usiadłam na tyłach. Moje miejsce na każdej lekcji. Zayn usiadł z Kath. Jak ja jej nienawidze. Dziś przyszła ubrana jakby to był jakiś dom publiczny. Założyła opcisłą krótką różową sukienkę i białe szpilki z paskiem. Na twarz chyba nałożyła tyle tapety co ja nakładam na rok. Boże jak można tak się umalować?! Nie ważne. Nie moja sprawa.
Zauważyłam, że Zayn się nudzi. Nie możliwe. Kath Collection nudzi chłopaka. Chciało mi się śmiać. Ale nie chce nic zrobić. Po tym co zrobiłam wczoraj Kath nie chce się wychylać.
Po czterdziestu minutach tego myślenia usłyszałam nauczycielkę. Coś o zadaniu domowym. Przerwałam myślenie. Chciałam wiedzieć co zadane.
-Klaso, za zadanie domowe proszę o napisanie wypracowania na temat osoby z klasy.-każdy się cieszył-Ale nie tak łatwo.-każdy zabuszał-Podziele was na grupy.-każdy znów zabuszał. Kath ze smutkiem popatrzała na Zayn'a. Rzygać mi się chce od tego.-Dam wam karteczki. Wy napiszecie nazwiska swoje.
Stella MacCertney
Napisałam i skiełam karteczke. Nauczycielka przeszła przez klase, żeby zebrać karteczki.
-Ok. Każdy już oddał więc będę losować.-wyjeła pierwszą karteczke-Camilla i...-przerwała losujać kolejną-Jev.
Losowała kolejne aż dodarła do mnie. Modle się, aby nie wylosowała kogoś z elity Kath. Wiem jedno. Nie da mi żyć. Wkońcu uderzyłam "ich królową".
-Stella i... o Zayn.
O nie. Kath nie da mi żyć. Przecież widać, że Kath leci na niego. Kurwa! Czemu on?! Co ty robisz Boże?!
Zayn odwrócił się do mnie i puścił mi oczko? Ok. To dziwne. Jak jakiś pies, Kath patrzała gdzie Zayn wcześniej patrzał. Czyli na mnie. O cholera! Co ja się wpakowałam?!
Kath patrzy na mnie, jakbym zabiła jej rodzine. Jej wzrok jakby mógł zabijać to by było po mnie. Serio. Jej wzrok jest morderczy. Boże! Przecież to nie moja wina.
Cały dzień miną jakoś normalnie. Nie było ani wyzwisk ani śmiechów. A zwykle tak jest. Zayn nie podszedł do mnie ani razu. Może mu nie zależy na tym zadaniu?! Ja jednak chce mieć najlepsze oceny. Mam plany na przyszłość. Chodzi o to, że mój wydawca chce, żebym była najlepsza (tak, mam wydawce). W przyszłym roku wyda moją książkę. Emma ma znajomości. Nie zręcznie się czuje, że mam wydawce po znajomości. Ale trudno. Za rok będę podpiszywać umowę. Jeej!
Spokowałam książki i chciałam opuścić ten budynek jak najszybciej. Nie chce widzieć tych wzroków. Choć powiem, że kilka ludzi bili mi brawo. Powiem szczerze. To najdziwniejszy dzień.
Nikogo nie było na korytarzu.
Poczułam, że ktoś zatrzymuje mnie przez złapanie mnie za nadgarstek. Lewy nadgarstkek. Tam mam moje blizny. Pamiątki po ludziach. Ślad po ludziach którzy zniszczyły mi życie. Jeszcze został ślad. Nowa rana. Nowa pamiątka.
Odwróciłam się. Zdziwiona jestem. To Zayn. Co chce ode mnie?! Może zauważył coś?! Przecież kryłam tą tajemnice. Nikt nie widzi tych ran. A może chce się zapytać o to zadanie domowe?!
-Yymmm hej?-powiedziałam zdziwioną miną.
-Czemu to zrobilaś?-zapytał.
-Ale co?-zapytałam. Udawałam, że nie wiem o co mu chodzi.
-To.-wskazał na moje pocięte nadgarstki.
-Sprawiło mi to przyjemność.
-Pomogło?-zapytał podnodząć swoje piwne oczy. Są takie tajemnicze, ale też śmiałe.
-Tak. Zawsze mi to pomaga.-odpowiedziałam, a on puścił mój nadgarstek.
Cisza. Głucha cisza. Lubię ją. Jednak w tej chwili ciszy nie mogłam wytrzymać. Zauważyłam, że jest pusto na korytarzu. Jak to jest, jeśli nie chce nikogo widzieć to są, ale jak chce, żeby ktoś tu był to pustka. Nikogo nie ma. Bosz.
Tą gluchą cisze przerwał Zayn. Nie wiedziałam co powie. Jedyne o czym marze to leżeć na łóżku i czytać książki lub siedzieć na laptopie.
-Odprowadze cie-zaproponował.
-Nie, dzięki. Sama pójdę.-powiedziałam uśmiechając się.
Nie chodzi o to, że jakiś chłopak (którego nie znam) odprowadzi mnie do domu. Tylko o reakcje Emmy. Ona na siłe szuka mi chłopaka. Umawia mnie z synami jej znajomych. Czy ona nie rozumie, że nie potrzebuje chłopaka? Kto by chciał takiego potwora jak ja?! Ok. Ona myśli, że będę taka jak córki jej znajomych. Jestem, ale na swój sposób. Robię to co inne. Chodzę na zakupy. Maluje się. Nie uwarzam, że jestem aż tak brzydka. Jednak nie wychodze z domu bez makijażu. Szczerze, kto jest pewień swojej twarzy naturalnej?!
-Musie cie poznasz. Wkońcu mamy zrobić zadanie-uśmiechnął się lekko. OMG. Ale nieziemsko wygląda. Po prostu się rozplywam.
-Nie. Jestem zajeda.-skłamałam.
Nie chce z nim coś mieć wspólnego. Po pierwsze to nie moja liga, a po drugie widziałam jej wzrok jak przydzielono mnie do zadania domowego z Zayn'em. To znaczy "będziesz z Zayn'em choć minute, zabije". Nie chce znow tego przeżywać. Do dziś nie mogę pomyśleć o Niall'e (przyjaciel z dzieciństwa), bo robi mi życie w piekle. Nie dzięki. Wole uniknąć tego.
Siedziałam z Alaric'iem przed telewizorem. Taty ani Emmy nie było. Normalka. Było już po dwudziestej. Jedliśmy popcorn i oglądaliśmy film. Leciał "Bad Boy". Mój ulubiony film. Z komedii kocham ten. Okazało się, że Alaric też go lubi. Chłop ma gust-zaśmiałam się z tego co pomyślałam.
Gdy film się skończył chcieliśmy jeszcze obejrzeć drugą część. Była dwudziesta druga. Tata i Emma wrocili. Powiedzieli, że mamy iść spać, bo jutro szkoła. Zaśmialiśmy się. Jednak poszliśmy do swoich pokoi. Znaczy ja do swojego, a Alaric do gościnego.
Jest grubo po jedynastej. Już się umyłam. Weszłam na łóżko i przykryłam się kocem. Wyłączyłam światło. Zamknęłam oczy i zaspęłam.

ROZDZIAŁ IV

Nigdy nie wagarowałam. Nie miałam z kim. Kath wszystkich mi zabrała swoimi płotkami. Nigdy ją nie przeproszę. Za to co ona mi zrobiła powinna to ona mnie przeprosić. Myślał by kto. Choć nie wiem co jej zrobiłam. Przecież jestem zawsze cicho i nic nie robię na jej nie gorzysć. Więc czemu mnie tak nienawidzi?! Może to ma związek z tym, że kiedyś (parę naście lat temu) przyjaźniłam się z Niall'em? Kiedyś się nim podkochiwała. Ale, żeby tyle lat chowała urazę?! Na szczęście nie ma ani mojego ojca ani Emm'y (druga żona mojego ojca). Jakby mój ojciec był wcześniej to by byłby jakiś cud. Emma jest żoną mojego taty od ponad pięciu lat. Tak, mój ojciec ożenił się po dwunastu latach samotność . Moja biologiczna matka umarła przy porodzie. Lekarze powiedzieli, że mogą albo mnie albo moją mamę uratować. Matka wybrała. Teraz ona jest w grobie, a ja żyje. Czemu chciała, żebym żyła? Przecież mogła dalej żyć.
Odłożyłam torbie i ściągnęłam moje czarne trampki. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor (wielką plasmówke). Skakałam kanał na kanał. Nic ciekawego nie leciało. Popatrzałam na ekran mojego telefonu. Była już po jedenastej. Wow. Tyle czasu spędziłam przed telewizorem?! Wyłączyłam telewizor i poszłam na górę.
Jest po dwudziestej. Chciałam iść się kąpać gdy tata mnie zawołał. Zeszłam na dół. I co zobaczyłam było bardzo dziwne. Zobaczyłam pana Alaric'a na kanapie. Co on tu robi? A może powiedział już ojcu o bójce z Kath?! Albo, że nie było mnie w szkole?!
-Kochanie, pamiętasz wujka Alaric'a?-zapytał z uśmiechem tata.
-Przecież mieliśmy lekcję-powiedział wujek.
-Co?! Mieliście lekcję? Jednak cie przyjęli-powiedział tata.
-Tak. Mialiśmy pierwszą lekcję. Powiem szczęście. Nie poznałem jej. Jedno ci powiem Lucas, charakterek ma chyba po Riv powiedział wujek popijając sokiem
Riv to moja już nie żyjąca matka.
Mój tata i Emma rozmawiali z (teraz się dowiedziałam) wujkiem. Co się zmieniło w jego życiu. Czyli powiedział, że tu mieszkamy odkąd przyjechaliśmy. Że pobrał się z Emmą.
Przeprowadziłam się z Ameryki do Wielkiej Brytanii jak miałam jakieś trzy lata. Tata zerwał kontakt ze swoją rodziną. Zamieszkaliśmy tu. W rodzinnym mieście mojej mamy. Tata łatwo znalazł prace. Pracował do późna więc zajmowała się mną babcia Charle (od strony mamy). Trochę teraz smutno, bo umarła trzy lata temu. Zawsze wspominała moją mamę jako wspaniałą dziewczynę. Mam nadzieje, że jest w lepszym świecie.
Wujek Alaric (trochę to dziwne, że nauczyciel jest twoim wujkiem) spał u nas. Zauważyłam, że przy drzwiach wejściowych są torby. Oznacza to, że zamieszka u nas. No świetnie. Nie dość, że mam wujka nauczyciela, co wszystkie laski zdychają to jeszcze będzie z nami mieszkać. Nawet go nie znam. Nie wiem czy będzie siedział cicho z tym co wydarzyło się w szkole czy powie wszystko ojcu. Może ten cały wujek nie jest taki zły? Może fajnie mi się będzie gadało? Nie wiem. Widziałam go jak miałam jakieś trzy lata. Dzieci w tym wieku nic nie pamiętają. Więc nie wiem jaki jest. 

niedziela, 14 czerwca 2015

ROZDZIAŁ III

Nie wiem co to było. Chyba nie wytrzymałam tego. Nikt nie walą Kath, ale ja tak. Jestem ze mnie dumna. Nie uciekłam. Nie płakałam. Tylko walłam ją. To pierwszy raz kogo uderzyłam. Mimo tego, że ręka mnie boli jestem szczęśliwa. Już mnie nie obchodziła czy Kath mi odda. Nie obchodzi mnie co nauczyciel powie. Czy mnie wyślę do dyrektora? Pewnie tak.
-Coś ty zrobiła?!-wykrzyczał pan Alaric.
-To co trzeba było zrobić od początku-uśmiechnęłam się.
Cała klasa zaniemówiła. Tak, cicha i spokojna dziewczyna nie wytrzymała. Uderzyła największą sukę w szkole. Nikt nie pomógł tej dziwce dać. Cieszyłam się jak mała dziewczynka. To było moje marzenie. Od nie pamiętnych czasów wymyślała o mnie różne płotki. Przez to nie miałam znajomych. To ona zniszczyła mi życie. Teraz ma za swoje. Jakbym mogła ją walnąć jeszcze raz. Cała klasa nie pomogła jej. Jak widać ma przyjaciół gdy jest na górze.
-Ty szmato!-wykrzyczała Kath masując obolałe miejsce. Czyli policzek.
Ja tylko stałam i patrzałam. Widziałam, że w jej oczach napływają łzy. Może teraz poczuje się tak jak ja. Tak się czuje jak ona wymyśla plotki.
-Jak się nazywać?-zapytał pan Alaric już uspokojonym głosem.
-Stella-odpowiedziałam
-Stella jak?-chyba pisał mi uwagę.
-Stella MacCartney.
-Stella MacCartney?-zapytał zdziwiony. Pokiwałam głową twierdząco.-Do dyrektora
Podeszłam do mojej ławki i zabrałam rzeczy. Zayn tylko lekko się uśmiechnął. Ja natomiast nie zareagowałam. Wyszłam z klasy.
Gdy poszłam w stronę dyrektora zrozumiałam co zrobiłam. Ogarnął mnie lęk. Co jeśli mnie dyrektor zawiesi? A może wywali mnie ze szkoły? Dość Stella! Nie może cie wywalić za uderzenie kogoś. Przez to nie miało by sensu. Jednak zatrzymałam się. Ten lęk przed wejściem do tak jakby szefa. Odwróciłam się i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi od kabiny i zaczęłam myśleć. Jaką kare może wymyślesz dyrektor?!
Po piętnastu minutach myślenia wyszłam z nową bliną. Powędrowałam prosto do dyrektora. Chyba dyrektor dowiedział się, bo ciekał na mnie przed swoim kabinetem. Ma założone ręce i nie zbyt przyjemną twarz. Ubrany w siwy garnitur i jasno zieloną koszulę. Idealnie komponował się z jego siwymi włosami i brodą.
Zaprosił mnie do środka z sztucznym uśmiechem. Boje się. Co powie? Co zrobi? Jaką mi ta kare?
-Stella, jesteś najlepszą uczennicą w naszym liceum. Masz najlepsze oceny. Jesteś miłą i pomocną dziewczyną. Masz najlepszą średnią w historii liceum. Możesz mi powiedzieć czemu uderzyłaś w twarz Kath?-powiedział miło i spokojnie.
-Zdenerwowała mnie.-powiedziałam obojednie.
-Czemu musiałaś stosować przemoc? Mogłaś jej przecież powiedzieć jej, że denerwuje cie.
-Tak, jasne. Bo ona będzie kogoś słuchać. Zwłaszcza mnie.-powiedziałam zirytowana.
-Czemu cie zdenerwowała?-zapytał zapisując coś.
-Bo chciałam coś usłyszeć z tej lekcji. Jednak Kath gadała z Zayn'em.-powiedziałam prawdę.
-Yhym...hymm...Jesteś najlepszą uczennicą w naszym liceum, wiec zamiast zawieśś cie w prawach uczniach, przeprosić ją przy całej klasę.-odpowiedział bez odczucia żadnego.
Że co?! Mam przeprosić ją ?! Tą sukę?! Tą szmatę?! Nigdy! NIGDY W ŻYCIU! Nawet jeśli, by mi mówili, że od tego moje życie zależy.
-Teraz iść na lekcję-powiedział nie odrywając wzroku od papierów. Jedynie to się uśmiechnął.
Nie chciałam iść na lekcję. Nie mam ochoty widzieć jej twarzy cały dzień. Musiałam się w to pakować?! Mogłam siedzieć cicho i nic nie mówić. Pewnie dyrektor zadzwoń do mojego ojca. No nic. Zwijam się ze szkoły. Nie mam ochoty siedzieć i patrzeć jak szepczą. Idę do domu.